7

trolleDOBRE OBLICZE TROLLINGU
„Trolle” chciałem obejrzeć praktycznie od momentu ich premiery kinowej, a może i jeszcze wcześniej, ale dopiero Ińskie Lato Filmowe stało się dla mnie pretekstem, by wreszcie tę zachciankę zrealizować. I nie, nie jestem fanem zabawkowych trolli, stworzonych przez duńskiego producenta Thomasa Dama.

Czytaj dalej

nowy przywódcaDO JEDNOSTAJNEGO BÓLU MOŻNA SIĘ PRZYZWYCZAIĆ
Gdy przeczytałam pierwszą część trylogii „Świat po Wybuchu” byłam pozytywnie zaskoczona. Nie spodziewałam się, że niepozorna okładka skrywać będzie tak sugestywne opisy świat odpychającego i odrażającego, ale jednocześnie smutnego i pełnego melancholii. Z jeszcze większą obawą sięgałam po drugi tom historii. Udowodnił on niestety dobrze znaną prawdę, że pierwsze części zwykle są lepsze od swoich kontynuacji.

Czytaj dalej

steve jobsDOBRE KINO, ALE NIE BIOGRAFIA
„Steve Jobs” to już trzeci film o tytułowym bohaterze. Muszę przyznać, że to sporo, jak na kogoś, kto umarł stosunkowo niedawno i budził raczej negatywne emocje. Co do tego ostatniego bowiem, niezależnie od wybranej na seans produkcji, nie ma wątpliwości – Jobs do grona najsympatyczniejszych i najcieplejszych osób nie należał. Ale czy to nie kwestia geniuszu?  Zwykle biografie nasuwają raczej nieprzyjazny obraz podobnych jednostek. Sęk w tym jednak, że mam co do geniuszu Jobsa wątpliwości takie jak Wozniak. Co takiego robił? Co takiego umiał, poza faktem, że należał do grona najznakomitszych manipulantów? Czy faktycznie w imię takich talentów koniecznym było stworzenie kolejnej wersji jego filmowej biografii?

Czytaj dalej

ewangelia według lokiegoWOJNA TRWA, GINIE ŚWIAT
Nie wiem, czy to przypadek, czy los zapisany jakąś nieznaną mi runą, ale jedne mitologie cieszą się większym zainteresowaniem od drugich. W szkołach uparcie omawia się historię wierzeń Greków i Rzymian, parę słów wtrąca o Egipcie, a o Słowianach niemal całkowicie zapomina. Mitologia hebrajska czy krajów azjatyckich może się temu jedynie przyglądać ze smutkiem. Ostatnimi czasy triumfy w popkulturze święcą za to wierzenia nordyckie. I chociaż Loki to postać, która na kartach kolejnych książek fascynuje, to w realnym świecie chyba nikt nie miałby ochoty go spotkać. Niemniej, gdy ostatnia powieść Joanne M. Harris (tak, tej od „Czekolady”) ukazała się na księgarskich półkach, wiedziałam, że muszę ją mieć.

Czytaj dalej

Zielona Latarnia. Szmaragdowi WojownicyGRASZ W ZIELONE?
W 2011 roku aktorska ekranizacja komiksu „Zielona Latarnia” miała być kolejnym wielkim wakacyjnym hitem, choć ostatecznie okazała się ogromnym niewypałem, po którym wcielający się w tytułowego bohatera Ryan Reynolds długo szukał odkupienia (praktycznie aż do roli w „Deadpoolu”). Nieco wcześniej swoją premierę miała jednak pewna animacja o przygodach Korpusu Zielonej Latarni, z perspektywy czasu znacznie lepsza i ciekawsza, a jednak zapomniana.

Czytaj dalej

bazar złych snówSKLEPIK Z KOSZMARAMI
Na bazarze koszmarów mogłabym wystawić całkiem pokaźny asortyment. Ewentualni klienci mogliby przebierać w towarach z najwyższej półki, wyśnionych zwłaszcza w ostatnich latach mojego życia. Mimo to, wielu nie znalazłoby zapewne dla siebie czegoś wystarczająco koszmarnego. Nie przerażają mnie pająki czy węże, chociaż podchodzę do nich z respektem śmiercionośności; w mrocznych wizjach mojej podświadomości brakuje płomieni, wysokości czy pił mechanicznych; nie pojawiają się zabójcze auta, faceci w czerni czy mordercze dzieci. Na „Bazarze złych snów” Stephena Kinga znaleźć można jednak towary wszelkiej maści, zwłaszcza dla koneserów oryginalnych koszmarów.

