corgi psiak królowej ocenaPSIĄŻĘ Z BAJKI

Don Corleone miał swojego kota, farmer Hogget świnkę, co chciała być psem pasterskim, a brytyjska królowa upatrzyła sobie psy rasy corgi. Kwestią czasu było, aż ktoś postanowi wykorzystać ten pomysł w kinematografii – zwłaszcza na fali animacji o sekretach domowych pupili. Niestety, nawet najgorętsza moda nie pozwoliłaby przymknąć oka na niepoprawność bajki „Corgi, psiak Królowej”.

Rex to tak zwany arcypies i ulubieniec brytyjskiej królowej. Chociaż władczyni ma jeszcze trzech innych pupili, to właśnie jego ukochała sobie najbardziej. Rex od małego jest rozpieszczany i po wyrośnięciu z wieku szczenięcego okazuje się potwornie rozpuszczonym, egoistycznym i zapatrzonym w siebie łobuzem, co jednak skrzętnie tuszuje niezwykłą ilością wyćwiczonego uroku oraz wyglądem niewiniątka. Rajskie życie psiaka kończy się w chwili, gdy na skutek pewnej intrygi trafia do schroniska. Poznając psich plebejuszy, zaczyna rozumieć, że być może w życiu chodzi o coś więcej niż aksamitne legowisko i drogie smakołyki. Czy uda mu się pokonać przeciwności i wrócić do dawnych wygód? A może nie dla psa już ta kiełbasa?

corgi psiak królowej plakatOd pierwszych minut film nie nastraja optymistycznie. Protagonista, któremu przecież widz powinien kibicować (zwłaszcza widz młodociany), okazuje się niesympatyczny i pozbawiony ważniejszych zalet. Zdecydowanie bardziej niż z tytułowym corgim zżyłam się podczas tych pierwszych minut z partnerem Królowej, który w filmie idzie w odstawkę na rzecz psiaka. Później nie tylko nie było lepiej, ale też najwyraźniej nikt się nie próbował odczarować złego pierwszego wrażenia. Wręcz przeciwnie – im dalej w las, tym gorzej.

Bardzo szybko okazało się, że twórcy „Corgiego, psiaka Królowej” zapomnieli o swoim targecie. Motywacją dla całej historii jest bowiem wizyta dyplomatyczna w Wielkiej Brytanii Donalda Trumpa. Wiąże się to oczywiście z szeregiem prostych lub niesmacznych żartów, dla młodszych widzów kompletnie nieczytelnych. Prezydent USA lekceważy etykietę i pstryka namolne selfie, do Królowej zwraca się „Elżuniu”, a gdy podczas obiadu pies ociera się pod stołem o jego nogi, od razu komentuje to jako seksualne zaproszenie od siedzącej obok niego kobiety. Tę ostatnią scenę wieńczy wpicie się w krocze Trumpa tytułowego psiaka. Poza tym jest jeszcze kwestia „prawdziwej teksańskiej dziewczyny” w postaci umalowanej corgi Donalda i Melani, dla której ci szukają kawalera. Suczka wybiera sobie oczywiście Rexa i przez kolejne minuty widzowie patrzą, jak namolnie usiłuje zachęcić psa do obdarzenia jej potomstwem, chociaż ten ewidentnie nie ma na to ochoty. Uproszczeń i krzywdzących stereotypów jest w tym filmie zresztą więcej.

O ile takich politycznych podtekstów dzieci po prostu nie zrozumieją, o tyle postawy bohaterów i pewne ich zachowania mogą budować w nich niewłaściwe podejście do świata. Taki Rex na przykład przez cały film tęskni do pałacu i luksusu, w ogóle nie wspominając o swojej pani, która ewidentnie świata poza nim nie widzi. Z kolei wybranka jego serca zmienia do niego nastawienie, dopiero gdy orientuje się, że corgi naprawdę może być jej przepustką do królewskiego świata. Podbijmy całość nawiązaniami do „Fight Clubu” (w „Corgi, psiaku Królowej” to ulokowany w piwnicy, gdzie odbywają się psie walki, Fit Club, a jego pierwsza zasada to „nie rozmawiamy o Fit Clubie”) czy sugestiami wciągania kokainy i mamy film reżysera „Żółwika Sammy’ego”.

Najbardziej ironiczny wydaje się w tym wszystkim fakt, że tylko w tych skrajnych momentach „Corgi, psiak Królowej” w ogóle budził we mnie jakieś emocje. Historia Rexa jest bowiem tak wtórna, że aż nudna. Kilka dynamicznych scen (tutaj należą się twórcom brawa za finał) nie jest w stanie uratować miałkiej całości. Szczególnie gdy nie odczuwa się żadnej więzi z bohaterem. I co z tego, że estetycznie produkcja w reżyserii Bena Stassena jest poprawna, a polski dubbing nie sprawia, że więdną uszy, gdy całość jest po prostu dla nikogo? Z powodu niewłaściwie dobranych treści i żartów ani dzieciaki, ani dorośli bowiem nie będą się na „Corgim, psiaku Królowej” dobrze bawić.

ocena 3

Tekst ukazał się w: „Ińskie Point”, numer 4/2019

Alicja Górska

Doktorantka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Łódzkiego zajmująca się przemianami polskiej krytyki filmowej. Absolwentka filmoznawstwa oraz twórczego pisania na Uniwersytecie Łódzkim.
Początkująca pisarka, która wciąż nie może znaleźć czasu, by skończyć drugi tom debiutanckiego cyklu "Przed Czasem".
Amatorka wszelakich tekstów kultury - od kina klasy B do perełek z Sundance, od młodzieżowego fantasy do southern gothic czy Prousta. Perfekcjonistka, która wiecznie znajduje się w niedoczasie. Bywa, żem płaczliwa (co Kamil dzielnie znosi).
Dotychczas współpracowałam z: secretum.pl, duzeka.pl, filmaster.pl, zazyjkultury.pl, organizacją Polacy nie gęsi, Ińskie Point. Moim wcześniejszym projektem był recenzent.com.pl
Alicja Górska

Zostaw komentarz w sposób, jaki lubisz najbardziej! :)

Wesprzyj nas :)

Wesprzyj nas :)

Krytyki na YT!

Partnerzy:

business and culture
wydawnictwo literackie
edipresse
SQN
wydawnictwo otwarte
wydawnictwo axis mundi
zyska i s-ka wydawnictwo
jaguar
drageus
państwowy instytut wydawniczy
wydawnictwo dreams
Feeria Young
wydawnictwo czarna owca
rebis
CinemaPm
Kino Świat
woblink
gandalf
bookmaster

Współpraca:

secretum
duzeka
mediakrytyk
zBLOGowani.pl