6

Fräulein FranceGRA POZORÓW
Istnieje powszechny problem trudności z opowiadaniem o czasach II wojny światowej. Jak o tym mówić? Które fakty przywoływać? Na jaką warstwę kłaść nacisk – emocjonalną, historyczną, suchych faktów? Pośród wszystkich świadectw i wyznań pisanych z mniejszym lub większym trudem – przyjętych przez krytykę z gratulacjami i podziwem oraz takich, które przemknęły przez rynek wydawniczy bez echa – znajduje się powieść historyczna, acz fabularyzowana, „Fräulein France” Romaina Sardou. Nagłaśniana, reklamowana i wodząca potencjalnego czytelnika za nos, oferując mu nowe spojrzenie na śmietankę niemieckiej armii. Nowe, bo oczami francuskiej prostytutki.

Czytaj dalej

Klątwa StyriiI NARODZIŁ SIĘ WAMP
„Carmilla” Josepha Sheridana Le Fanu jest jednym z ważniejszych utworów XIX wieku. Szczególnie dla rozwoju literatury grozy i fantastyki z tego kręgu. Tekst pozwolił jednak nie tylko na rozwój gatunkowy, ale ukształtował pewne wzorce – zarówno dla późniejszych autorów literackich, jak i filmowych. To właśnie „Carmillę” przyjmuje się za utwór prekursorski dla późniejszego dzieła Brama Stokera, ale również całego nurtu filmowego wampa. Kobieta-demon pełna seksualnego napięcia, przerażająca i pociągająca jednocześnie; Enid Bennett, Mae West, Marlena Dietrich – je wszystkie, świat zawdzięcza przede wszystkim Josephowi Sheridanowi Le Fanu. Podobnie reżyserzy i scenarzyści „Klątwy Styrii” – Mauricio Chernovetzky i Mark Devendorf – zawdzięczają pisarzowi inspirację dla swojego debiutanckiego filmu.

Czytaj dalej

siła dobraKAŻDY Z NAS MOŻE COŚ ZMIENIĆ
Chyba nawet w amazońskiej dżungli pierwotne plemiona wiedzą, kim jest Dalajlama. Niezależnie od tego, który akurat przedstawiciel szkoły gelug zajmuje to „stanowisko”, pozostaje ono symbolem dobra, wrażliwości i działań pokojowych. Obecny reprezentant, Tenzin Gjaco, jest już XIV Dalajlamą i za swoje zaangażowanie w próby zaprowadzenia ładu na świecie (głównie jednak w Chinach i Tybecie) w roku 1989 otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Pomimo wieku (80 lat) wciąż jeździ po świecie i spotyka się z przedstawicielami religijnymi, politycznymi i zwykłymi ludźmi, szerząc ideę współczucia i nawołując do włączenia się w naprawę problemów naszego globu.

Czytaj dalej

uwięzione(NIE)ZAPOMINAJKA

Ile razy rodzice prosili, żebyś pilnowała swoich drinków? Ile razy partner zachęcał Cię byś, zamiast spacerem, wróciła od koleżanki taksówką? Ile raz, podczas buntowniczego powrotu piechotą, spłoszył Cię nagły trzask, tajemniczy dźwięk dobiegający z ciemnego zaułka? Czy uciekałaś? Czy chciałaś uciekać? Czy to był ostatni raz, kiedy buńczucznie odmówiłaś podwózki? Jeżeli wciąż ignorujesz zagrożenie, to „Uwięzione” Natashy Preston mogą Ci wreszcie pomóc zmienić nieodpowiedzialne nawyki.

Czytaj dalej

RytuałEGZORCYŚCI W XXI WIEKU
Po ponad półtoragodzinnym seansie „Rytuału”,na początku którego twórcy zapewniają widza, że „film jest oparty na autentycznych wydarzeniach”, w napisach końcowych czytamy oświadczenie, iż „historia, nazwy, postaci i wydarzenia są fikcyjne” a „jakiekolwiek podobieństwo z prawdziwymi osobami, miejscami, budynkami i produktami nie było zamierzone”. Tymczasem na ekranie oglądamy Rzym wraz z rozmaitymi jego „pocztówkowymi” atrybutami, a przez filmową narrację przewijają się między innymi Chicago i Florencja.

