5

niebo istnieje naprawdęKOMEDIA Z WYZNANIA WIARY
Po recenzji książki Todda Burpo przyszedł wreszcie czas na zrecenzowanie nakręconego na jej podstawie filmu. Przyznać muszę otwarcie, że obejrzenie produkcji w reżyserii Randalla Wallace’a było wyzwaniem równie trudnym, co przeczytanie tekstu pastora. Już we wstępie udzielę wyczekiwanej zapewne odpowiedzi na pytanie, które dręczyć musi wszystkich tych, którzy zapoznali się z recenzją książki Burpo – tak, są w filmie i problemy finansowe, i wydalanie kamieni nerkowych. Niestety, nie ma przycinanego przez bagażnik palca. I może to był właśnie błąd reżysera? Trochę krwi zawsze podkręca atmosferę i notowania filmu.

Czytaj dalej

chemikBEZ CHEMII
Naprawdę chciałabym zacząć tę recenzję inaczej, ale to chyba po prostu niemożliwe. Pamiętacie jeszcze Stephenie Meyer? Pisarka, która uwiodła serca nastoletnich (i nie tylko) dziewcząt na całym świecie historią trójkąta miłosnego wampir-człowiek-wilkołak, ponownie wkroczyła do akcji. I tym razem miała być to akcja całkiem serio, bo dla dorosłych i z tajnymi organizacjami rządowymi oraz ich spiskami w tle.

Czytaj dalej

więzienie w ogniuKLIMATYCZNA SZTAMPA
Filmowym twardzielom niestraszne żadne przeszkody. Zdawać by się nawet mogło, że zupełnie nie interesuje ich własne życie. Zresztą, czy w ogóle mają jakieś „własne życie”? Realizując kolejne, coraz niebezpieczniejsze zlecenia, czy wpadając na coraz bardziej ryzykowne plany, prywatną egzystencję odkładają na boczny tor. Ścigani, nienawidzeni, z wyrokami przestępczego świata nałożonymi na ciężkie od trudnej sprawiedliwości barki, zatracają się w nieprzerwanym kole celu i konieczności jego osiągnięcia za wszelką cenę. Nawet, jeżeli oznacza to chwilową zmianę drużyny, jak np. w „Więzieniu w ogniu”.

Czytaj dalej

do utraty sił(NIEZBYT) MOCNE UDERZENIE 
„Schematami po ryju” – to była pierwsza opinia (tytuł jakiejś recenzji), jaka dotarła do mnie na temat filmu „Do utraty sił”. Nieszczególnie spieszyłam się więc z odpakowaniem DVD z folii i pierwszeństwo dawałam kolejnym nowościom. Zwłaszcza, że w połączeniu z obsadą reżyserską produkcji pod moimi powiekami natychmiast malował się obraz stereotypowo męskiego kina na przeciętnym (realizującym minimum gatunkowe) poziomie. Antoine Fuqua chociaż z warsztatem jest obeznany, to w pogardzie ma drobne, specjalistyczne narzędzia i pierwszeństwo daje ciężkiemu sprzętowi.

Czytaj dalej

pikseleNIE TAKI STRASZNY JAK GO MALOWALI
Gdy „Piksele” reżyserowane przez Chrisa Columbusa weszły na ekrany, odpuściłam sobie. A wszystko to za sprawą fatalnych recenzji. I nie chodzi tutaj o krytyczne teksty, a marketing szeptany i powtarzające się słowa znajomych, żeby odpuścić. Dopiero niedawno – raczej za sprawą przypadku niż świadomego wyboru – nadrobiłam tę zaległość. I, pomimo tego, że film posiada wiele wad, uważam, że czekałam na jego seans zbyt długo.

Czytaj dalej

KAPRYŚNA KRÓLEWNA
Zwykle kończę to, co zaczynam. Seria musi być naprawdę kiepska (jak „Gra o Ferrin” Katarzyny Michalak), bym poddała się po pierwszym tomie tudzież nawet jego nie doczytała do końca. O „Tryllach” zapomniałam na prawie pół roku. Do dnia, gdy udałam się po zapasy do biblioteki, a tam z półki patrzyła na mnie „Rozdarta” oraz ostatnia część trylogii Hocking. I wzięłam. Bo skoro patrzyły…

Czytaj dalej

trylle zamienionaPIĘKNE TROLLE WARTE MILIONY
Każda epoka wypracowuje swój szczególny, określający ją gatunek literacki. Jak to będzie z nami? Być może za sto lat nie zostaniemy określeni mianem epoki paranormal romance, bowiem nie da się uciec od faktu, iż ten całkiem niedawno powstały przecież termin (większość przypisuje go zapewne Stephenie Meyer, ale narodził się dużo wcześniej, niektórzy twierdzą nawet, że w latach 70.), porządkuje dość liczny i wyklarowany rodzaj czytelników. Nie można go omijać, a należy mu się przyjrzeć. Zwłaszcza, że niektóre tytuły, jak „Zamieniona”, stają się fenomenem dla zjawisk znacznie szerszych niż tylko ramy gatunku.

Czytaj dalej

pod kopułą sezon 1„MODA NA SUKCES” Z ELEMENTAMI SCIENCE FICTION
Twórczość Stephena Kinga to ważny element mojego życia. Czytam jego powieści oraz książki o nim samym, oglądam ekranizacje i adaptacje. Co ciekawe, podobno mistrz grozy sprzedaje prawa do swoich utworów za jednego dolara. Wystarczy zwrócić się do niego, przedstawić plan i… można brać się do pracy. Co ciekawe, King gra epizodyczne role w większości przełożonej na ekran twórczości. Nie inaczej jest zresztą z „Pod kopułą”. Patrzcie uważnie, a dostrzeżecie go w barze, proszącego o dolewkę kawy.

