Alicja Górska

Absolwentka filmoznawstwa, twórczego pisania oraz studiów podyplomowych z zakresu edytorstwa tekstów literackich i użytkowych na Uniwersytecie Łódzkim. W 2024 roku obroniłam pracę doktorską „Modele krytyki filmowej wobec przemian dyskursu krytycznofilmowego w Polsce”. Początkująca pisarka, która wciąż nie może znaleźć czasu, by skończyć drugi tom debiutanckiego cyklu "Przed Czasem", czy napisać coś kompletnie innego. Amatorka wszelakich tekstów kultury - od kina klasy B do perełek z Sundance, od młodzieżowego fantasy do southern gothic czy Prousta. Perfekcjonistka, która wiecznie znajduje się w niedoczasie. Zawodowo zajmuję się copywritingiem, zarządzaniem treściami oraz optymalizacją stron pod SEO i GEO. Wykładam również na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Łódzkiego.
pentameronESTETYCZNA ACZ BESTIALSKA UCZTA
W ostatnich latach spragnieni sprawiedliwości dla baśni widzowie mają coraz więcej powodów do radości. Najpierw zwrócono honor braciom Grimm (chociaż głównie za sprawą literackiej części kultury) udostępniając do sprzedaży oryginalne, nieugładzone wersje spisanych przez nich historii. Następnie w kinie obok ckliwych, ugładzonych opowieści rodem z bajek Disneya, zaczęły pojawiać się obrazy przedstawiające alternatywne, mroczniejsze wersje znanych historii książąt i księżniczek. Do głosu doszły czarne charaktery, niekoniecznie potwierdzając idee bezpodstawnego okrucieństwa ich dusz; z kolei krystalicznie czyści bohaterowie, ujawnili skazy swoich charakterów. Jednak prawdziwym „odczarowywaniem” baśni z lukrowej otoczki okazał się dopiero „Pentameron”.

Czytaj dalej

rzeźnik historia kultowego bieguRZEŹNIK POZA MASARNIĄ
Niełatwo czyta się książki, które budują w nas poczucie winy lub porażki. Takie, które może i nie traktują bezpośrednio o nas, czy naszych problemach, ale mają w sobie to coś, co sprawia, że z jednej strony chcielibyśmy wstać i zaraz zacząć działać, a z drugiej zwyczajnie się rozpłakać. Książkę „Rzeźnik. Historia kultowego biegu” zaczęłam czytać w połowie zeszłego roku, a skończyłam ją dopiero teraz. I bynajmniej dlatego, że przestałam konfrontować opisy wyczynów ultramaratończyków z własnym odbiciem w lustrze i świadomością, iż sama padłabym w Rzeźniku po maksymalnie dziesięciu kilometrach. Po prostu… A zresztą, nieważne.

Czytaj dalej

hanafudaJAPOŃSKIE HOMBRE
Tradycja „Hanafudy”, japońskich kart, sięga VIII w. n.e., jednak ich prawdziwa popularność i rozpowszechnienie zaczyna się „dopiero” w XVI wieku, kiedy to portugalscy marynarze odkryli Archipelag Joński i Japonia stała się jednym z najchętniej wybieranych za cel podróży miejsc. Podobno talia kart na statku stanowiła wyposażenie obowiązkowe (dla zabijania czasu podczas długich wojaży), a podczas jednej z wypraw w 1549 roku święty Franciszek Ksawery zaprezentował Japończykom hiszpańską grę w hombre i karty szturmem wzięły, przede wszystkim w niższych warstwach społecznych, czas wolny mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni.

Czytaj dalej

serce z popiołuKIEDY POWIEDZIEĆ SOBIE: „DOŚĆ”?
„A miało być tak pięknie. Miało nie wiać w oczy nam. I ociekać szczęściem. Miało być „sto lat! sto lat!” – powinni już drugi tom śpiewać bohaterowie serii autorstwa Kathrin Lange. Ale miłość to nie nauka ścisła, jak w życiu. Nawet kiedy „rzeki przepłyniecie, góry pokonacie, wielkim lasem pójdziecie, nocy nie prześpicie” może okazać się, że coś (znowu) stanie wam na drodze. Juli i David, protagoniści cyklu „Serce ze szkła”, wiedzą o tym doskonale. Co więcej, w finalnej odsłonie trylogii pt. „Serce z popiołu” los ich podczas utrwalania tej wiedzy nie oszczędza.