Czytaj dalej

litewski przekrętWYBUCH WULKANU TO DOPIERO POCZĄTEK
Dominacja komedii o kloacznym typie humoru sprawia, że sięgam po ten gatunek coraz rzadziej z obawy przed obumieraniem szarych komórek lub też prostowaniem się zwojów mózgowych. „Litewski przekręt”, jakkolwiek dawał wyraźne wskazówki co do obranego kierunku dowcipu, przyciągnął mnie skrajnie odmiennymi recenzjami oraz obecnością na liście płac Vinniego Jonesa, jednego z czołowych brytyjskich zabijaków. Po seansie mogę powiedzieć jedno – to naprawdę istna jazda bez trzymanki.

Czytaj dalej

tajemny ogieńKAŻDY POŻAR ZACZYNA SIĘ OD ISKRY
C. J. Daugherty znana jest w Polsce z bestsellerowej serii „Wybrani”, która wyróżniła się na tle innych popularnych „młodzieżówek” wykorzystaniem intrygi kryminalno-politycznej w miejscu najliczniejszych wątków paranormalnych, postapokaliptycznych czy dystopijnych. Carina Rozenfeld w Polsce z kolei rozpoznawalna nie jest, chociaż we Francji udało się jej wydać już prawie dwadzieścia poczytnych książek, w tym bestsellerową trylogię „La Quête des Livres-Monde”. Być może „Tajemny ogień” napisany w duecie z Daugherty zmieni sytuację francuskiej pisarki na polskim rynku wydawniczym.

Czytaj dalej

córka dymu i kościMIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO ROZDZIAŁU
Nie znoszę generalizowania, a w kontekście książek – zakładania, że coś jest złe lub dobre, wyłącznie dlatego, że przynależy do określonego gatunku literackiego. Przeświadczenie, że każda literatura „trudna”  reprezentuje sobą wysoki poziom artystyczny jest tak samo błędne, jak pewność, że paranormalny romans go nie reprezentuje. Zdarzają się przecież perełki, które wstrząsają tym mitem i sprawiają, że drży w posadach. „Córka dymu i kości” Laini Taylor miała szansę zmienić go w pył. Przynajmniej do czasu, gdy nie poznałam drugiej połowy tej powieści.

Czytaj dalej

urodzeni zwycięzcyURODZENI PRZEGRANI
Filmy o nałogowcach, to jeden z typów produkcji, które szczególnie mnie dotykają. Nie dlatego, że mam jakieś prywatne doświadczenia z tym związane, ale dlatego, że niezwykle silnie oddziałuje na mnie wizja trwania w pewnym liminalnym stanie – pomiędzy pragnieniem kontynuowania działań nałogowych, świadomością dramatyzmu swojego położenia i złudną wiarą w to, że można przestać – cokolwiek się robi – w każdej chwili. Śledzenie kolejnych złych wyborów i swoistego studium upadania oraz pewność, że bohater z tragicznej sytuacji przejdzie w jeszcze gorszą, sprawiają, że oglądania podobnych filmów to katorga dla moich nerwów i kondycji psychicznej, rozdzieranej między współczuciem, wściekłością i rozczarowaniem. Nie inaczej było w przypadku seansu filmu „Urodzeni zwycięzcy”.

Czytaj dalej

pionek(NIE)WYRAŹNE SZALEŃSTWO
Nie pamiętam dokładnie swojej pierwszej rozgrywki szachowej. Mam w głowie jedynie strzępki wspomnień. Pięcio- czy sześcioletnia ja, piętro przedszkola, niewielka sala, szachownica, stary zegar z przyciskami i intensywnie wyperfumowana, ufarbowana na blond starsza pani, z błyskiem w oku tłumacząca sposób poruszania się poszczególnych figur. A może wcale nie była blondynką, nie była starsza, nie pachniała tak intensywnie? Może nie musiała nawet niczego tłumaczyć, może już wtedy wiedziałam (od taty?), jak zagrać szewskiego mata? W mojej głowie skrzy się też obraz jakiegoś turnieju – szachownic na słońcu, gromady dzieci i błyszczących się pucharów. Chociaż to wszystko nieco mnie konfunduje, to daleka jestem od mentalnego skomplikowania z jakim zmagać musiał się bohater filmu „Pionek”.