Czytaj dalej

w ogieńUMRZEĆ ZA PRZYJAŹŃ
Idyllicznie pojmowana przyjaźń, tak samo jak podobna miłość, nie istnieją. To nie tak, że najlepsza przyjaciółka nigdy was nie zrani, nigdy nie popełni błędu, nigdy nie znajdzie się w punkcie, w którym skupienie się na sobie nie będzie ważniejsze od skupienia się na drugiej osobie. W uczuciach i relacjach, nawet tych najsilniejszych i najszczerszych, zawsze pojawiają się zgrzyty czy problemy. Niemniej na stronach powieści znaleźć można historie przyjaźni, które mogłyby w swym wyidealizowaniu stanowić odpowiednik tych miłosnych, takich, jak „Romeo i Julia”. „W ogień” Ewy Seno to właśnie tego typu historia.

Czytaj dalej

serce z popiołuKIEDY POWIEDZIEĆ SOBIE: „DOŚĆ”?
„A miało być tak pięknie. Miało nie wiać w oczy nam. I ociekać szczęściem. Miało być „sto lat! sto lat!” – powinni już drugi tom śpiewać bohaterowie serii autorstwa Kathrin Lange. Ale miłość to nie nauka ścisła, jak w życiu. Nawet kiedy „rzeki przepłyniecie, góry pokonacie, wielkim lasem pójdziecie, nocy nie prześpicie” może okazać się, że coś (znowu) stanie wam na drodze. Juli i David, protagoniści cyklu „Serce ze szkła”, wiedzą o tym doskonale. Co więcej, w finalnej odsłonie trylogii pt. „Serce z popiołu” los ich podczas utrwalania tej wiedzy nie oszczędza.

Czytaj dalej

serce w kawałkachZROZUMIEĆ ZA WSZELKĄ CENĘ
No i bach. Minął tydzień, miesiąc albo rok. Macie już za sobą głębokie spojrzenie w oczy, drżące dłonie, palpitację serca i pierwsze „kocham” czy „zakochałam/em się”. Sprawa przyklepana, żadnych niejasności, jesteście parą. Mogłoby się wydawać, że to piękny finał. Tymczasem okazuje się, że dopiero teraz przeżywacie emocjonalny rollercoaster – zazdrość, konieczność zaakceptowania przeszłości drugiej osoby, przyjęcie w całości jej wad i zalet, trwanie pomimo psychologicznej niestabilności. Tak to przynajmniej wygląda w „Sercu w kawałkach” Kathrin Lange, drugim tomie cyklu „Serce ze szkła”.

Czytaj dalej

flakedJEDEN KROK W PRZÓD, DWANAŚCIE DO TYŁU
Tym razem na tapetę wzięłam „Flaked”, reklamowany na platformie Netflix jako historia złośliwego drania – swoista wersja Hanka Moody’ego. Okazało się jednak, ku mojemu i Kamila zdziwieniu, że serial ten niezbyt wiele ma wspólnego z zapowiedziami. Co więcej, niewiele ma wspólnego z czymkolwiek, co do tej pory widzieliśmy. Przez cały sezon zastanawialiśmy się bowiem, o czym ta produkcja tak naprawdę jest.

Czytaj dalej

atak tyrolskich zombie recenzjaOSTRA JAZDA NA TĘPYCH KRAWĘDZIACH
W „Ataku tyrolskich zombie” Dominika Hartla jest teoretycznie wszystko, co lubię: zombiaki snujące się powoli, jak w klasycznych filmach o żywych trupach; górskie widoczki i snowboard jako temat; drewniane aktorstwo i nie mniej drewniane dialogi zapowiadające film klasy B; no i wreszcie pokłady absurdu niczym w bezpretensjonalnych komediach z pogranicza parodii oraz pastiszu. Jasne, że to nie dla każdego, ale ja nastawiłem się na dobrą zabawę.

Czytaj dalej

wrota zaświatów recenzjeZAPŁAĆ DUCHOWI, ZAPŁAĆ CAGE’OWI
Wszystkie produkcje, w których występuje Nicolas Cage w ostatnich latach budzą we mnie skrajne emocje. To znana wszystkim historia brutalnego upadku – aktor narobił sobie długów i postanowił spłacić je kupcząc tym, co w przeważającej większości projektów, za które się wziął, potrafił, czyli… graniem w filmach. Sęk w tym, że zrezygnował z przesiewu składanych mu propozycji…

Czytaj dalej

ZEMSTA PIERNIKÓW
Chociaż nie należę do grona strachajł i zazwyczaj nie reaguję na zmory na ekranie, to horrory w kinie budzą we mnie pewien rodzaj niepokoju. Na „Krampusa. Ducha świąt” zdecydowałam się pójść z asystą w postaci przyjaciółki, która – chociaż nie ogląda horrorów i udała się na inny film – miała ewentualnie odholować mnie do domu (łódzkie ulice po zmroku wydają się jeszcze bardziej przerażające bez towarzystwa  po horrorze). Przeświadczona o pewności jego grozy nastawiłam się na obgryzanie paznokci i zamykanie oczu w kulminacyjnych momentach. Niesłusznie.

Czytaj dalej

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Partnerzy:
Partnerzy:
Współpraca:
Współpraca:
zBLOGowani.pl