Trylogia Generacje. Tom 2. Alight/Rozpaleni; autor: Scott Sigler; wyd. Feeria Young

M. Savage, zwana Em, przewodzi grupie nastolatków, które obudziły się w makabrycznych trumnach, w tajemniczym pomieszczeniu, nie wiedząc, kim są ani jak się tam znaleźli.

Krok po kroku, niebezpieczeństwo po niebezpieczeństwie, odkryli swoją tożsamość i prawdę o tym, co ich czeka. Stworzono ich jako ciała dla Starszych, przeciwko którym się zbuntowali. Znajdują się na statku kosmicznym, który pędzi na planetę Omeyocan, gdzie ma czekać na nich lepsza przyszłość. Ale planeta, na której mają żyć, okazuje się nie być tym wyczekanym i wytęsknionym rajem. Ślady wymarłej cywilizacji są przerażające i złowieszcze, a w dżungli kryje się nowy wróg. I nie ma dokąd uciec. Em i jej towarzysze stoją przed wyborem: walka albo śmierć. A gdy w ich szeregach coraz większe poparcie zyskuje niebezpieczny fanatyk wielbiący krwiożerczego boga, naprawdę zaczyna im grozić zagłada…

Zapłońcie z nienawiści, zapłońcie z miłości, zapłońcie ze strachu.
Alicja Górska krytyk.com.pl

my!My!, reżyser: Rene Eller, dystrybutor polski: Spectator

Niewielkie miasteczko na granicy holendersko-belgijskiej. Podczas upalnego lata ośmioro nastolatków zanurza się w świat seksu, rozrywki i buntu. Na początku sami nie wiedzą, czego chcą. Wieczorami siedzą przy ognisku, wygłupiają się, ale to im nie wystarcza. Budząca się seksualność sprawia, że zaczynają kręcić profesjonalne filmy pornograficzne, potem wikłają się w prostytucję i szantaż. To, co zakazane, coraz bardziej ich pociąga. Aż wydarza się tragedia. Film podzielony jest na rozdziały, w których czworo z nich opowiada władzom, co się właściwie stało. Tak więc mamy różne wersje wydarzeń: marzyciela, buntownika, artysty i prowodyra. Wersje, które nie do końca się pokrywają… My, dzieło przypominające Samobójstwa dziewic, to obraz hedonistycznej przemocy, którą przełamują senne, idylliczne wizje. Film jest adaptacją głośnej i kontrowersyjnej powieści Elvisa Peetersa.

„My” okazał się dla mnie jednym z najbardziej zaskakujących filmów 9. Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej „Kamera Akcja”. Najpierw tytuł wydawał mi się niewiarygodny, później jednak usankcjonował jego istnienie specyficzny profil psychologiczny i absolutny brak wstydu bohaterów. Z każdą kolejną minutą angażował mnie coraz bardziej, co pozwoliło na ignorowanie jego mniejszych lub większych niedociągnięć (jak przerysowanie czy przesadne uproszczenie niektórych elementów). I tylko na jedno pytanie bardzo długo nie mogłam znaleźć odpowiedzi, choć przez cały seans miotało się w mojej głowie: „po co powstał ten film?”. Po obejrzeniu całości mogę już napisać, że zgodnie z mottem życiowym jego bohaterów powstał, bo… mógł.
Alicja Górska, Krytyk.com.pl

Wesprzyj nas :)

Wesprzyj nas :)

Krytyki na YT!

Partnerzy:

business and culture
wydawnictwo literackie
edipresse
SQN
wydawnictwo otwarte
wydawnictwo axis mundi
zyska i s-ka wydawnictwo
jaguar
drageus
państwowy instytut wydawniczy
wydawnictwo dreams
Feeria Young
wydawnictwo czarna owca
rebis
CinemaPm
Kino Świat
woblink
gandalf
bookmaster

Współpraca:

secretum
duzeka
mediakrytyk
zBLOGowani.pl