Czytaj dalej

Na własnej skórzePROMOCJA AMERYKI PISANA WSCHODNIM TUSZEM
Mario Barth to jeden z najbardziej znanych i renomowanych artystów tatuażu na świecie. Kiedy postanowił wybrać się do Japonii w celu poznania podziemnego świata, który wytworzył się wokół zakazanego przez władze Kraju Kwitnącej Wiśni tatuażu Tebori, razem z reżyserem Billym Burke postanowili uwiecznić tę wyprawę w filmie dokumentalnym. Ich przewodnikami mieli być członkowie rodziny Horitoshi, czyli artyści tatuażu skupieni wokół mistrza Horitoshi Pierwszego, którzy zgodzili się ukazać to, co dotąd pozostawało ukryte przed niewtajemniczonymi.

Czytaj dalej

stacja nowy światZABÓJCZY DOWCIP
Jestem szczęśliwa, że polska literatura podąża z duchem czasu. Cieszę się z istnienia rodowitej literatury popularnej i kibicuje jej bardzo mocno. A jeszcze żywiej kibicuje jej od chwili przeczytania „Kompleksu 7215” Bartka Biedrzyckiego, który chociaż bazuje na koncepcji zagranicznego autora (myślę tu o nazwisku Dmitry Glukhovsky), to całkiem zgrabnie przeniósł ją na polski grunt. Nie ukrywam, że po „Stacji: Nowy Świat”, drugiej części cyklu „Opowieści z postapokaliptycznej aglomeracji” spodziewałam się jednak nieco więcej, niż tylko tego „całkiem”.

Czytaj dalej

przebudzeniW JEDNI(OŚCI) SIŁA
Czasami zastanawiam się – zwłaszcza, gdy mam gorszy emocjonalnie dzień – czy świat faktycznie byłby taki straszny bez tej niestabilnej mieszanki, jaką są ludzkie uczucia. Być może straciłby nieco koloru, uspokoiłby się i drastycznie oddalił od tak bliskiej mi idei romantyzmu, ale… Brak świadomości straty, czy też brak zaangażowania emocjonalnego w proces tracenia, sprawiłyby (najpewniej), że nie odczuwalibyśmy tej zmiany w sposób negatywny. Choć raz logika wygrałaby z emocjami. Może byłoby przepięknie, może byłoby normalnie? Sprawdzić to – nie pierwszy już raz w historii kultury zresztą – postanowił Drake Doremus, twórca filmu „Przebudzeni”.

Czytaj dalej

sopelCHLUŚNIEM, BO UŚNIEM
Lodowato zimną przygodę w świecie Przygranicza rozpoczęłam od „Lodowej cytadeli”, czyli piątej odsłony cyklu Pawła Kornewa. Dopiero teraz, wraz ze wznowieniem serii i jej wizualną reedycją, miałam okazję zapoznać się z tą historią w proponowanej przez autora kolejności. „Sopel” to lektura sporemu gronu czytelników już znana, bo w poprzedniej szacie graficznej ukazała się w Polsce w 2008 roku, czyli zaledwie dziewięć lat wcześniej. Czy odnowienie wydania było potrzebne? No cóż, teraz przynajmniej postawione na półce prezentuje spójną estetykę. A to uwielbiam!

Czytaj dalej

memory pojazdyDLA MŁODYCH MANIAKÓW MOTORYZACJI
Do tej pory podczas domowych porządków znajduję pozostałości po grze typu memory z dzieciństwa. Pojedyncze, zapomniane karty z prostymi grafikami owoców. W swoim czasie byłam mistrzem tego typu rozgrywek. Gdy podrosłam, a w codzienność wkroczyły komputery, znajdowałam internetowe wersje tejże formy ćwiczenia pamięci. Teraz bawię się podobnie w szczególnie długich kolejkach, dzięki aplikacji w telefonie. Niedawno jednak trafiła się możliwość powrotu do lat dziecięcych i „analogowej” wersji memory. W dodatku idealnie korespondującej z moimi zainteresowaniami.

Czytaj dalej

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Partnerzy:
Partnerzy:
Współpraca:
Współpraca:
zBLOGowani.pl