Czytaj dalej

serce w kawałkachZROZUMIEĆ ZA WSZELKĄ CENĘ
No i bach. Minął tydzień, miesiąc albo rok. Macie już za sobą głębokie spojrzenie w oczy, drżące dłonie, palpitację serca i pierwsze „kocham” czy „zakochałam/em się”. Sprawa przyklepana, żadnych niejasności, jesteście parą. Mogłoby się wydawać, że to piękny finał. Tymczasem okazuje się, że dopiero teraz przeżywacie emocjonalny rollercoaster – zazdrość, konieczność zaakceptowania przeszłości drugiej osoby, przyjęcie w całości jej wad i zalet, trwanie pomimo psychologicznej niestabilności. Tak to przynajmniej wygląda w „Sercu w kawałkach” Kathrin Lange, drugim tomie cyklu „Serce ze szkła”.

Czytaj dalej

serce ze szkłaKOCHAM – JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ
„Jeśli się zakochasz, umrzesz” – rzucił mi się w oczy napis na tylnej części obwoluty „Serca ze szkła” Kathrin Lange i pierwsze, co pomyślałam to, to, że zakochanie jest jednak troszkę umieraniem. Zwłaszcza na początku, kiedy znika (umiera) gdzieś racjonalne myślenie, skupienie i zdolność do rutynowych czynności. Pierwsza faza miłości ma wiele wspólnego z zaburzeniami psychicznymi. Dlaczego więc pozwalamy się sobie zakochać? I czy w ogóle mamy jakiś wybór? 

Czytaj dalej

moja walka 2NIEZWYKŁE ZWYKŁE ŻYCIE
Są takie powieści – i „Moja walka” do nich należy – które czyta się z rosnącą fascynacją, chociaż obiektywnie nie posiadają w sobie nic niezwykłego i nieprzeciętnego. Sposób prowadzenia narracji Knausgårda powinien mieć w sobie usypiającą moc. Autor niemal każdą czynność rozkłada na czynniki pierwsze, opisuje swoją codzienność, która z rzadka tylko różni się od tej przeciętnego Kowalskiego. Jednak Norweg bierze ów Kowalskiego-siebie w całości. Nie cenzuruje myśli, wrażeń i emocji. Naturalnie, bez robienia z tego wielkiej rzeczy, przyznaje się do błędów i wewnętrznego okrucieństwa, do wszystkiego, co nie przystoi i nie powinno znaleźć się w naszej głowie, ale jednak tam jest, bo za nic ma odgórne, sztuczne zakazy i nakazy.

Czytaj dalej

Moja walka 1EKSHIBICJONIZM MYŚLI
Zanim jeszcze przystąpiłam do lektury „Mojej walki” Karla Ove Knausgårda, miałam wrażenie, że już tę książkę przeczytałam. Powieść Norwega osaczała mnie ze wszystkich stron, wdzierała się w przypadkowych strzępach do mojego umysłu, narzucała kontekstami i porównaniami. Twarz pisarza i okładki jego książek prześladowały mnie nawet podczas snu. A przecież jeszcze nie zaczęłam jej czytać, pomimo wielu okazji do omówienia powieści w naukowym gronie mądrych głów. W końcu jednak pękłam, bo kto nie uległby podobnej presji. Zresztą, dlaczego nie ulegać, gdy rozchodzi się o potencjalne arcydzieło?

Czytaj dalej

flakedJEDEN KROK W PRZÓD, DWANAŚCIE DO TYŁU
Tym razem na tapetę wzięłam „Flaked”, reklamowany na platformie Netflix jako historia złośliwego drania – swoista wersja Hanka Moody’ego. Okazało się jednak, ku mojemu i Kamila zdziwieniu, że serial ten niezbyt wiele ma wspólnego z zapowiedziami. Co więcej, niewiele ma wspólnego z czymkolwiek, co do tej pory widzieliśmy. Przez cały sezon zastanawialiśmy się bowiem, o czym ta produkcja tak naprawdę jest.

