obyczajowa

uwaga dochodzęPOKOCHAJ DZIŚ SIEBIE JESZCZE RAZ
Jak na ironię, to kobiety – sfetyszyzowane w każdym calu istoty – mają największy problem z zaspokojeniem seksualnym. A męski świat wywiera nań jeszcze większą presję (bo kimże jest facet, który nie umie doprowadzić swojej kobiety do orgazmu? Czy w ogóle jest jeszcze mężczyzną?). Henrietta Hell, niemiecka dziennikarka, mając dość obecnego stanu rzeczy – egoistycznego i bezproblemowego spełnienia u mężczyzn oraz nacisków prowadzących do konieczności symulowania tego samego u kobiet – postanowiła wcielić w życie misję „Orgazm”, którą opisała w książce „Uwaga, dochodzę! W 80 orgazmów dookoła świata”.

Czytaj dalej

do zobaczenia nigdyKAŻDY CZŁOWIEK JEST TAJEMNICĄ
Nigdy nie spodziewałabym się, że Eric Lindstrom –który w 2006 roku otrzymał nominację do nagrody BAFTA w kategorii „Najlepszy scenariusz gry wideo” za „Tomb Rider: Legend”, a trzy lata później nominowany był do tej samej nagrody w kategorii „Najlepsza Gra Przygodowa”, tym razem za grę „Tomb Rider: Underworld” – mógłby zainteresować się tworzeniem literatury młodzieżowej. Tymczasem zamiłowanie do nauczania oraz wychowywanie dzieci zaszczepiły w nim zainteresowania, które zaowocowały między innymi bardzo ciepłą i angażującą lekturą pod tytułem „Do zobaczenia nigdy”.

Czytaj dalej

nie omijaj szczęściaŻYCIE BŁĘKITEM MALOWANE
A było to tak: za oknem czterdziestostopniowy upał, w mieszkaniu temperatura powietrza niższa o zaledwie siedem stopni, a na moich zroszonych potem barkach spoczywało znacznie więcej niż rękawki lepiącej się do skóry koszulki. Właśnie kończyłam studia magisterskie, pisałam pracę dyplomową i za wszelką cenę próbowałam skompletować dokumenty na studia doktoranckie. I gdzieś w tym całym chaosie, pędzie i mózgu zmieniającym się w zupę, pojawiła się lektura nijak do tego napięcia niepasująca. Z tytułem zbyt radosnym, z okładką zbyt wakacyjną, z opisem zbyt idyllicznym. Wkrótce miało się jednak okazać, że „Nie omijaj szczęścia” Ewy Podsiadły-Natorskiej to lektura doskonała w chwilach zwątpienia i absolutnego przepracowania.

Czytaj dalej

trawa bardziej zielonaRYCZĄCE TRZYDZIESTKI
Wychodzę z założenia, że popyt napędza podaż i ogólny zalew literatury obyczajowej spowodowany jest jej namiętnym pragnieniem właśnie. Nie mam problemu ze jej schematycznością, która jest przecież wszechobecna niezależnie od gatunku; nie przeszkadza mi przezroczysty język, ani nawet bohaterowie zbyt doskonali, by mogli być prawdziwi. Nie mogę jednak pogodzić się z faktem, że podobna literatura promuje pewne zachowania, narzuca swoistą filozofię i podejście do świata, a te – wraz z każdą kolejną przeczytaną obyczajówką – wydają mi się coraz bardziej niemoralne. I chociaż patrząc na okładkę „Trawy bardziej zielonej” nie widać tego ani odrobinę, to nie jest ona wolna od podobnych przykrości.

Czytaj dalej

nigdy nie jesteś samaTYLE JESTEŚMY WARCI, ILE…
Mamy XXI wiek. Tak tylko przypominam, bo wydaje mi się czasami, że niektórzy obudzili się po kilkusetletniej drzemce i absolutnie nie dostrzegają zmian, jakie zaszły na świecie w ciągu tych kilku wieków. Wiecie, kobieta to już nie tylko niewykształcona pomoc domowa z gromadą dzieciaków, lecz żądna sukcesów i nie gorzej niż mężczyzna wyedukowana pani swojego losu. To nie tak, że kiedy mamy 25 lat i wciąż wiedziemy życie solo, uznaje się nas za przegrane i nic niewarte stare panny. Mężczyźni nie muszą już nas ratować, a bywa nawet, że to my ratujemy mężczyzn. Świat w „Nigdy nie jesteś sama” Renaty Adwent wygląda jednak nieco inaczej…

Czytaj dalej

ukłony dla żonyNIE MA RECEPTY NA SZCZĘŚCIE, SĄ TYLKO MOŻLIWOŚCI
Być może, gdybym przeczytała „Ukłony dla żony” Katarzyny Gubały wcześniej, moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. A może nie zmieniłoby się wcale? Tak czy siak, jeżeli zależy wam na partnerze/partnerce, a coś psuje się w waszym związku, to „Ukłony dla żony” mają szanse pewne rzeczy wam uświadomić, pozwolić je zrozumieć i zaakceptować. I to w dodatku w multimedialnym formacie.

Czytaj dalej

Dziewięć kobiet, jedna sukienkaKIECKA, KTÓRA ZMIENIA ŻYCIE
Zawsze, kiedy sięgam po powieść obyczajową, mam nadzieję, że lektura okaże się lekka i odprężająca; że będzie w niej coś ciepłego i chwytającego za serce; że nie przyjdzie mi po raz kolejny mierzyć się ze stekiem bzdur, przerysowanych emocji i wydumanych problemów kobiet w kleszczach stereotypowego PMS-u. „Dziewięć kobiet, jedna sukienka” autorstwa związanej z Huffington Post Jane L. Rosen spełniła te nadzieje, okazując się w swym nastroju literacką wersją „Love Actually” („To właśnie miłość”).

