morderstwo w orient expressieMORDERSTWO (…) SSIE
Kenneth Branagh jaki jest, każdy widzi. A jeśli ktoś jednak nie widzi, to ma szczęście, bo dobry, to Kenneth Branagh nie jest. Albo inaczej – bywa dobry, nawet wyśmienity, ale raczej jako reżyser albo teatralny aktor, ale już filmowy niekoniecznie. W przypadku „Morderstwa w Orient Expressie” okazał się przeciętnym reżyserem i irytującym aktorem… w roli głównej.

Czytaj dalej

TONĄCY BRZYTWY SIĘ CHWYTA
Był wrzesień 2017 roku, gdy pisałam recenzję „Friendzone” debiutującej Sandry Nowaczyk i szczerze życzyłam Jej powodzenia. Był wrzesień, gdy ubierałam w słowa kilkugodzinny powrót do czasów młodzieńczych miłosnych uniesień i przyjacielskich nieporozumień. Jest styczeń 2018 roku, gdy próbuję pozbierać wrażenia po kolejnej powieści autorki – „Fake it”. Jeżeli jednak spodziewacie się, że mój rozpad jest efektem zachwytu, to… jesteście w błędzie.

Czytaj dalej

hologram dla królaILUZJA WIELKOŚCI
Tom Hanks to twarz poczciwej części Hollywood. Twarz solidnych (nawet, jeżeli nie zawsze kasowych) filmów i historii ze szczęśliwym zakończeniem. Bohaterowie Hanksa zwykle odnoszą zwycięstwo, choć niekoniecznie oczywiste. Nawet, jeżeli umierają, to ich śmierć staje się inspiracją dla istotnych przemian społecznych lub duchowych. W „Hologramie dla króla”, ekranizacji powieści Dave’a Eggersa, Hanks nie odchodzi od kojarzonego z nim klucza scenariuszowego.

Czytaj dalej

gwiezdne wojny ostatni jediOSTATNI BĘDĄ PIERWSZYMI?
„Gwiezdne wojny” to fenomen, który na nowo zdefiniował konwencję space opery. I właśnie w ramach niej należy kolejne odsłony „Star Wars” postrzegać. „Ostatni Jedi”* korzysta z tejże starwarsowej tradycji garściami. Próżno szukać tu realistycznej fizyki czy zimnego racjonalizmu, jest za to sporo prostej alegoryczności i widowiskowości. Jednak reżyser, Rian Johnson, podążając dobrze znanym szlakiem przez „odległą galaktykę” postawił kilka niespodziewanych kroków – i nie wszystkim się to spodobało.

Czytaj dalej

piosenki o dziewczynieOCH, ZAŚPIEWAJ DLA MNIE
Przez jakiś czas od 2005 roku świat należał do braci Kaulitz i zespołu Tokio Hotel. Była to pierwsza podobna fala szału fanostwa wśród nastolatek jakiej byłam świadkiem. W Internecie mnożyły się fanfiki z chłopcami i ich fankami w rolach głównych. W zaciszach pokoi dziewczyny całowały do snu plakaty. Na szkolnych korytarzach echem niosły się śpiewane z pamięci utwory. Świat zwariował. Zupełnie jak ten w „Piosenkach o dziewczynie” Chrisa Russella.

Czytaj dalej

nie ma albertynyCZY ZAPOMINANIE BOLI?
Kiedyś nie spodziewałabym się, że dotrę do szóstego tomu „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta. Tworzyłam oczywiście plany tej lektury – majaczyły gdzieś w wizji, w której miałam siwe włosy, bujany fotel i zdecydowanie za dużo czasu – ale zawsze wydawały mi się bardziej pobożnym życzeniem niż nadchodzącym faktem. Tymczasem, choć trochę mi to zajęło, odstawiam na półkę „Nie ma Albertyny” i… cierpię.

