Diego Luna

dziedzictwo krwi

KRWISTA KLASYKA KINA AKCJI
Znam kogoś, kto wierzy, że Mel Gibson wcale nie istnieje; że nigdy nie było, nie ma i nie będzie Mela Gibsona. No cóż, niełatwo mi przyjąć podobną optykę, bowiem kilka filmów z aktorskim oraz reżyserskim wkładem twórcy przypadło mi do gustu. Wysoko cenię „Braveheart” czy „Apocalypto” (co nie oznacza, że filmy te nie mają wad). Przez kilka ostatnich lat można było jednak sądzić, że Gibson faktycznie nie istnieje i trudno się temu dziwić, bo sumiennie zapracował na niechęć przemocą domową. O tym, że jednak ma się całkiem dobrze, dowiedziałam się w tym roku. I nie, nie za sprawą „Przełęczy ocalonych”, a „Dziedzictwa krwi”.

Czytaj dalej

NADZIEJA UMIERA OSTATNIA
„Star Wars”! To przecież „Star Wars”! Przyszło mi żyć w czasach, kiedy kolejne części „Gwiezdnych wojen” mogę oglądać premierowo w kinie. Czy jako geek mogłem mieć więcej szczęścia? Co mogłoby pójść nie tak przy tej marce? Oh, wait… No tak, były przecież prequele. Spokojnie, uspokój się, Kamilu, wszystko będzie dobrze. W końcu „Łotra 1” (ang. „Rogue One”) nie reżyseruje już George Lucas.

Czytaj dalej

Wesprzyj nas :)

Wesprzyj nas :)

Krytyki na YT!

logo youtube

Partnerzy:

wydawnictwo literackie
edipresse
wydawnictwo otwarte
zyska i s-ka wydawnictwo
jaguar
państwowy instytut wydawniczy
wydawnictwo dreams
Feeria Young
wydawnictwo czarna owca
Kino Świat

Współpraca:

mediakrytyk
zBLOGowani.pl