Czytaj dalej

przeklęta laleczkaPRZEKLEŃSTWO BEZ MAGII
Kiedy myślę o Meksyku, widzę przede wszystkim kolory. Ciepłe barwy, które w dzień maskują biedotę prostych ludzi, a w nocy uwodzą i zwodzą. Gdy dorzucić do tej wizji kraju tytuł „Przeklęta laleczka”, w głowie eksplodują mi szamańskie tańce, czarne koguty ociekające krwią i przełamany płomieniami mrok. Niestety, książka Ewy Rajter nawet nie zbliża się do tegoż obrazu, a jest po prostu kolejnym nierealnym harlequinem.

Czytaj dalej

sama się prosiłaNIE JESTEŚMY CYWILIZOWANI
Kiedy ruszasz w Bieszczady, każą ci uważać na niedźwiedzie. Nie wchodź im w drogę, nie uciekaj, nawet nie próbuj rzucać przekąsek – mówią. Kiedy idziesz na imprezę, masz uważać na facetów. Nie ubierać się zbyt seksownie, nie malować zbyt wyzywająco, nie mówić za dużo miłego i niemiłego zbyt wielu chłopakom. Bo jeszcze zaatakuje – niedźwiedź albo facet. Tylko czy to znaczy, że każdy mężczyzna to napalony, gnany popędami dzikus, który jak dziki zwierz nie umie się opanować, gdy widzi łakomy kąsek w postaci kawałka nagiego ciała? I czy to faktycznie wina kobiety, gdy ją taki dzikus dopadnie? Czy Emma z powieści Louise O’Neill „Sama się prosiła” faktycznie sama się prosiła?

Czytaj dalej

Pani EinsteinJEDEN KAMIEŃ, DWA SERCA
Kopernik z pewnością kobietą nie był, ale Skłodowska-Curie już bez wątpliwości tak. Do wczoraj sądziłam jeszcze, że Einstein słynący ze sformułowania teorii względności, zaliczał się płcią do grona mężczyzn, ale za sprawą lektury „Pani Einstein” Marie Benedict nie jestem już taka rzeczy pewna. I bynajmniej nie chodzi tutaj o to, że sławny fizyk ukrywał prawdziwą płeć lub ją zmienił.

Czytaj dalej

muza burton recenzjaISTOTA STWORZENIA
Odpowiedź na pytanie o to, co napędza twórców – malarzy, rzeźbiarzy, pisarzy – pozostaje otwarte pomimo upływającego czasu i wielu tomów różnorakich encyklopedii, starających się uporządkować kolejnych mistrzów. Czy to wewnętrzny przymus? A może boski palec, dźgający artystę prosto w serce? A jeżeli za tym wszystkim stoi niemożliwe do wypełnienia wrażenie nudy? Albo proste: bo tak? Bohaterowie „Muzy” Jessie Burton – autorzy i odbiorcy sztuki – mają swoje na ten temat teorie. Niektóre tak skomplikowane, że gotowe doprowadzić do tragedii.

Czytaj dalej

siedem szmacianych dat recenzjaSIEDEM LALEK, SIEDEM LAT
Pierwszy tom „Córki cieni” pod tytułem „Siedem szmacianych dat” autorstwa Ewy Cielesz miał być historią zagubionej w gęstwinach, pogrążonych w wojennych (i powojennych) tragediach, Bieszczad dziewczynki. Z jakiegoś powodu spodziewałam się opowieści, która mogłaby znaleźć się pod szyldem Frondy. Nie dostałam ani historii dorastającego dziecka, ani takiej sygnowanej znakiem krzyża. Zamiast tego zerkam teraz na tom, który najprościej byłoby chyba określić słowem: zaskoczenie. Ale czy to dobrze czy źle, wciąż nie potrafię powiedzieć.

Czytaj dalej

recenzja niespodzianka na 6 literJAK (PRAWIE) ZMIENIŁAM ZDANIE O OBYCZAJOWYCH ROMANSACH
Mdli mnie na samą myśl o kolejnej książce Grocholi i „jej” pokrzywdzonej czterdziestolatce, która na wsi odkrywa sens swojego życia i faceta z Ferrari. Pastelowe okładki z kwiatami, działają na mnie jak płachta na byka, a kiedy pojawia się w telewizji reklama kolekcji książek Katarzyny Michalak, to czuję, że moja dusza płacze i jakby trochę umiera. Po „Niespodziance na 6 liter” spodziewałam się dokładnie tego samego. Miałam, co prawda nadzieję, że pewnego dnia trafię na romans obyczajowy, po którym nie będę chciała spalić wszystkich „kobiecych działów” w księgarniach świata, ale nie sądziłam, że… stanie się to tak szybko. 

Czytaj dalej

NASTOLETNIA MIŁOŚĆ, NASTOLETNIA PEWNOŚĆ
My, kobiety, nigdy nie jesteśmy dość dobre. Zwłaszcza w okresie dojrzewania. Zwykle patrzymy w lustro i widzimy w nim jedynie konstrukcję złożoną z wątpliwej jakości elementów. Grubych ud, wąskich ust, nieinteresująco opadających kącików oczu. Charaktery też mamy marne. Niezbyt subtelne, nadto wybuchowe, za mało albo nadmiernie wrażliwe. Nasze zainteresowania są nudne, a my – te prawdziwe – mało pociągające (w każdym wymiarze). Doskonale tematyzuje ten problem powieść Kasie West, „Chłopak z sąsiedztwa”.

Czytaj dalej

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Partnerzy:
Partnerzy:
Współpraca:
Współpraca:
zBLOGowani.pl