monolith

Klątwa StyriiI NARODZIŁ SIĘ WAMP
„Carmilla” Josepha Sheridana Le Fanu jest jednym z ważniejszych utworów XIX wieku. Szczególnie dla rozwoju literatury grozy i fantastyki z tego kręgu. Tekst pozwolił jednak nie tylko na rozwój gatunkowy, ale ukształtował pewne wzorce – zarówno dla późniejszych autorów literackich, jak i filmowych. To właśnie „Carmillę” przyjmuje się za utwór prekursorski dla późniejszego dzieła Brama Stokera, ale również całego nurtu filmowego wampa. Kobieta-demon pełna seksualnego napięcia, przerażająca i pociągająca jednocześnie; Enid Bennett, Mae West, Marlena Dietrich – je wszystkie, świat zawdzięcza przede wszystkim Josephowi Sheridanowi Le Fanu. Podobnie reżyserzy i scenarzyści „Klątwy Styrii” – Mauricio Chernovetzky i Mark Devendorf – zawdzięczają pisarzowi inspirację dla swojego debiutanckiego filmu.

Czytaj dalej

świat według spivetaA CZY DZIECI POWINNY BAWIĆ SIĘ BRONIĄ PALNĄ?
Jeżeli słowo „dziwny” musiałoby mieć definicję podaną w człowieku, to jak ulał pasowałby tutaj Jean-Pierre Jeunet. „Miasto zaginionych dzieci”, „Obcy: Przebudzenie” i „Amelia” – trzy bardzo różne od siebie filmy, które łączy jedynie francuskie nazwisko reżysera i surrealistyczne podejście, jakkolwiek również bardzo różnorodne, to doskonały argument dla używania tego przymiotnika w kontekście wspomnianego twórcy. Do tej pory Francuz kojarzył mi się przede wszystkim z kinem przeznaczonym dla widza dorosłego i – to nawet ważniejsze – dojrzałego. Okazuje się, że potrafi także ukryć swoją autorskość pod płaszczem obrazu pozornie familijnego i… łudząco podobnego stylem do produkcji Wesa Andersona.

Czytaj dalej

everly„LYNCH” ZNACZY „DZIWNY”

Jeżeli sądzicie, że monopol na dziwność ma tylko jeden Lynch, to „Everly” w reżyserii Joe Lyncha, który z Davidem nie ma absolutnie nic wspólnego w kwestii relacji rodzinnych, może Was zaskoczyć. Chociaż poetyki obu panów są skrajnie różne i autora filmu z Salmą Hayek trudno byłoby nazwać konceptualistą, to łączy reżyserów skłonność do… braku wyraźnej logiki. U Joego ma to jednak wymiar czysto rozrywkowy. Oczywiście, o ile reagujecie na szok śmiechem.

Czytaj dalej

objawienieOBJAWIENIE? RACZEJ HALUCYNACJE!

Nie wiem, gdzie byłam, gdy świat drżał z wściekłości, dyskutując o dziwacznych decyzjach Lionsgate w sprawie „Objawienia”, ale może to i dobrze, że przed seansem nic jeszcze nie wiedziałam o oburzających decyzjach przedsiębiorstwa – przynajmniej nie podeszłam do produkcji uprzedzona. Nie zmieniło to chyba jednak za wiele. Wciąż bowiem – zgodnie z ogólną krytyką – uważam, że film to dziwny, nieskładny i zwyczajnie niewarty oglądania.

Czytaj dalej

asy bez kasyABSURD Z ŻYCIA WZIĘTY
Jared Hess nie słynie z wysmakowanego kina. Twórca, kultowego już, „Napoleona Wybuchowca” ma na swoim koncie zaledwie kilka tytułów, ale o każdym z nich można by powiedzieć, że jest… wyjątkowy. „Nacho Libre”, czy serial „The Last Man on Earth” to produkcje dla bardzo specyficznej grupy odbiorców, którym żaden absurd (i odrobina niewybredności) nie jest straszna. Jeżeli więc sądzicie, że „Asy bez kasy”, których scenariusz bazuje na prawdziwych wydarzeniach, coś w tej materii zmieniają, to srogo się zawiedziecie.