Czytaj dalej

ObietnicaBRZYDSZA, GORSZA I GŁUPSZA SIOSTRA „SALI SAMOBÓJCÓW”
Bardzo długo o polskim kinie mówiło się, że to kinematografia filmów wojennych, względnie historycznych, i komediowych romansów. Obecnie stwierdzenie „jak na polskie to dobre” odchodzi do lamusa. Być może jeszcze pięć lat temu, oglądając „Obietnicę” Anny Kazejak, byłabym bardziej liberalna i wybaczyła reżyserce serie nielogiczności, myśląc właśnie w podobny sposób, ale polskie kino przeszło wyraźną przemianę.

Czytaj dalej

Pani EinsteinJEDEN KAMIEŃ, DWA SERCA
Kopernik z pewnością kobietą nie był, ale Skłodowska-Curie już bez wątpliwości tak. Do wczoraj sądziłam jeszcze, że Einstein słynący ze sformułowania teorii względności, zaliczał się płcią do grona mężczyzn, ale za sprawą lektury „Pani Einstein” Marie Benedict nie jestem już taka rzeczy pewna. I bynajmniej nie chodzi tutaj o to, że sławny fizyk ukrywał prawdziwą płeć lub ją zmienił.

Czytaj dalej

60 sekundKOWALSKI I APOKALIPSA
Powstało już wiele wymagających czasowego zaangażowania gier związanych z apokalipsą i jej przetrwaniem. Gracze walczyli z mutantami, budowali schrony lub starali się do zagłady w ogóle nie dopuścić. Studio Robot Gentleman wychodzi naprzeciw niedzielnym (ale nie tylko!) graczom i proponuje im pozycję „60 sekund” – interesujący wizualnie survival z elementami gry strategicznej oraz zręcznościówki, dopełniony szczyptą czarnego humoru.

Czytaj dalej

muza burton recenzjaISTOTA STWORZENIA
Odpowiedź na pytanie o to, co napędza twórców – malarzy, rzeźbiarzy, pisarzy – pozostaje otwarte pomimo upływającego czasu i wielu tomów różnorakich encyklopedii, starających się uporządkować kolejnych mistrzów. Czy to wewnętrzny przymus? A może boski palec, dźgający artystę prosto w serce? A jeżeli za tym wszystkim stoi niemożliwe do wypełnienia wrażenie nudy? Albo proste: bo tak? Bohaterowie „Muzy” Jessie Burton – autorzy i odbiorcy sztuki – mają swoje na ten temat teorie. Niektóre tak skomplikowane, że gotowe doprowadzić do tragedii.

Czytaj dalej

dobry człowiek jezus i łotr chrystus recenzjaKONTROWERSJA W SŁUŻBIE KOŚCIOŁA
Czasami daję się zwieść kontrowersyjnemu tytułowi. O tej książce słyszałam już wcześniej, ba, nawet trzymałam ją w rękach, poszukując inspiracji do pracy licencjackiej. Nie pamiętam, dlaczego wtedy ją odłożyłam. Być może klarował mi się już w tamtym czasie pomysł właściwego tematu, który ostatecznie niewiele miał wspólnego z Jezusem Chrystusem. W każdym razie „Dobry człowiek Jezus i łotr Chrystus” trafił pod mój dach dopiero po tym, jak błysnął mi złotymi napisami z kosza w jednym z hipermarketów.

Czytaj dalej

siedem szmacianych dat recenzjaSIEDEM LALEK, SIEDEM LAT
Pierwszy tom „Córki cieni” pod tytułem „Siedem szmacianych dat” autorstwa Ewy Cielesz miał być historią zagubionej w gęstwinach, pogrążonych w wojennych (i powojennych) tragediach, Bieszczad dziewczynki. Z jakiegoś powodu spodziewałam się opowieści, która mogłaby znaleźć się pod szyldem Frondy. Nie dostałam ani historii dorastającego dziecka, ani takiej sygnowanej znakiem krzyża. Zamiast tego zerkam teraz na tom, który najprościej byłoby chyba określić słowem: zaskoczenie. Ale czy to dobrze czy źle, wciąż nie potrafię powiedzieć.

Czytaj dalej