Czytaj dalej

małe kłamczuchyNUDA Z KRWI I KOŚCI
W swoim czasie byłam fanką twórczości Charlaine Harris. Przeszłam nie tylko przez wszystkie sezony „Czystej krwi” oraz ich literackie odpowiedniki (co przyznaję było dużo trudniejsze niż obejrzenie serialu – to nieczęsty przypadek, gdy adaptacja jest wyraźnie lepsza od pierwowzoru), ale również przez mniej popularne tytuły autorki, jak cykl „Lily Bard”. Po nim nastąpiła dla mnie kilku letnia przerwa od Harris. Przerwały ją dopiero „Małe kłamczuchy”.

Czytaj dalej

misja ivyBUNT MARIONETEK
Z jednej strony prym wśród zainteresowań literaturą fantastyczną wiedzie postapokalipsa, a z drugiej strony – dystopia. Chcemy albo destrukcyjnie niszczyć, albo naprawiać za wszelką cenę (kosztem np. wolności). Marzymy, by zesłać na świat atomówkę, a potem pozbierać się z gruzów i walczyć od przetrwanie. Czy to rodzaj pokuty? A może droga do wyzwolenia? Historia Amy Engel „Misja Ivy” to jeszcze jedna opowieść o ludziach, którzy musieli zaczynać od nowa po zagładzie świata. I byłoby cudnie, gdyby nie wmieszała się w to całe odradzanie z popiołów polityka.

Czytaj dalej

metro 2033NIEZMIENNE SĄ TYLKO ZMIANY
Powszechnie wierzymy, że wszystko już było, że zostały nam tylko schematy, wpisywanie się w odkryte i przepracowane. A potem zjawia się ktoś taki, jak Dmitry Glukhovsky, który w wieku 18 lat coś tam zaczyna sobie kombinować, składać zdania, tworzyć fabułę. Opatruje swoją książkę niepozornym tytułem „Metro 2033” i… świat wariuje. Bo okazuje się, że autor wciąż może odkrywać, zadziwiać i nieprzeciętną wyobraźnią budzić zazdrość. A przy tym pod płaszczem literatury popularnej ukryć rozważania o ludzkiej naturze i aktualnej polityce.

Czytaj dalej

powrót królaKONIEC DROGI
No i nadszedł wreszcie ten dzień, gdy zakończyłam przygodę z jedną z najbardziej znanych serii fantasy na świecie. Tak, przybiłam z J. R. R. Tolkienem mentalną piątkę, gratulując mu solidnego konceptu i tytułu prekursora, a potem odłożyłam jego dzieło na półkę. Niestety, jakkolwiek szanuję pracę profesora, to nie mogę powiedzieć, żebym chciała wrócić do tej przygody. Szczerze, to po prostu cieszę się, że mam to już za sobą (z tych samych powodów, o których pisałam w recenzjach poprzednich tomów – to, co zaczął Tolkien inni zdążyli już solidnie udoskonalić).

Czytaj dalej

dwie wieżePRÓBY CHARAKTERU
Tempo czytania Tolkiena uważam za jedną z moich największych porażek z kręgów poznawania literatury. Chciałabym mieć coś na swoje usprawiedliwienie, ale jedynym, co przychodzi mi do głowy jest fakt, że „Władca pierścieni” nie jest lekturą dla mnie. Szczególnie, że w drugim tomie tej serii wyraźniej uwydatniają się wady, które czytanie utrudniają i czynią mniej przyjemnym niż mogłoby być. 

Czytaj dalej

bractwo pierścieniaWALKA O TOLKIENA
Nie ma chyba na Ziemi osoby, która nie słyszałaby o serii „Władca Pierścieni” (do słówka „bractwo” jakoś się nie mogę przyzwyczaić) oraz jej autorze J. R. R. Tolkienie. Nie da się jednak ukryć, że to filmy, a nie książki przybliżyły większej części ludzi historię Śródziemia. I tu zaczyna się wstydliwa część tego wstępu. Dziesięć lat temu zrobiłam podejście do sławnej opowieści o wyprawie Froda, ale zakończyło się ono fiaskiem.