Czytaj dalej

blair witchWIEDŹMA Z BLAIR KONTRA DRONY
Był rok 1999, gdy świat obiegła sensacyjna wiadomość o zaginięciu trójki studentów szkoły filmowej w lesie Black Hills w stanie Maryland. Był też rok 1999, gdy na ekrany kin wszedł „Blair Witch Project” rzekomo opowiadający o losach tejże trójki początkujących aktorów. Jeżeli wierzyć powtarzanym przez ostatnie osiemnaście lat legendom, byli ludzie, którzy faktycznie uwierzyli w prawdziwość przedstawionych w produkcji wydarzeń. Tacy, którzy przyjęli za prawdziwą legendę wiedźmy z Blair i tacy, którzy do dzisiaj boją się wejść do lasu po zmroku. Niestety, jestem przekonana, że wśród widzów nowego „Blair Witch” w reżyserii Adama Wingarda nie znajdzie się nikt, kto dałby się w podobny sposób zwieść (uwieść?) kinematografii.

Czytaj dalej

litewski przekrętWYBUCH WULKANU TO DOPIERO POCZĄTEK
Dominacja komedii o kloacznym typie humoru sprawia, że sięgam po ten gatunek coraz rzadziej z obawy przed obumieraniem szarych komórek lub też prostowaniem się zwojów mózgowych. „Litewski przekręt”, jakkolwiek dawał wyraźne wskazówki co do obranego kierunku dowcipu, przyciągnął mnie skrajnie odmiennymi recenzjami oraz obecnością na liście płac Vinniego Jonesa, jednego z czołowych brytyjskich zabijaków. Po seansie mogę powiedzieć jedno – to naprawdę istna jazda bez trzymanki.

Czytaj dalej

Gra Endera

WOJENNE ROZGRYWKI
W przypadku „Gry Endera” oczywistym było już przed premierą, że film wzbudzi sporo skrajnych emocji. Nawet nie dlatego, że literacki pierwowzór autorstwa Orsona Scotta Carda dostarczał materiału, który wystarczyłby na ożywioną reakcję części widzów. Raczej z uwagi na sam fakt bycia ekranizacją głośnej powieści. Dziś można jednak spokojnie uznać, że nie wywołał on fali kontrowersji w związku choćby z zamysłem fabularnym, sprzyjającym dyskusjom na temat etyki.

Czytaj dalej

więzienie w ogniuKLIMATYCZNA SZTAMPA
Filmowym twardzielom niestraszne żadne przeszkody. Zdawać by się nawet mogło, że zupełnie nie interesuje ich własne życie. Zresztą, czy w ogóle mają jakieś „własne życie”? Realizując kolejne, coraz niebezpieczniejsze zlecenia, czy wpadając na coraz bardziej ryzykowne plany, prywatną egzystencję odkładają na boczny tor. Ścigani, nienawidzeni, z wyrokami przestępczego świata nałożonymi na ciężkie od trudnej sprawiedliwości barki, zatracają się w nieprzerwanym kole celu i konieczności jego osiągnięcia za wszelką cenę. Nawet, jeżeli oznacza to chwilową zmianę drużyny, jak np. w „Więzieniu w ogniu”.

Czytaj dalej

urodzeni zwycięzcyURODZENI PRZEGRANI
Filmy o nałogowcach, to jeden z typów produkcji, które szczególnie mnie dotykają. Nie dlatego, że mam jakieś prywatne doświadczenia z tym związane, ale dlatego, że niezwykle silnie oddziałuje na mnie wizja trwania w pewnym liminalnym stanie – pomiędzy pragnieniem kontynuowania działań nałogowych, świadomością dramatyzmu swojego położenia i złudną wiarą w to, że można przestać – cokolwiek się robi – w każdej chwili. Śledzenie kolejnych złych wyborów i swoistego studium upadania oraz pewność, że bohater z tragicznej sytuacji przejdzie w jeszcze gorszą, sprawiają, że oglądania podobnych filmów to katorga dla moich nerwów i kondycji psychicznej, rozdzieranej między współczuciem, wściekłością i rozczarowaniem. Nie inaczej było w przypadku seansu filmu „Urodzeni zwycięzcy”.

