akcja

pozdrowienia z paryżaPARIS, JE T’AIME!
Paryż jaki jest, każdy widzi. A w zasadzie, każdy widzi oczyma wyobraźni „jakiś” Paryż – taki, jaki serwują nam rozmaite medialne zapośredniczenia: romantyczne komedie, pocztówki, przewodniki, teledyski… Jeśli macie dość takiej przeestetyzowanej wizji rzeczywistości francuskiej metropolii, „Pozdrowienia z Paryża” mogą być filmem w sam raz dla Was.

Czytaj dalej

need for speedPLEJADA SAMOCHODÓW I SERCE BIJĄCE W RYTMIE SILNIKÓW
Kiedy miałam kilka lat, rodzicom (ekhm, Mikołajowi…) pomyliły się prezenty gwiazdkowe i dostałam sterowany pilotem bolid. Myślę, że wtedy zakochałam się w samochodach po raz pierwszy. Później w moim życiu pojawiła się gra „Need for speed”, program „Top Gear” i prawo jazdy. Szybko dowiedziałam się, że mój wtedy 10-letni mercedes jest w stanie wyciągnąć 220 km/h. Opisuję to wszystko, potencjalny widzu, bowiem prawda jest taka, że jeżeli nie kochasz samochodów, nie marzysz gdzieś w głębi o zawodowym ich kierowaniu i nie oddałeś serca którejkolwiek z części gry „Need for speed”, to nie zrozumiesz, dlaczego ten film jest tak doskonały. 

Czytaj dalej

Avengers WE’RE IN THIS TOGETHER NOW
Dziś to już norma, ale w 2012 roku umieszczenie superbohaterów wcześniej występujących w osobnych filmach tym razem w jednej wspólnej produkcji było wydarzeniem przełomowym. Znane z kart komiksów uniwersum Marvela, pełne przeplatających się historii rozmaitych superherosów, doczekało się pierwszego mash-upu na srebrnym ekranie. Podobnie jak w papierowym pierwowzorze, grupa „unikalnych jednostek” zjednoczyła się w słusznej sprawie, by pod nazwą The Avengers pokazać, że w obliczu niebezpieczeństwa Ziemia może liczyć na siły przekraczające standardowe ludzkie możliwości, nawet najlepiej wyszkolonych wojaków.

Czytaj dalej

mechanik konfrontacjaPRAWIE JAK HUNT, PRAWIE JAK WICK, PRAWIE JAK BOND
„Mechanik: Prawo zemsty” okazał się jednym z lepszych filmów w solowym dorobku Jasona Stathama w ostatnich latach. Niewymagający, acz dynamiczny zestaw akcji, której uroki można było podziwiać dzięki absolutnemu brakowi kombinatoryki i zapuszczania się w rejony skomplikowanych wątków pobocznych oraz charyzmatyczny główny bohater sprawiły, że produkcja Simona Westa dała się oglądać z pewną przyjemnością. Czy „Mechanik: Konfrontacja” powtórzył sukces pierwszej odsłony?

Czytaj dalej

mechanik prawo zemstyPO PIERWSZE: PROSTOTA
„Mechanik: Prawo zemsty” w reżyserii Simona Westa, to remake – podobno klasycznego, ale ja przyznaję, że nigdy wcześniej o nim nie słyszałam – filmu sensacyjnego z 1972 roku o tym samym tytule (reż. Michael Winner). Wtedy w główną rolę zabójcy do wynajęcia wcielił się Charles Bronson. 40 lat później, już z innym podejściem do kina sensacyjnego niż w czasach pierwowzoru „Mechanika”, rolę reinterpretuje Jason Statham. Kto widział jego rozbudowaną klatę, wie, że to dobra zmiana i bez oglądania produkcji z lat 70.

Czytaj dalej

Transformers: Ostatni RycerzPOPCORN Z MIKROFALI albo KOD MICHAELA BAYA
Filmowa seria o Transformerach stanowi wzorcowy wręcz przykład hollywoodzkiej maszynki do robienia pieniędzy, istnej kury znoszącej złote jajka. Dla Michaela Baya te filmy to wręcz wizytówka; dla Paramount Pictures – broń w starciu letnich blockbusterów; a dla Hasbro – sygnatura udanej ekranizacji uniwersum zabawkowego. Czy „Transformers: The Last Kningt” dobrze rokuje dla przyszłości tego systemu rozrywkowego?

Czytaj dalej

everly„LYNCH” ZNACZY „DZIWNY”

Jeżeli sądzicie, że monopol na dziwność ma tylko jeden Lynch, to „Everly” w reżyserii Joe Lyncha, który z Davidem nie ma absolutnie nic wspólnego w kwestii relacji rodzinnych, może Was zaskoczyć. Chociaż poetyki obu panów są skrajnie różne i autora filmu z Salmą Hayek trudno byłoby nazwać konceptualistą, to łączy reżyserów skłonność do… braku wyraźnej logiki. U Joego ma to jednak wymiar czysto rozrywkowy. Oczywiście, o ile reagujecie na szok śmiechem.

Czytaj dalej

asy bez kasyABSURD Z ŻYCIA WZIĘTY
Jared Hess nie słynie z wysmakowanego kina. Twórca, kultowego już, „Napoleona Wybuchowca” ma na swoim koncie zaledwie kilka tytułów, ale o każdym z nich można by powiedzieć, że jest… wyjątkowy. „Nacho Libre”, czy serial „The Last Man on Earth” to produkcje dla bardzo specyficznej grupy odbiorców, którym żaden absurd (i odrobina niewybredności) nie jest straszna. Jeżeli więc sądzicie, że „Asy bez kasy”, których scenariusz bazuje na prawdziwych wydarzeniach, coś w tej materii zmieniają, to srogo się zawiedziecie.

