thriller

przeczucieAKCEPTACJA KRWIĄ MALOWANA
Japoński kryminał z wiodącą postacią kobiecą? Brzmi nieprawdopodobnie, a jednak „Przeczucie” Tetsuya Hondy po 10 latach od premiery w Azji wreszcie trafia do polskich czytelników. I zaskakuje nie tylko oderwaniem od wyobrażeń na temat patriarchalnego społeczeństwa Japonii, ale też intensywnością lektury.

Czytaj dalej

zanim będzie za późnoMROCZNA STRONA DZIECKA
Wszystkie thrillery, jakie do tej pory czytałam, dotyczyły dorosłych. Nie oznacza to, że nie pojawiały się w nich dzieci, ale grały zazwyczaj drugie skrzypce w orkiestrze fabuły. Nigdy nie rozważałam ich w kontekście kata-ofiary, rozkładanego na części pierwsze, zgłębianego psychologicznie. Dzieci bywały obiektami zainteresowania dorosłych oprawców albo przypadkowymi ofiarami podczas próby zranienia ich opiekunów. Lauren Frankel w „Zanim będzie za późno” wykorzystała tę lukę.

Czytaj dalej

hardboiledNIEMORALNE ŚWIATY
„Hardboiled. Antologia nowel Neo-Noir” – ten tytuł na okładce może brzmieć dla niewtajemniczonych w skomplikowaną hierarchię literackich gatunków przerażająco, więc na początek małe wprowadzenie. Ten rodzaj kryminału i powieści detektywistycznej narodził się w XX wieku w połowie lat 20 w Stanach Zjednoczonych. Na skutek zubażania społeczeństwa, upadków kolejnych fortun, zwiększającego się bezrobocia oraz bezdomności, nieustających informacji o intrygach, przekrętach, korupcji, mafiach i temu podobnych, dotychczasowi literaccy detektywi musieli przejść przemianę, by dostosować się do nowego świata…

Czytaj dalej

tak dobrze mnie znaszA MOŻE JEDNAK NIE ZNASZ?
Tak naprawdę nie znamy nikogo. A przynajmniej nie możemy mieć takiej pewności. Nowopoznanej osobie musimy wierzyć na słowo, przyjmować, że pracuje w danym miejscu; że ma na imię tak, a nie inaczej; że wychowała się w tej, a nie innej części świata. Nigdy nie prosimy o akt urodzenia, czy dowód osobisty; nie odwiedzamy bez powodu w pracy. Zazwyczaj zresztą nikt nas nie okłamuje. Bo i po co? Ale mógłby, jeżeli tylko by chciał. I o tym właśnie jest „Tak dobrze mnie znasz” A. J. Rich.

Czytaj dalej

lokatorkaMY, MARIONETKI

Podobno wśród moich kolegów na twórczym pisaniu nie budziłam szczególnie pozytywnych uczuć. Bez skrępowania wskazywałam innym błędy, manifestowałam niezadowolenie z przedstawianych mi lektur i – podobno najgorsze – nieustannie powtarzałam: „ale to już było w…”. Czy robiłam to z zazdrości? Prywatnych antypatii? Czystej złośliwości? Nie. Pragnęłam być zaskakiwana. Pragnęłam być przez ich teksty pochłaniana. Pragnęłam gubić się w światach przedstawionych, w formach i słowach. Chciałam czytać perły, nawet jeżeli „tylko” literatury popularnej. Takie perły, jak „Lokatorka” JP Delaney’a.

Czytaj dalej

uwięzione(NIE)ZAPOMINAJKA

Ile razy rodzice prosili, żebyś pilnowała swoich drinków? Ile razy partner zachęcał Cię byś, zamiast spacerem, wróciła od koleżanki taksówką? Ile raz, podczas buntowniczego powrotu piechotą, spłoszył Cię nagły trzask, tajemniczy dźwięk dobiegający z ciemnego zaułka? Czy uciekałaś? Czy chciałaś uciekać? Czy to był ostatni raz, kiedy buńczucznie odmówiłaś podwózki? Jeżeli wciąż ignorujesz zagrożenie, to „Uwięzione” Natashy Preston mogą Ci wreszcie pomóc zmienić nieodpowiedzialne nawyki.

Czytaj dalej

chemikBEZ CHEMII
Naprawdę chciałabym zacząć tę recenzję inaczej, ale to chyba po prostu niemożliwe. Pamiętacie jeszcze Stephenie Meyer? Pisarka, która uwiodła serca nastoletnich (i nie tylko) dziewcząt na całym świecie historią trójkąta miłosnego wampir-człowiek-wilkołak, ponownie wkroczyła do akcji. I tym razem miała być to akcja całkiem serio, bo dla dorosłych i z tajnymi organizacjami rządowymi oraz ich spiskami w tle.

Czytaj dalej

ostatnia noc w tremore beachGDYBY KING I ZAFÓN STALI SIĘ JEDNYM
Każdy z nas przechodzi etapy fascynacji pewnymi kręgami literackimi. Wśród moich, bardzo długo znajdowała się literatura hiszpańska (Carlos Ruiz Zafón, Ildefonso Falcones, Chufo Lloréns). Dopiero lata później została wyparta przez Stephena Kinga i generalnie szeroko pojętą fantastykę. Gdy na rynku pojawiła się „Ostatnia noc w Tremore Beach”, reklamowana jako dzieło „hiszpańskiego Stephena Kinga” nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Jakby moje życie zaczęło nagle tworzyć wyraźną, skutkowo-przyczynową całość. Po prostu musiałam ją mieć.