Czytaj dalej

hygge na szczęścieNIE TYLKO KISZONE ŚLEDZIE

„Hygge. Na szczęście” Signe Johansen to druga książka o skandynawskim sposobie na czerpanie radości z życia po książce Meika Wikinga, jaką miałam okazję przeczytać. Przy dziewiczym podejściu do tej idei poznałam podstawy. Dowiedziałam się, że świeczka, dobre jedzenie i puchaty kocyk mogą zawęzić cały świat do mieszkaniowego azylu. Dzięki Johansen nie tylko odświeżyłam sobie te informacje i zatęskniłam za zimą, ale też poznałam konkretne przepisy na skandynawskie przysmaki.

Czytaj dalej

pierwszych piętnaście żywotów harry'ego augustaZWYCZAJNA NIEZWYCZAJNOŚĆ
Nie boję się śmierci. Boję się procesu umierania. Boję się wypadających włosów, obwisłej skóry i niesłuchających rozkazów stawów; boję się zaników pamięci i ulubionych tytułów, które wydadzą się pierwszy raz spostrzeżone. Boję się pełnych litości spojrzeń, garba, potknięć. Boję się próśb o pomoc i niesamodzielności. I nie przestałabym się bać, gdyby ktoś powiedział: nie martw się, po śmierci znowu obudzisz się jako niemowlak. Znowu będziesz młoda. Chociaż będziesz pamiętała całe swoje niemalże siedemdziesięcioletnie życie. Nie wiem, co byłoby gorsze – umrzeć, czy żyć ponownie z bagażem wspomnień.

Czytaj dalej

świat według spivetaA CZY DZIECI POWINNY BAWIĆ SIĘ BRONIĄ PALNĄ?
Jeżeli słowo „dziwny” musiałoby mieć definicję podaną w człowieku, to jak ulał pasowałby tutaj Jean-Pierre Jeunet. „Miasto zaginionych dzieci”, „Obcy: Przebudzenie” i „Amelia” – trzy bardzo różne od siebie filmy, które łączy jedynie francuskie nazwisko reżysera i surrealistyczne podejście, jakkolwiek również bardzo różnorodne, to doskonały argument dla używania tego przymiotnika w kontekście wspomnianego twórcy. Do tej pory Francuz kojarzył mi się przede wszystkim z kinem przeznaczonym dla widza dorosłego i – to nawet ważniejsze – dojrzałego. Okazuje się, że potrafi także ukryć swoją autorskość pod płaszczem obrazu pozornie familijnego i… łudząco podobnego stylem do produkcji Wesa Andersona.

Czytaj dalej

chłopcy 3 zgubaNIBYLANDIA ROBI SIĘ SERIO
Powstawanie i pojawienie się na księgarskich półkach trzeciej odsłony serii „Chłopcy” Jakuba Ćwieka o podtytule „Zguba”, zbiegło się w czasie ze śmiercią symbolu mojego dzieciństwa. Zresztą nie tylko mojego. Niby jestem przygotowana na zmianę warty w Hollywood, ale nie sądziłam, że ta nastąpi równie prędko i w podobny sposób. Jakub Ćwiek również śmierć Robina Williamsa przeżył i przeżyli ją także pośrednio „Chłopcy”, których trzeci tom jest o wiele bardziej mroczny, o wiele bardziej dojrzały i stawia pod znakiem zapytania wulgarną lekkość poprzednich części.

