Literatura

płyń z tonącymiODNALEŹĆ SIEBIE
Temat rozliczeń wojennych i poszukiwania swojej tożsamości nie jest w literaturze niczym nowym. Na tym poziomie, sięgający do czasów I i II wojny światowej oraz uwikłania w nią Norwegów, Lars Mytting nie prezentuje więc niczego odkrywczego. Ot, jeszcze jeden bohater-sierota, który musi zmierzyć się z przeszłością i samotnością, by móc zacząć żyć. Z tym, że „Płyń z tonącymi” to nie tylko opowieść o wojennych stratach i niezasklepionych ranach. To również historia zachłanności, poszukiwania własnego miejsca i godzenia bezpiecznej tradycji z niebezpiecznymi pragnieniami serca; to historia o niespełnieniu, potrzebie miłości i całym morzu tęsknoty.

Czytaj dalej

z bożej łaski MaksymilianNASTOLATEK ZMIENIA HISTORIĘ POLSKI
Przy okazji lektury powieści „Z bożej łaski Maksymilian” do klasycznej gamy uczuć, które towarzyszą mi podczas zapoznawania się z dziełami młodych twórców, dołączyło kilka nowych wrażeń – zaskoczenie, zafascynowanie i zawstydzenie, że podczas, gdy ja bawię się w nastoletnie historie miłosne o aniołach, demonach i sukubach; szesnastoletni Marcin Kula stworzył alternatywną wizję rozwoju Polski, odmieniając punkty zwrotne znanej nam przeszłości.

Czytaj dalej

nie omijaj szczęściaŻYCIE BŁĘKITEM MALOWANE
A było to tak: za oknem czterdziestostopniowy upał, w mieszkaniu temperatura powietrza niższa o zaledwie siedem stopni, a na moich zroszonych potem barkach spoczywało znacznie więcej niż rękawki lepiącej się do skóry koszulki. Właśnie kończyłam studia magisterskie, pisałam pracę dyplomową i za wszelką cenę próbowałam skompletować dokumenty na studia doktoranckie. I gdzieś w tym całym chaosie, pędzie i mózgu zmieniającym się w zupę, pojawiła się lektura nijak do tego napięcia niepasująca. Z tytułem zbyt radosnym, z okładką zbyt wakacyjną, z opisem zbyt idyllicznym. Wkrótce miało się jednak okazać, że „Nie omijaj szczęścia” Ewy Podsiadły-Natorskiej to lektura doskonała w chwilach zwątpienia i absolutnego przepracowania.

Czytaj dalej

dzień dobry, północyWITAJ, NIEPEWNOŚCI
Każdego dnia podejmujemy decyzje, które wpływają na naszą przyszłość. Czasami nawet jedno słowo może mieć kolosalne znaczenie. Zmierzamy ku jakiemuś punktowi, wyznaczamy sobie jakieś cele i dopiero, kiedy stajemy na podium naszych marzeń, zastanawiamy się nad znaczeniem dróg, których nie wybraliśmy. Nad ludźmi, których odtrąciliśmy. Nad szansami, które odrzuciliśmy. Zwykle te wątpliwości zagłusza szum świata – trajkotanie otoczenia, buczenie telewizora, wszechobecny zgiełk i hałas – który przyćmiewa wszelkie wewnętrzne monologi. Ale co stałoby się, gdyby świat nagle zamilkł, a my mielibyśmy tylko siebie i czas? Tak, jak bohaterowie „Dzień dobry, północy” Lily Brooks-Dalton?

Czytaj dalej

trawa bardziej zielonaRYCZĄCE TRZYDZIESTKI
Wychodzę z założenia, że popyt napędza podaż i ogólny zalew literatury obyczajowej spowodowany jest jej namiętnym pragnieniem właśnie. Nie mam problemu ze jej schematycznością, która jest przecież wszechobecna niezależnie od gatunku; nie przeszkadza mi przezroczysty język, ani nawet bohaterowie zbyt doskonali, by mogli być prawdziwi. Nie mogę jednak pogodzić się z faktem, że podobna literatura promuje pewne zachowania, narzuca swoistą filozofię i podejście do świata, a te – wraz z każdą kolejną przeczytaną obyczajówką – wydają mi się coraz bardziej niemoralne. I chociaż patrząc na okładkę „Trawy bardziej zielonej” nie widać tego ani odrobinę, to nie jest ona wolna od podobnych przykrości.

