6

z jak zachariaszKAMERALNY KONIEC ŚWIATA
Nie tak dawno dotarło do mnie, że zarówno film jak i literatura tworząc obrazy dotyczące przyszłości, kreują wizje apokaliptyczne. Niemal nikt, jeżeli ktoś w ogóle, wróży ludzkości opamiętanie i właściwy kierunek rozwoju. „Z jak Zachariasz” wpisuje się w tę tendencję, jednocześnie nieco ją przemieniając. Nie jest to bowiem typowe kino hollywoodzkie z wartką akcją i dużą ilością efektów specjalnych, lecz kameralna historia o znamionach filmu psychologicznego.

Czytaj dalej

aleksanderOJ, ZŁY TO DZIEŃ
Każdy miewa złe dni. Także kalendarz Twojego życia jarzy się w niektórych miejscach toksyczną zielenią (tak sobie wyobrażam kolorystycznie te złe dni). Na dodatek wydaje się, że złe dni dotykają tylko nas. Wszyscy wokół wiodą idealne życia, podczas gdy nad nami wisi wielka burzowa chmura, od czas do czasu pieszcząca nas piorunem . Na złe dni nie ma rady. Trzeba się schować (albo i nie) i czekać aż miną. Ale czasami jest tak, że nawet najgorszy z najgorszych dni może się zmienić za sprawą jednego dobrego wydarzenia, prawda?

Czytaj dalej

projekt lazarusTRZYNASTKA ZNÓW RATUJE LUDZKIE ŻYCIA
„Projekt Lazarus” właściwie niczym nie nęci. Filmowy plakat zanadto przypomina kino klasy B, a zwiastun wydaje się bardzo nieprofesjonalny – zwłaszcza, jak na wabienie widzów sloganem: Film producenta „Naznaczonego” i „Paranormal activity”. Dopiero opis produkcji i obsada aktorska coś obiecują. Niekoniecznie są to przyrzeczenia doświadczenia strachu z najwyższej horrorowej półki, ale wystarczające bym się skusiła.

Czytaj dalej

dzikie królestwoDZIKOŚĆ BEZ DZIKOŚCI
Kiedy usłyszałam o „Dzikim królestwie” Gin Phillips, pomyślałam sobie: „to może być naprawdę mocna rzecz”. Gdy książka do mnie dotarła, a ja miałam już za sobą kilkanaście stron akcji, pomyślałam: „tak, to naprawdę świetna, trzymająca w napięciu powieść!”. Przewracałam kolejne kartki, śledziłam postępującą fabułę, aż wreszcie zamknęłam książkę z myślą: „och, a mogło być tak dobrze”.

Czytaj dalej

majorBRUTALNIE ESTETYCZNY ABSURD
Podejście do służb porządkowych, które zakłada, że nadużywają one swoich praw, nie jest niczym nowym. O brutalności policji mówi się lub mawia na całym świecie. Swoisty rodzaj władzy, którą daje mundur, na wybrane jednostki działa bowiem, o ironio, deprawująco. Eskalację problemu wspomina się ostatnio przede wszystkim w kontekście realiów rosyjskich, gdzie do nadużyć dochodzi nie w obrębie pojedynczych przypadków, a całych oddziałów policyjnych, które tworzą „organizacje” półświatka – balansujące na granicy pomiędzy prawem i porządkiem a zwykłą gangsterką.

Czytaj dalej

lucyOSOBLIWY FILM PANA BESSONA
Niektórzy twierdzą, że Luc Besson skończył się na „Piątym Elemencie” (1997). Jeszcze inni stawiają krzyżyk na jego karierze nawet wcześniej, np. przy premierze „Leona Zawodowca” (1994) albo wręcz „Nikity” (1990). Śpieszę donieść, że wszystkie te zawodowe nekrologi są wyssane z palca. Luc Besson żyje i ma się dobrze, również jako artysta, a „Lucy” (2014) to doskonały przykład tego, że wciąż rozwija się profesjonalnie.

Czytaj dalej

cienki bolekNIE BĄDŹ CIENIASEM, BIAŁASIE!
Wybierając ulubionego komika lub po prostu aktora charakterystycznego, fani oczekują jego konkretnych, powielanych od dawna zachowań. Nie pragną niczego odmiennego od dotychczasowych doświadczeń. Co jednak, gdy na ekranie spotyka się dwóch aktorów charakterystycznych o różnym typie dowcipu? Czy taki mariaż może być zadowalający dla kogokolwiek? Szansę udzielenia odpowiedzi na to pytanie za sprawą „Cienkiego Bolka” otrzymali fani Kevina Harta i Willa Ferella.

Czytaj dalej

carrieDIAMENT NIEOSZLIFOWANY
Stephen King nie od razu umościł sobie miejsce na półkach mojej biblioteczki. Wiele lat zwlekałam, nim sięgnęłam po pierwszą z jego książek (pierwszą dla mnie) – „Pod kopułą”. To było jak otworzenie jakichś wcześniej niedostrzeganych drzwi. Styl Kinga wymusił na mnie czytanie kolejnych jego utworów. Do lektury „Carrie”, debiutu pisarza, przystąpiłam jednak późno. Głównie dlatego, że widziałam jej ekranizację, co dawało pierwszeństwo innym, absolutnie jeszcze przeze mnie nieznanym, książkom Kinga. Nie rozczarowałam się, chociaż…