Czytaj dalej

droga do rzymuJEŻELI NIE WIADOMO, O CO CHODZI, TO CHODZI O RELIGIĘ

Czeskie komedie od dziesiątek lat cieszą się uznaniem polskiej (i nie tylko) widowni. Cenimy sobie absurdalność przedstawionych w nich wydarzeń przy jednoczesnej neutralności bohaterów wobec szalonego biegu filmowej historii. Zdawać by się mogło, że nasi rodzimi twórcy – choćby  z racji bliskości terytorialnej ­– winni inspirować się sukcesem bliskich sąsiadów, tymczasem w Polsce próżno szukać ducha czeskiego humoru (zamiast niego wolimy amerykański kicz). A właściwie próżno szukać było jej do dzisiaj – do oficjalnej premiery „Drogi do Rzymu”, polsko-czeskiej koprodukcji w reżyserii debiutującego absolwenta FAMU, Tomasza Mielnika.

Czytaj dalej

uwaga dochodzęPOKOCHAJ DZIŚ SIEBIE JESZCZE RAZ
Jak na ironię, to kobiety – sfetyszyzowane w każdym calu istoty – mają największy problem z zaspokojeniem seksualnym. A męski świat wywiera nań jeszcze większą presję (bo kimże jest facet, który nie umie doprowadzić swojej kobiety do orgazmu? Czy w ogóle jest jeszcze mężczyzną?). Henrietta Hell, niemiecka dziennikarka, mając dość obecnego stanu rzeczy – egoistycznego i bezproblemowego spełnienia u mężczyzn oraz nacisków prowadzących do konieczności symulowania tego samego u kobiet – postanowiła wcielić w życie misję „Orgazm”, którą opisała w książce „Uwaga, dochodzę! W 80 orgazmów dookoła świata”.

Czytaj dalej

turniej cieniPOLSKOŚĆ BYWA MĘCZĄCA
Moje pierwsze spotkanie z literaturą autorstwa Elżbiety Cherezińskiej miało miejsce tuż po tym, jak przeprowadziłam się do Łodzi. Uczęszczając na zajęcia o łódzkim getcie, poznałam książkę „Byłam sekretarką Rumkowskiego: Dzienniki Etki Daum”, która stała się furtką dla moich późniejszych zainteresowań. Zaintrygowana postacią Rumkowskiego sięgnęłam po „Fabrykę muchołapek” czy „Biednych ludzi z miasta Łodzi”. O Cherezińskiej i jej prozie niestety zapomniałam. Do chwili aż w propozycjach wydawniczych pojawił się „Turniej cieni”, apokryf dotyczący XIX-wiecznej, porozbiorowej Polski.

Czytaj dalej

nowy jorkMIASTO TO LUDZIE I ICH HISTORIE
Nowy Jork to symbol spełniających się snów i niekończących możliwości. Marzą o nim ludzie z całego świata, przekonani, że sama tylko doń wyprowadzka gotowa byłaby przemienić ich życie w magiczną przygodę. O Nowym Jorku śpiewali między innymi: U2, Paloma Faith, Lady Gaga, Freddie Mercury, Snow Patrol czy T.Love (a to tylko kilka pierwszych skojarzeń); kręcono o nim filmy i osadzano w nim niezliczoną ilość historii. Nigdy wcześniej jednak nie stał się głównym bohaterem powieści historycznej, mającej na celu ukazać jego dzieje. Dokonał tego dopiero, znany już z podobnego potraktowania Paryża, Edward Rutherfurd.

Czytaj dalej

ciemność płonieO KROK OD KINGA
Zanim sięgnęłam po „Ciemność płonie”, słyszałam na jej temat kilka zachęcających opinii-komentarzy, w tym dwa, które naprawdę zaostrzyły mój na książkę apetyt. Po pierwsze – to zdaniem czytelników najlepsza powieść Ćwieka. Po drugie – zupełnie odmienna od późniejszych, ponieważ „się nie sprzedała, a z czegoś trzeba żyć” i autor postawił na… na to, co postawił. Prawda tego pierwszego to rzecz relatywna. Jeżeli zaś chodzi o drugie, to nie potrafię ani potwierdzić, ani obalić tej plotki. Strzelam jednak, że to bzdura, bo chociaż „Ciemność płonie” odróżnia się od wymienionych wcześniej tytułów autora, to wciąż wyraźnie widać w niej jego styl.

Czytaj dalej

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Partnerzy:
Partnerzy:
Współpraca:
Współpraca:
zBLOGowani.pl