Czytaj dalej

Limuzyna(NIENAJMILSZY) SEN O MOJEJ WARSZAWIE
Warszawa to nie Los Angeles, Łukasz Targosz to nie Cliff Martinez, Agnieszka Grochowska to nie Ryan Gosling, a Jérôme Dassier to nie Nicolas Winding Refn. Taka była pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy po obejrzeniu „Limuzyny”. Szkoda, że interesujący pomysł stojący za tym filmem nie doczekał się równie interesującej realizacji. Zwłaszcza, że jedną z głównych ról zagrał w nim nie kto inny, a Christopher Lambert.

Czytaj dalej

legend

GDZIE DWÓCH (HARDYCH) SIĘ BIJE, TAM TRZECI (WIDZ) ZASYPIA
Rok. Rok DVD z „Legend” leżało na półce i łypało na mnie nienawistnie, karząc mnie w ten sposób za to, że tak długo zwlekam z jego obejrzeniem. Powinno być mi wstyd, powinnam się za to kajać i najpewniej – żeby jakoś wynagrodzić światu to odkładanie seansu – powinnam napisać, że żałuję, bo film okazał się fantastyczny. Otóż nie, nie okazał się fantastyczny. Chyba, że dla ludzi cierpiących na insomnię.

Czytaj dalej

żywioł deepwater horizon(NIE)LUDZKA TRAGEDIA
Kiedyś BP było jednym z moich ulubionych koncernów. Być może dałam się złapać na to zielone, przyjazne (skojarzeniowo) środowisku logo, albo na reklamy udoskonalonego paliwa (mniej spalin, czyszczenie silnika czy większy zasięg na jednym baku to zawsze sensowne propozycje), tudzież na miłą obsługę i kartę na punkty lub po prostu schludność stacji, które zawsze zachęcały czystymi podłogami i nowoczesnym wyposażeniem. Po wydarzeniach z 2010 roku zaczęłam tam bywać rzadziej. Odkąd obejrzałam „Żywioł. Deepwater Horizon” najchętniej już nigdy nie skorzystałabym z ich usług.

Czytaj dalej

iluzja 2DISCO MAGIA
Na drugą odsłonę filmu „Iluzja” fani musieli czekać aż trzy lata. W tym czasie zaszło wiele zmian. Przede wszystkim produkcja zaskarbiła sobie uznanie sporej grupy odbiorców i to głównie za sprawą marketingu szeptanego. Znacznie ważniejszą rzeczą wydają się jednak zmiany kadrowe w gronie twórców kolejnej produkcji o nieprzeciętnych, charyzmatycznych iluzjonistach – na stanowisku reżysera Louisa Leterriera zastąpił Jon M. Chu, a co za tym idzie doszło do znaczących przemian w obrębie estetyki i ogólnego konceptu tytułu. „Iluzja 2”, chociaż wciąż jest obrazem przyjemnym dla oka, znacznie różni się od swojej poprzedniczki.

Czytaj dalej

iluzjaEFEKTOWNA MAGIA
Pamiętam sztuczki Davida Copperfielda. Miałam może kilka lat, gdy ten magik zaprezentował telewidzom znikający pociąg. Nie mam pojęcia, jak tego dokonał i nie chciałabym się dowiedzieć. Co ciekawe, z tamtych sztuczek najwyraźniej pamiętam grę, która polegała na dotykaniu pokazanych na ekranie kart. Copperfield poprosił by zacząć od środka, a później pozwalał przesuwać dłoń o ileś pól w dowolnym kierunku  i, na koniec, podał punkt, w którym spoczywała moja dłoń. Byłam oczarowana. Czegoś podobnego doświadczyłam podczas seansu „Iluzji”.

Czytaj dalej

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Partnerzy:
Partnerzy:
Współpraca:
Współpraca:
zBLOGowani.pl