Czytaj dalej

hardboiledNIEMORALNE ŚWIATY
„Hardboiled. Antologia nowel Neo-Noir” – ten tytuł na okładce może brzmieć dla niewtajemniczonych w skomplikowaną hierarchię literackich gatunków przerażająco, więc na początek małe wprowadzenie. Ten rodzaj kryminału i powieści detektywistycznej narodził się w XX wieku w połowie lat 20 w Stanach Zjednoczonych. Na skutek zubażania społeczeństwa, upadków kolejnych fortun, zwiększającego się bezrobocia oraz bezdomności, nieustających informacji o intrygach, przekrętach, korupcji, mafiach i temu podobnych, dotychczasowi literaccy detektywi musieli przejść przemianę, by dostosować się do nowego świata…

Czytaj dalej

SERIA W DUCHU NOIR
Dorę Wilk znałam ze słyszenia od dawna i to znałam na tyle dobrze, że – chociaż zakupiłam pierwszą część jej przygód – odwlekałam lekturę utworów z nią w roli głównej. Nigdy nie czytam tej samej książki dwa razy, a ilość zgromadzonych przypadkiem o bohaterce Anety Jadowskiej informacji dawała iluzję ponownego spotkania. Tymczasem ukazywały się kolejne tomy serii i w grę zaczęło wchodzić nadrabianie, nadganianie i podobne demotywujące sprawy. Kiedy więc usłyszałam o nowym cyklu autorki i jego pierwszym tomie, „Szamański blues”, musiałam mieć go natychmiast – zanim zostałabym skażona historiami i wrażeniami.

Czytaj dalej

nie mój jedynyRUBY JONES
„Jak znaleźć faceta w wielkim mieście” Melissy Pimentel, lipcowy debiut sprzed dwóch lat, był dla mnie sporym zaskoczeniem. Po landrynkowej okładce nie spodziewałam się niczego więcej, niż kolejnej ckliwej historyjki o poszukiwaniu prawdziwej miłości, a tymczasem otrzymałam naprawdę wciągającą i pełną humoru historię nieco zagubionej singielki. Gdy w tym roku do księgarni trafił „Nie mój jedyny” autorki, nie miałam wątpliwości, że muszę powieść przeczytać. Tym razem także byłam zaskoczona, ale już nie tak, jak bym sobie tego życzyła.

Czytaj dalej

obsesjaŻARU! WIĘCEJ ŻARU!
Do czasu spotkania z serią „Uwikłani” Laurelin Paige i pierwszym tomem tej historii, „Pokusą”, nie sądziłam, że jakakolwiek literatura erotyczna może mnie zainteresować (albo, przynajmniej, nie rozśmieszyć). Jasne, opowieść o miłosno-seksualnych przygodach Alayny i Hudsona to prosta bajeczka pełna fizjologicznie wątpliwych wydarzeń (ilość orgazmów na stosunek naprawdę wydaje się tutaj chwilami dość nieprawdopodobna), ale nie sposób odmówić jej pełnej napięcia nastrojowości. Głównie dlatego po drugi tom cyklu, „Obsesję”, sięgnęłam już bez pełnej obaw rezerwy, a za to z pewnym zaciekawieniem i przekonaniem o relaksacyjnym potencjale powieści.

Czytaj dalej

remediumSOBOWTÓRY ZMARŁYCH
Cykl „Program” autorstwa Suzanne Young od początku mnie zaskakiwał. Pierwszy tom robił wrażenie dzięki dojrzałemu podejściu do tematu depresji, wpisującemu się nie tylko w aktualną, alarmującą sytuację kiepskiej kondycji psychicznej społeczeństw na całym globie, ale również w popkulturowe zainteresowania świata – literaturę dystopijną. Drugi tom również mnie zaskoczył, ale już niekoniecznie pozytywnie. Zdziwił mnie kierunek, w jakim podążyła fabuła oraz niewykorzystany potencjał części wątków. Z kolei tom trzeci… No właśnie, już tutaj pojawiają się wątpliwości – chociaż „Remedium” ukazało się po „Pladze samobójców” oraz „Kuracji samobójców” opatrzone jest wskazówką „część 0”.

Czytaj dalej

kuracja samobójcówLICZY SIĘ TYLKO TERAŹNIEJSZOŚĆ
Pierwszy tom „Programu” Suzanne Young, „Plaga samobójców”, zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Może była to kwestia jesiennej aury, może niełatwego tematu, a może po prostu umiejętności autorki do wykreowania powieści młodzieżowej, traktującej o czymś więcej niż problemach z doborem kiecki na bal maturalny czy spotykaniu się z największym draniem w mieście. Naturalność relacji międzyludzkich przedstawionych w powieści rekompensowała pewne niedoinformowanie w sferze szczegółowości świata, zwłaszcza jego dystopijnej strony. Przede wszystkim jednak to moralno-etyczna niejasność tej historii zaintrygowała mnie do tego stopnia, że na kolejny tom „Programu” czekałam tak niecierpliwie, jak rzadko mi się zdarza.

Czytaj dalej

Fräulein FranceGRA POZORÓW
Istnieje powszechny problem trudności z opowiadaniem o czasach II wojny światowej. Jak o tym mówić? Które fakty przywoływać? Na jaką warstwę kłaść nacisk – emocjonalną, historyczną, suchych faktów? Pośród wszystkich świadectw i wyznań pisanych z mniejszym lub większym trudem – przyjętych przez krytykę z gratulacjami i podziwem oraz takich, które przemknęły przez rynek wydawniczy bez echa – znajduje się powieść historyczna, acz fabularyzowana, „Fräulein France” Romaina Sardou. Nagłaśniana, reklamowana i wodząca potencjalnego czytelnika za nos, oferując mu nowe spojrzenie na śmietankę niemieckiej armii. Nowe, bo oczami francuskiej prostytutki.

Czytaj dalej

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Oglądaj Krytyków na YT! :)
Partnerzy:
Partnerzy:
Współpraca:
Współpraca:
zBLOGowani.pl