Czytaj dalej

litewski przekrętWYBUCH WULKANU TO DOPIERO POCZĄTEK
Dominacja komedii o kloacznym typie humoru sprawia, że sięgam po ten gatunek coraz rzadziej z obawy przed obumieraniem szarych komórek lub też prostowaniem się zwojów mózgowych. „Litewski przekręt”, jakkolwiek dawał wyraźne wskazówki co do obranego kierunku dowcipu, przyciągnął mnie skrajnie odmiennymi recenzjami oraz obecnością na liście płac Vinniego Jonesa, jednego z czołowych brytyjskich zabijaków. Po seansie mogę powiedzieć jedno – to naprawdę istna jazda bez trzymanki.

Czytaj dalej

Gra Endera

WOJENNE ROZGRYWKI
W przypadku „Gry Endera” oczywistym było już przed premierą, że film wzbudzi sporo skrajnych emocji. Nawet nie dlatego, że literacki pierwowzór autorstwa Orsona Scotta Carda dostarczał materiału, który wystarczyłby na ożywioną reakcję części widzów. Raczej z uwagi na sam fakt bycia ekranizacją głośnej powieści. Dziś można jednak spokojnie uznać, że nie wywołał on fali kontrowersji w związku choćby z zamysłem fabularnym, sprzyjającym dyskusjom na temat etyki.

Czytaj dalej

PrometeuszIF YOU CAN’T SEE THE ONE YOU’D LOVE, LOVE THE ONE YOU’VE SEEN
„Czasem, aby coś stworzyć, najpierw trzeba coś zniszczyć” – te słowa wypowiada David, jedna z kluczowych postaci w „Prometeuszu” Ridleya Scotta. Zdaje się, że zasadę tę wzięli sobie do serca twórcy tego blockbustera, grzebiąc tym samym nadzieje części widzów. I bardzo dobrze!

Czytaj dalej

więzienie w ogniuKLIMATYCZNA SZTAMPA
Filmowym twardzielom niestraszne żadne przeszkody. Zdawać by się nawet mogło, że zupełnie nie interesuje ich własne życie. Zresztą, czy w ogóle mają jakieś „własne życie”? Realizując kolejne, coraz niebezpieczniejsze zlecenia, czy wpadając na coraz bardziej ryzykowne plany, prywatną egzystencję odkładają na boczny tor. Ścigani, nienawidzeni, z wyrokami przestępczego świata nałożonymi na ciężkie od trudnej sprawiedliwości barki, zatracają się w nieprzerwanym kole celu i konieczności jego osiągnięcia za wszelką cenę. Nawet, jeżeli oznacza to chwilową zmianę drużyny, jak np. w „Więzieniu w ogniu”.

Czytaj dalej

Strażnicy Galaktyki vol. 2KO(S)MICZNA PRZYGODA W RYTMIE FUNKU
Film o szajce kosmicznych rozbójników, w skład której wchodzi m.in. gadający szop oraz – z braku lepszego odniesienia – „ent” nieustannie się przedstawiający (prawie jak pokémon). Jak niby taka historia miałaby wpisać się w świat, w którym funkcjonują superbohaterowie Marvela?! Otóż jest to możliwe, o czym widzowie mieli okazję przekonać się w roku 2014 (a czytelnicy komiksów nawet wcześniej) dzięki „Strażnikom Galaktyki”. Filmowa kontynuacja przygód tej szajki była tylko kwestią czasu.

Czytaj dalej

iluzja 2DISCO MAGIA
Na drugą odsłonę filmu „Iluzja” fani musieli czekać aż trzy lata. W tym czasie zaszło wiele zmian. Przede wszystkim produkcja zaskarbiła sobie uznanie sporej grupy odbiorców i to głównie za sprawą marketingu szeptanego. Znacznie ważniejszą rzeczą wydają się jednak zmiany kadrowe w gronie twórców kolejnej produkcji o nieprzeciętnych, charyzmatycznych iluzjonistach – na stanowisku reżysera Louisa Leterriera zastąpił Jon M. Chu, a co za tym idzie doszło do znaczących przemian w obrębie estetyki i ogólnego konceptu tytułu. „Iluzja 2”, chociaż wciąż jest obrazem przyjemnym dla oka, znacznie różni się od swojej poprzedniczki.

Czytaj dalej

iluzjaEFEKTOWNA MAGIA
Pamiętam sztuczki Davida Copperfielda. Miałam może kilka lat, gdy ten magik zaprezentował telewidzom znikający pociąg. Nie mam pojęcia, jak tego dokonał i nie chciałabym się dowiedzieć. Co ciekawe, z tamtych sztuczek najwyraźniej pamiętam grę, która polegała na dotykaniu pokazanych na ekranie kart. Copperfield poprosił by zacząć od środka, a później pozwalał przesuwać dłoń o ileś pól w dowolnym kierunku  i, na koniec, podał punkt, w którym spoczywała moja dłoń. Byłam oczarowana. Czegoś podobnego doświadczyłam podczas seansu „Iluzji”.

Czytaj dalej

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Partnerzy:
Partnerzy:
Współpraca:
Współpraca:
zBLOGowani.pl