Czytaj dalej

ciemność płonieO KROK OD KINGA
Zanim sięgnęłam po „Ciemność płonie”, słyszałam na jej temat kilka zachęcających opinii-komentarzy, w tym dwa, które naprawdę zaostrzyły mój na książkę apetyt. Po pierwsze – to zdaniem czytelników najlepsza powieść Ćwieka. Po drugie – zupełnie odmienna od późniejszych, ponieważ „się nie sprzedała, a z czegoś trzeba żyć” i autor postawił na… na to, co postawił. Prawda tego pierwszego to rzecz relatywna. Jeżeli zaś chodzi o drugie, to nie potrafię ani potwierdzić, ani obalić tej plotki. Strzelam jednak, że to bzdura, bo chociaż „Ciemność płonie” odróżnia się od wymienionych wcześniej tytułów autora, to wciąż wyraźnie widać w niej jego styl.

Czytaj dalej

armadaDEKONSTRUKCJA SCIENCE FICTION
Patrzą na mnie dziwnie, gdy opowiadam o swoich popkulturowych fascynacjach, gdy uśmiecham się do składanego z origami X-winga ­– a uśmiecham się tak, jakbym ogarniała wzrokiem pełen ich hangar (jak Luke Skywalker przed bitwą o Yavin) – albo, gdy wspominam o kolejnej z przeczytanych powieści fantastycznych, wskazując zapożyczenia sięgające historii Endera Wiggina (chodzi o oczywiście o „Grę Endera”, która dopiero niedawno stała się rozpoznawalna, mimo że powstała już w latach 70.). Nie mylę „Star Treka” ze „Stargate” czy „Star Wars”. Czy to dziwne? Może. Jeżeli jednak nadajecie na tych samych falach, to zakochacie się w „Armadzie” Ernesta Cline – dekonstruującej konwencję science fiction historii o dojrzewaniu, która znajduje się na granicy wybuchu od przeciążenia intertekstualnymi nawiązaniami.

Czytaj dalej

HIPOTERMIA UCZUĆ
Po zakończeniu tetralogii i dwuletnim odpoczynku Becca Fitzpatrick powróciła z nową pozycją – „Black Ice”. Należałoby się spodziewać, że będzie kontynuowała owocną drogę paranormalnego romansu, tymczasem rozszerzyła młodzieżowy target na inne rodzaje literatury i w ten sposób powstało coś, co należałoby nazwać młodzieżowym thriller-romansem lub Young Adult Thriller. Chociaż Fitzpatrick nie kreuje w ten sposób niczego nowego, a jedynie wpisuje się w nieliczną grupę podobnych tekstów.

Czytaj dalej

przeklęta laleczkaPRZEKLEŃSTWO BEZ MAGII
Kiedy myślę o Meksyku, widzę przede wszystkim kolory. Ciepłe barwy, które w dzień maskują biedotę prostych ludzi, a w nocy uwodzą i zwodzą. Gdy dorzucić do tej wizji kraju tytuł „Przeklęta laleczka”, w głowie eksplodują mi szamańskie tańce, czarne koguty ociekające krwią i przełamany płomieniami mrok. Niestety, książka Ewy Rajter nawet nie zbliża się do tegoż obrazu, a jest po prostu kolejnym nierealnym harlequinem.

Czytaj dalej

serce z popiołuKIEDY POWIEDZIEĆ SOBIE: „DOŚĆ”?
„A miało być tak pięknie. Miało nie wiać w oczy nam. I ociekać szczęściem. Miało być „sto lat! sto lat!” – powinni już drugi tom śpiewać bohaterowie serii autorstwa Kathrin Lange. Ale miłość to nie nauka ścisła, jak w życiu. Nawet kiedy „rzeki przepłyniecie, góry pokonacie, wielkim lasem pójdziecie, nocy nie prześpicie” może okazać się, że coś (znowu) stanie wam na drodze. Juli i David, protagoniści cyklu „Serce ze szkła”, wiedzą o tym doskonale. Co więcej, w finalnej odsłonie trylogii pt. „Serce z popiołu” los ich podczas utrwalania tej wiedzy nie oszczędza.

Czytaj dalej

serce w kawałkachZROZUMIEĆ ZA WSZELKĄ CENĘ
No i bach. Minął tydzień, miesiąc albo rok. Macie już za sobą głębokie spojrzenie w oczy, drżące dłonie, palpitację serca i pierwsze „kocham” czy „zakochałam/em się”. Sprawa przyklepana, żadnych niejasności, jesteście parą. Mogłoby się wydawać, że to piękny finał. Tymczasem okazuje się, że dopiero teraz przeżywacie emocjonalny rollercoaster – zazdrość, konieczność zaakceptowania przeszłości drugiej osoby, przyjęcie w całości jej wad i zalet, trwanie pomimo psychologicznej niestabilności. Tak to przynajmniej wygląda w „Sercu w kawałkach” Kathrin Lange, drugim tomie cyklu „Serce ze szkła”.

Czytaj dalej

serce ze szkłaKOCHAM – JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ
„Jeśli się zakochasz, umrzesz” – rzucił mi się w oczy napis na tylnej części obwoluty „Serca ze szkła” Kathrin Lange i pierwsze, co pomyślałam to, to, że zakochanie jest jednak troszkę umieraniem. Zwłaszcza na początku, kiedy znika (umiera) gdzieś racjonalne myślenie, skupienie i zdolność do rutynowych czynności. Pierwsza faza miłości ma wiele wspólnego z zaburzeniami psychicznymi. Dlaczego więc pozwalamy się sobie zakochać? I czy w ogóle mamy jakiś wybór? 

Czytaj dalej

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Partnerzy:
Partnerzy:
Współpraca:
Współpraca:
zBLOGowani.pl