Czytaj dalej

pod presjąW PUŁAPCE OBAW
Długo musiałam dochodzić do tej prawdy, ale to oczekiwania ukształtowały moje życie. Oczekiwania uczyniły mnie tym, kim jestem. Presja mnie taką uczyniła. Nieustannie drążąca dziurę w brzuchu świadomość, że ludzie mają wobec mnie pewne oczekiwania. To, że tata kwitował każde moje działania „jest dobrze, ale może być lepiej”; to, że każda moja niewiedza na uczelni może być powodem do śmiechu i krytyki. Co z tego, że miewam koszmary? Co z tego, że czasami coś mnie ściska w gardle? Ważne, że idę naprzód. Prawda? Bohaterowie „Pod presją” autorstwa Michelle Falkoff być może by się ze mną zgodzili.

Czytaj dalej

playlist for the deadMELODIA ŚMIERCI
Śmierć przyjaciela, zwłaszcza doświadczana w młodym wieku, gdy porządek świata nie jest jeszcze tak oczywisty i w pełni akceptowalny, zmienia życie na zawsze. Wspomnienia wracają do nas w najmniej spodziewanych momentach. Czasami chodzi o nutę jakiejś starej piosenki, niekiedy o ulubiony jogurt na sklepowej półce, bywa też, że w tłumie wyłapie się fryzurę, buty, znoszoną kurtkę, specyficzną czapkę. I nie ma znaczenia, że upłynęły lata – serce i tak przyspiesza z nagłą nadzieją i pytaniem: „a może jednak?”. Jest jakiś nagły bieg, przepychanie się między ludźmi i ręka nie na tym ramieniu. Bohatera „Playlist for the dead” poznajemy jednak dopiero na początku żałobnej drogi, tuż po tym, jak jego przyjaciel popełnia samobójstwo, a on znajduje ciało.

Czytaj dalej

HIPOTERMIA UCZUĆ
Po zakończeniu tetralogii i dwuletnim odpoczynku Becca Fitzpatrick powróciła z nową pozycją – „Black Ice”. Należałoby się spodziewać, że będzie kontynuowała owocną drogę paranormalnego romansu, tymczasem rozszerzyła młodzieżowy target na inne rodzaje literatury i w ten sposób powstało coś, co należałoby nazwać młodzieżowym thriller-romansem lub Young Adult Thriller. Chociaż Fitzpatrick nie kreuje w ten sposób niczego nowego, a jedynie wpisuje się w nieliczną grupę podobnych tekstów.

Czytaj dalej

dworzec śródmieścieDZIECI ATOMU
Był czerwiec 2014 roku, gdy założyłam pierwszy blog recenzencki. Był sierpień tego samego roku, gdy Bartek Biedrzycki debiutował na scenie polskiej literatury postapokaliptycznej. Gdy ukazał się „Kompleks 7215” to nie ja poddałam go krytyce, lecz współprowadząca ze mną stronę autorka. Pierwszy tom „Opowieści z postapokaliptycznej aglomeracji” nadrobiłam gdzieś w międzyczasie i rok później podjęłam się recenzji już nie „Kompleksu”, a „Stacji: Nowy Świat”. Mamy rok 2017, jestem bogatsza o jakieś 1000 (sic!) tekstów doświadczenia. To widać. Tak samo widać, że czas wpłynął na pióro Biedrzyckiego, którego wydany w lutym „Dworzec Śródmieście” jest zdecydowanie najlepszą książką autora.

Czytaj dalej

upadła świątyniaŚWIAT NIENAWIDZI LUDZI, BO WIE, KTO GO ZABIŁ
Historia Dominiki Węcławek jest dość niezwykła. Gdy Bartek Biedrzycki rozpoczął serię „Kompleks 7215”, podesłała autorowi fanfick do jego historii. Jak się wkrótce okazało, był to początek bardzo ciekawej współpracy. 22 stycznia 2016 roku bowiem, do księgarni trafiła „Upadła Świątynia” – powieść ulokowana w świecie wykreowanym przez Biedrzyckiego; pierwszy „pełnometrażowy” tekst pisarki.

