fantasy

pół króla

GDY CI MARTINA ZABRAKNIE

„Pół króla” Joe Abercrombiego nie jest tekstem przepełnionym magią i niezwykłymi stworzeniami. To przedstawiciel fantasy umierającego, fantasy stanowiącego tło, fantasy będącego dla samych nawet bohaterów reliktem przeszłości. Nie spotka się tutaj palety różnorodności ze Śródziemia, pokrętnych języków i zaklęć. Czy to jednak umniejsza wartość cyklu „Morze Drzazg”? Ani odrobinę.

Czytaj dalej

przesileniePOŻAR, CO MNIE NIE POŻARŁ

„Czy żarem miłości można się sparzyć?” pyta okładka czwartego (i chyba ostatniego?) tomu „Kwiatu paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk. Jak dotąd, to nawet się nie ogrzałam – chciałabym odpowiedzieć, ale jest w tym coś nazbyt złośliwego. Do finału historii Gosi docieram w końcu bez cierpienia, w jakiejś części usatysfakcjonowana i zainteresowana puentą. Czy „Przesilenie” ma w sobie tyle siły (lub jej nie ma), by przeciągnąć mnie na jedną ze stron – piekielnego żaru tudzież okrutnego chłodu?

Czytaj dalej

żercaŁOWCA WYRUSZA NA ŻER

Redundancja w literaturze, rozumiana jako powtórzenie mające utrwalić coś w pamięci czytelnika, jest elementem przydatnym, jeżeli nie koniecznym – zwłaszcza w książkowych seriach. W końcu jak spamiętać wszystkie te poboczne wątki i wąteczki, gdy akcja ciągnie się już od tysiąca stron? Niestety, redundancja ma też swoje cienie. Nadmiernie stosowana zwyczajnie nudzi i frustruje. I coś takiego zadziało się w „Żercy”, trzecim tomie „Kwiatu paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk, który wydaje się po prostu kolejną porcją tego samego.

Czytaj dalej

noc kupałyOJ, KUKAŁO, OJ, KUPAŁO

Po wprowadzeniu do uniwersum „Kwiatu paproci”, jakim był pierwszy tom cyklu „Szeptucha”, przyszedł czas na lekturę drugiej odsłony serii – „Noc Kupały”. Słowiańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, utożsamiane głównie z romansami, nie znalazło się w tytule powieści Katarzyny Bereniki Miszczuk przypadkiem. I nie chodzi wyłącznie o nieuchronne zmierzanie doń fabuły, ale też o tę miłosną otoczkę właśnie. O ile bowiem „Szeptucha” romansowa była średnio, o tyle „Noc Kupały” prezentuje całą feerię wyznań i pokazów zazdrości.

Czytaj dalej

szeptuchaODDAĆ SŁOWIANOM, CO SŁOWIAŃSKIE

Wierzenia i kultura dawnych Słowian to ostatnimi czasy, na fali zainteresowania mitologiami w ogóle, temat dość intensywnie eksploatowany. Muszę jednak przyznać, że o ile panteon bóstw dawnych Skandynawów, Greków czy Egipcjan literatura przepracowała już całkiem solidnie, wydając na świat utwory dobre, jeżeli nie bardzo dobre, o tyle „fani” Słowian mieli na co narzekać. Poza „Wiedźminem” bowiem niewiele się w tej tematyce działo. I wtedy, cała na biało, weszła na ten rynek Katarzyna Berenika Miszczuk z „Szeptuchą”, pierwszym tomem serii „Kwiat paproci”.

Czytaj dalej

biały krukBYLE ZAPOMNIEĆ O TU I TERAZ

Kiedyś tata zapytał mnie, dlaczego recenzuję książki dla młodzieży i proste romanse. „Co Ci to daje?” – drążył temat. Odpowiedziałam wtedy buńczucznie „bo lubię”, ale prawda jest bardziej skomplikowana. Raz na jakiś czas trafiam wśród tychże gatunków na perełkę. Nie chodzi o jej – niemierzalną przecież – wartość literacką, ale o to coś, co pozwala mi się cofnąć w czasie i raz jeszcze mieć naście lat. Coś, co umożliwia przypomnienie sobie moment, gdy świat był jeszcze wielką niewiadomą, a przyszłość przynieść mogła magiczne przygody i wielkie emocje. Ostatnio taką podróż w czasie zafundował mi „Biały kruk” J.L. Weil.

Czytaj dalej

porwana pieśniarkaW KAMIENNEJ KLATCE

Paranormalny romans, tak popularny jeszcze kilka lat temu, dzisiaj znajduje się odwodzie. Czmychnęły gdzieś w zakurzone kąty księgarskich półek opowieści o uczuciu łączącym przeciętną nastolatkę i nadprzyrodzoną istotę. Zamiast tego prym wiodą opowieści miłosne bez wątków fantastycznych – z młodymi-dorosłymi, którzy zmagają się z całą gamą bardziej przyziemnych problemów. Od każdej reguły jest jednak wyjątek. W tym przypadku wyjątek ten to „Porwana pieśniarka” Danielle L. Jensen.

Czytaj dalej

władca piaskówDZIECIĘCA HISTORIA STAROŻYTNEGO EGIPTU

Jest taka niepisana (i mylna) hierarchia, sugerująca wartość i jakość książki jeszcze zanim się ją przeczyta. Na samym dnie jest selfpublishing, następnie wydawanie ze współfinansowaniem, potem małe wydawnictwa (często nieznane i ostatecznie zamykane po 1 czy 2 tytułach), wydawnicze średniaki (wydające tylko literaturę popularną, niekoniecznie nagradzaną i uznaną) oraz wielkie wydawnictwa, które po prostu stać na bestsellery. Sięgam raz tu, raz tam i czasami trafię na coś, co zasługiwałoby na uwagę ze strony wydawnictw mających większe możliwości. Tak było w przypadku „Władcy Piasków” Elizy Drogosz.