Czytaj dalej

Paweł Śmieszek

DLA MNIE INTERESUJĄCY JEST MECHANIZM ZOBOJĘTNIENIA I OBURZENIA
Obala stereotyp nudnego nauczyciela angielskiego w brązowych sztruksach podciągniętych aż pod klatkę piersiową, flegmatycznego i wiecznie znudzonego. Interesuje się geopolityką, ekologią oraz – jak sam o sobie pisze – „rzeczami istotnymi”. Pracował w Anglii, Holandii, Niemczech, Francji i we Włoszech, jednocześnie pisząc swoją debiutancką powieść „8 dzień tygodnia”. Najnowsze dzieło, zaplanowane na trylogię, powstaje od 2011 roku.

Czytaj dalej

korpokracjaGŁUPIA JA, GŁUPI TY, GŁUPI MY
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego pomimo ogromu świata, gdy przełączamy stacje z wieczornymi wiadomościami, okazuje się, że na wszystkich nadają dokładnie te same informacje? Czyżby na świecie działo się każdego dnia tylko tyle, ile może zmieścić się w jednym telewizyjnym dzienniku? Co, jeżeli to tylko ostatni etap starannie tuszowanych wydarzeń, przekłamań i manipulacji? Paweł Śmieszek w książce „Korpokracja”, pierwszego tomu serii „Imperium głupców”, dekonstruuje Stany Zjednoczone – z ich podejściem do wolności i niepodległości – i próbuje przedrzeć się przez dane „na pokaz”, by odkryć prawdziwe zależności między wielkimi korporacjami, polityką i wojnami.
Czytaj dalej
ZABIJ SIĘ NA ŚWIĘTA
Pamiętacie tę uroczą polską komedię romantyczną, jaką były „Listy do M.”? Tę, która podbiła serca Polaków i zajęła stałe miejsce w przedświątecznych ramówkach telewizyjnych? Przywołajcie ją teraz. Przypomnijcie sobie chwile z kubkiem kakao w ręce. Zanurzeni w fotelu, przykryci kocykiem śmiejecie się w rodzinnym gronie z Karolaka w stroju Świętego Mikołaja. Macie to? To teraz…

Czytaj dalej

srebrne oczyO (Z)GROZO!
„Five Nights at Freddy’s” to zapoczątkowana w 2014 roku seria gier z pogranicza point’n’click i survival horroru, w którą… nigdy nie grałam. Cykl cieszy się jednak taką popularnością, że obracając się w środowisku graczy trudno byłoby o nim nie usłyszeć. Choć więc empirycznych doświadczeń związanych z „Five Nights at Freddy’s” za sobą nie mam, to ilość relacji z rozgrywek zbudowała we mnie wrażenie długotrwałego obcowania z tym tytułem i nie mogłam odpuścić, gdy Feeria Young zdecydowała się rzecz wydać.

Czytaj dalej

zły mikołajGORSZY MIKOŁAJ
Kiedy światło dzienne ujrzał pierwszy „Zły Mikołaj”, byłem prawie o połowę młodszy niż aktualnie. Wtedy cały ten brudny, wulgarny humor mi się podobał. Może znalazłem w nim coś niepoprawnie odważnego, może po prostu pomogła moja niedojrzałość – trudno powiedzieć, nie pamiętam. Wiem jednak, że druga część nie zrobiła na mnie już takiego wrażenia.

Czytaj dalej

list od...DAJ LAJKA DLA MIKOŁAJKA, JOŁ
W okresie Bożego Narodzenia pojawia się kumulacja akcji charytatywnych. Jedni oferują designerskie pluszaki, inni rozprowadzają w centrach handlowych świeczki w kształcie gwiazdek, a jeszcze inni proponują książki. „List od…” Katarzyny Ryrych to efekt inicjatywy sieci Empik, kontynuujący ideę tegorocznej świątecznej animacji sieci „Najważniejsze znajdziesz w środku”. Zyski ze sprzedaży tomu przekazane zostaną na wsparcie Fundacji Zaczytani i tworzenie Bibliotek Małego Pacjenta w szpitalach w całej Polsce.

Czytaj dalej

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Oglądaj Krytyków na YT! :)

Kolejna lektura:

34% Complete
220 of 650 pages

Partnerzy:

Partnerzy:

Współpraca:

Współpraca:
zBLOGowani.pl