elementaryANIOŁKI ARTURA CONANA DOYLA
Ilość przetworzeń tekstu Artura Conana Doyla może przytłaczać. Sherlock Holmes i jego pomocnik John Watson doczekali się tak wielu różnych wcieleń, a ich historia przełożona została na tak wiele różnych mediów, że niełatwo byłoby dokonać w tym temacie czegoś nowatorskiego. Tak przynajmniej sądziłam do czasu obejrzenia „Elementary”, serialu, który dokonuje naprawdę twórczego i kreatywnego przetworzenia klasycznych przygód detektywa, nie pozbawiając  ich związków – poprzez metaforyczny komentarz – ze współczesnością, jej problemami i istotnymi wydarzeniami realnego świata.

Sherlock Holmes (Jonny Lee Miller) właśnie przeprowadził się z Londynu do Nowego Jorku. Pracę w Scotland Yardzie zamienił na zatrudnienie w nowojorskim wydziale zabójstw, gdzie dowodzi znany mu z przeszłości kapitan Thomas Gregson (Aidan Quinn). Życie w Stanach Zjednoczonych przynosi jeszcze więcej nowości. Ojciec Sherlocka bowiem, mając na względzie jego niedawne uzależnienie i odwyk, zatrudnił dlań towarzysza. A dokładniej: towarzyszkę. Doktor Joan Watson (Lucy Liu) ma za zadanie pilnować, by inteligentny detektyw nie wpadł ponownie w kleszcze nałogu. Egocentryczny i ekstrawagancki mężczyzna początkowo stanowi dla Watson brutalne i nieprzyjemne wyzwanie. Z czasem jednak kobieta zaczyna dostrzegać jaśniejszą stronę podopiecznego.

elementaryKażdy odcinek „Elementary” opowiada zupełnie inną historię. Wspólnym mianownikiem jest tutaj jedynie popełnienie przestępstwa zwykle o charakterze morderstwa. Od mniej więcej połowy sezonu można też mówić o wątku głównym, który funkcjonuje niezależnie od pobocznych historii (jakkolwiek stanowiących centralną oś fabularną poszczególnych epizodów). Serial rozkręca się niespiesznie. Początkowo wciąga raczej twistem z zakresu kreacji bohaterów i świata przedstawionego niż samą akcją. Trzeba jednak przyznać, że napięcie rośnie wraz z każdym kolejnym odcinkiem, tak samo jako pomysłowość scenarzystów. Kolejne intrygi wykorzystują coraz to ciekawsze i rzadziej spotykane rozwiązania. Sposoby mordowania i skomplikowanie drogi, na której końcu znaleźć ma się przestępca, wykazują się intrygującym nowatorstwem w podejściu do tematu.

Zwłaszcza, że kolejne epizody „Elementary” nie funkcjonują w oderwaniu od rzeczywistości, a korespondują z nią. Wiele z odcinków bazuje na intrygach znanych odbiorcom serialu z brukowców czy wiadomości telewizyjnych. Twórcy dokonują co prawda zmian w obrębie imion, nazwisk czy nazw, niemniej przesłanie pozostaje zwykle dość jasne. Dzięki inteligentnemu zawoalowaniu odniesień do spraw codzienności, autorzy „Elementary” mogą pozwolić sobie na komentowanie nawet najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń, jak np. sprawy Edwarda Snowdena.

Przyznaję, że początkowo zmiana płci kompana Sherlocka wydała mi się niepotrzebną ingerencją w fabułę powieści brytyjskiego pisarza. Trudno było mi znaleźć dla niej motywację (poza chęcią wprowadzenia przez twórców wątku romansowego). Nie wiem, jak rzecz prezentuje się później, jednak pierwszy sezon nie obfituje w miłosne uniesienia (a przynajmniej nie na linii Holmes-Watson). Ponadto okazało się, że Lucy Liu, która ostatnimi czasy nie pojawia się już na srebrnym ekranie z równą częstotliwością, co kiedyś, ma jeszcze coś światu do zaoferowania. Watson w jej wykonaniu to charakterystyczna i bardzo stylowa postać. W pewnym sensie nadrabia braki swojego męskiego pierwowzoru. Poza ewidentnym wyczuciem stylu ma bowiem również bardzo dominującą osobowość, która może i nie wygrywa w starciu z osobowością Holmesa (także tego w wykonaniu Jonny’ego Lee Milera), ale nie jest sprowadzana przezeń do parteru przy każdej, nawet najdrobniejszej konfrontacji.

Zachwycają również dialogi – spora część z nich bawi swoim sarkazmem i ironią – oraz scenografia. Szczególnie wnętrze mieszkania Holmesa potwierdza starą prawdę o tym, że miejsce, w którym żyjemy odzwierciedla naszą osobowość. Lokal Sherlocka jest mroczny, duszny, pełen trudnych do zidentyfikowania przedmiotów oraz rzeczy wartościowych, związanych z przeszłością. Z jednej strony bohater hołduje historii, z drugiej zaś reprezentuje postawę naukowca-eksperymentatora. Jego mieszkanie więc to istny miszmasz porządków, gdzie miedziany czajnik spotyka się z nowoczesnym mikserem, a żeliwna kuchenka i obdrapane kafelki z dwudrzwiową lodówką i wyposażeniem ze stali nierdzewnej.

Zenit napięcia „Elementary” osiąga wraz z ostatnimi dwoma odcinkami – wszelkie prawidła zostają więc zachowane. Finał pierwszego sezonu niemalże zmusza do natychmiastowego sięgnięcia po kolejną serię. Bardzo intensywnie angażujący twist zachodzi także w tej części sezonu, która w czasie premiery stanowiła mid-season break. Całe szczęście, że dzięki platformie Netflix miałam dostęp od razu do całości i nie musiałam w napięciu czekać na wznowienie „Elementary” i rozwiązanie akcji. Jeżeli obawiacie się tak dalece idącego przetworzenia klasycznej brytyjskiej historii, to weźcie głęboki oddech i przestańcie. Jakkolwiek bowiem rozpoczynając swoją przygodą z „Elementary” zmagałam się z podobnymi wątpliwościami, tak wiem już, że były absolutnie nieuzasadnione.

Alicja Górska

Wesprzyj nas :)

Wesprzyj nas :)

Krytyki na YT!

logo youtube

Partnerzy:

wydawnictwo literackie
edipresse
wydawnictwo otwarte
zyska i s-ka wydawnictwo
jaguar
państwowy instytut wydawniczy
wydawnictwo dreams
Feeria Young
wydawnictwo czarna owca
Kino Świat

Współpraca:

mediakrytyk
zBLOGowani.pl