Czytaj dalej

stacja nowy światZABÓJCZY DOWCIP
Jestem szczęśliwa, że polska literatura podąża z duchem czasu. Cieszę się z istnienia rodowitej literatury popularnej i kibicuje jej bardzo mocno. A jeszcze żywiej kibicuje jej od chwili przeczytania „Kompleksu 7215” Bartka Biedrzyckiego, który chociaż bazuje na koncepcji zagranicznego autora (myślę tu o nazwisku Dmitry Glukhovsky), to całkiem zgrabnie przeniósł ją na polski grunt. Nie ukrywam, że po „Stacji: Nowy Świat”, drugiej części cyklu „Opowieści z postapokaliptycznej aglomeracji” spodziewałam się jednak nieco więcej, niż tylko tego „całkiem”.

Czytaj dalej

sopelCHLUŚNIEM, BO UŚNIEM
Lodowato zimną przygodę w świecie Przygranicza rozpoczęłam od „Lodowej cytadeli”, czyli piątej odsłony cyklu Pawła Kornewa. Dopiero teraz, wraz ze wznowieniem serii i jej wizualną reedycją, miałam okazję zapoznać się z tą historią w proponowanej przez autora kolejności. „Sopel” to lektura sporemu gronu czytelników już znana, bo w poprzedniej szacie graficznej ukazała się w Polsce w 2008 roku, czyli zaledwie dziewięć lat wcześniej. Czy odnowienie wydania było potrzebne? No cóż, teraz przynajmniej postawione na półce prezentuje spójną estetykę. A to uwielbiam!

Czytaj dalej

przywrócona trylleNIE RÓB WSZYSTKIEGO, CO MÓWI SERCE, ALE GO SŁUCHAJ
Skoro już powróciłam do „Trylli” po tylu miesiącach, zdecydowałam się doczytać serię do końca. Nie czułam przy tym palącej potrzeby lektury, chociaż drugi tom („Zamieniona”) był względem pierwszego („Rozdarta”) nieporównywalnie lepszy. Tendencja zwyżkowa nie została jednak zachowana. „Przywrócona” przypieczętowała raczej i podkreśliła wady, które w całej serii były obecne, a które ja usiłowałam zrzucić na obrany target, nieszczególną ambitność lektury i fakt, że autorka stworzyła, co stworzyła bez profesjonalnego wsparcia.

Czytaj dalej

KAPRYŚNA KRÓLEWNA
Zwykle kończę to, co zaczynam. Seria musi być naprawdę kiepska (jak „Gra o Ferrin” Katarzyny Michalak), bym poddała się po pierwszym tomie tudzież nawet jego nie doczytała do końca. O „Tryllach” zapomniałam na prawie pół roku. Do dnia, gdy udałam się po zapasy do biblioteki, a tam z półki patrzyła na mnie „Rozdarta” oraz ostatnia część trylogii Hocking. I wzięłam. Bo skoro patrzyły…

Czytaj dalej

trylle zamienionaPIĘKNE TROLLE WARTE MILIONY
Każda epoka wypracowuje swój szczególny, określający ją gatunek literacki. Jak to będzie z nami? Być może za sto lat nie zostaniemy określeni mianem epoki paranormal romance, bowiem nie da się uciec od faktu, iż ten całkiem niedawno powstały przecież termin (większość przypisuje go zapewne Stephenie Meyer, ale narodził się dużo wcześniej, niektórzy twierdzą nawet, że w latach 70.), porządkuje dość liczny i wyklarowany rodzaj czytelników. Nie można go omijać, a należy mu się przyjrzeć. Zwłaszcza, że niektóre tytuły, jak „Zamieniona”, stają się fenomenem dla zjawisk znacznie szerszych niż tylko ramy gatunku.

Czytaj dalej

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Partnerzy:
Partnerzy:
Współpraca:
Współpraca:
zBLOGowani.pl