Aidan Gillen

kalwariaZBAWIENNA TRAGIKOMEDIA
Mój tata od zawsze powtarza, że jak coś jest do wszystkiego, to w rzeczywistości jest do niczego. Blockbuster zwykle nie ujmie fana Dogmy 95 czy włoskiego neorealizmu (ale zaskakiwały mnie już bardziej kontrastowe „dwubiegunówki”, więc może nie powinnam wydawać podobnych osądów). Rzecz działa też w drugą stronę – niełatwo przekonać zwolennika kina rozrywkowego do obejrzenia obrazu reprezentującego grę z formą, czy będącego skomplikowaną psychologicznie przeprawą przez odmęty własnej egzystencji. Tak sądziłam. Aż do „Kalwarii” Johna Michaela McDonagha, która – niezależnie od samego przesłania fabularnego – stanowi perfekcyjny mariaż tego, co najlepsze w kinie atrakcji oraz w, tak zwanym, „intelektualnym”.

Czytaj dalej

Wesprzyj nas :)

Wesprzyj nas :)

Krytyki na YT!

logo youtube

Partnerzy:

wydawnictwo literackie
edipresse
wydawnictwo otwarte
zyska i s-ka wydawnictwo
jaguar
państwowy instytut wydawniczy
wydawnictwo dreams
Feeria Young
wydawnictwo czarna owca
Kino Świat

Współpraca:

mediakrytyk
zBLOGowani.pl