Czytaj dalej

córka lasuBOLESNE POCZĄTKI

Spotkanie z „Córką lasu” z założenia było ryzykowne. Nowe wydawnictwo na rynku (Kufer) oraz nieznana mi autorka – która zadebiutowała obyczajówką, a teraz postanowiła wziąć się za fantasy – nie stanowiły gwarancji solidnej lektury, lecz jedną wielką niewiadomą. Lubię wyzwania i odkrywanie nieznanego. Zwykle wychodzę z podobnych sytuacji obronną ręką. Ale nie tym razem.

Czytaj dalej

śpiące królewnyPOBUDKA, ŚWIECIE!
Do spotkania ze „Śpiącymi królewnami” nigdy nie myślałam o Stephenie Kingu w kategoriach aktywisty, czy osoby zaangażowanej politycznie. Ufałam jego lekturom jako opowieściom uniwersalnym; jako ciekawym konstruktom fabularnym zawsze na wysokim poziomie. W powieści, którą napisał ze swoim synem Owenem, mimo jej wyraźnej fantastyczności, trudno jednak nie zauważyć błyskotliwego i mocnego komentarza do aktualnych wydarzeń społeczno-politycznych.

Czytaj dalej

celwony klólikNIE TAKI DIABEŁ STRASZNY
Kiedy byłam dzieckiem przed pójściem spać, układałam wszystkie swoje pluszaki. Potrafiłam wstać w środku nocy tylko dlatego, że robiło mi się żal przytulanki, która spadła z łóżka na podłogę. Kiedy przyszedł czas wynoszenia zabawek na strych, pakowałam pluszaki do worka ze łzami w oczach. Chciałam robić nawet dziurki w workach (powstrzymało mnie tylko powtarzanie sobie, że jestem już dużą dziewczynką) z obawy, że zabawki się poduszą. Ale miałam też przytulanki, których się bałam. Tak, jak Funia, bohaterka książki Lissy Evans, obawiała się Celwonego Klólika.

Czytaj dalej

paranoiaWYOBRAŹNIA LOGIKĄ NIEOSZLIFOWANA

Lubię czytać debiuty. Nie przeszkadza mi selfpublishing, często skrywający w sobie perełki, które nie zainteresowały wydawców tylko dlatego, że nie wpisują się w aktualne trendy sprzedażowe. Kiedy Piotr Adach zaproponował* mi do recenzji „Paranoię” byłam pełna pozytywnych emocji. Osiemnastoletni chłopak, gatunek fantasy i dość enigmatyczny opis dawały nadzieję na odświeżającą bryzę w dusznym świecie tych samych nazwisk na szczytach list bestsellerów. Niestety. Jak się wkrótce okazało, by skończyć tę przygodę, potrzebowałam respiratora.

Czytaj dalej

pudełko z guzikami gwendyMAŁE PUDEŁKO I WIELKA ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Kiedy dodawałam na wirtualną półkę Legimi „Pudełko z guzikami Gwendy” autorstwa Stephena Kinga i Richarda Chizmara, spodziewałam się czegoś o przynajmniej 500-stronicowej objętości. W końcu King od dawna już celuje w opasłe tomiska, a tutaj mamy do czynienia z duetem. Dwóch autorów – myślałam – z których przynajmniej jeden lubi się rozpisywać, zwiastuje pokaźną lekturę. Okazało się, że historia Gwendy to niecałe 200 stron. Trzeba jednak przyznać, że solidnych.

Czytaj dalej

powrót królaKONIEC DROGI
No i nadszedł wreszcie ten dzień, gdy zakończyłam przygodę z jedną z najbardziej znanych serii fantasy na świecie. Tak, przybiłam z J. R. R. Tolkienem mentalną piątkę, gratulując mu solidnego konceptu i tytułu prekursora, a potem odłożyłam jego dzieło na półkę. Niestety, jakkolwiek szanuję pracę profesora, to nie mogę powiedzieć, żebym chciała wrócić do tej przygody. Szczerze, to po prostu cieszę się, że mam to już za sobą (z tych samych powodów, o których pisałam w recenzjach poprzednich tomów – to, co zaczął Tolkien inni zdążyli już solidnie udoskonalić).

Czytaj dalej

dwie wieżePRÓBY CHARAKTERU
Tempo czytania Tolkiena uważam za jedną z moich największych porażek z kręgów poznawania literatury. Chciałabym mieć coś na swoje usprawiedliwienie, ale jedynym, co przychodzi mi do głowy jest fakt, że „Władca pierścieni” nie jest lekturą dla mnie. Szczególnie, że w drugim tomie tej serii wyraźniej uwydatniają się wady, które czytanie utrudniają i czynią mniej przyjemnym niż mogłoby być. 

Czytaj dalej

skazani alice hill

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Partnerzy:

business and culture
wydawnictwo literackie
edipresse
SQN
wydawnictwo otwarte
wydawnictwo axis mundi
zyska i s-ka wydawnictwo
jaguar
drageus
państwowy instytut wydawniczy
wydawnictwo dreams
Feeria Young
wydawnictwo czarna owca
rebis
CinemaPm
Kino Świat
woblink
gandalf
bookmaster

Współpraca:

secretum
duzeka
mediakrytyk
zBLOGowani.pl