Alicja Górska

Absolwentka filmoznawstwa, twórczego pisania oraz studiów podyplomowych z zakresu edytorstwa tekstów literackich i użytkowych na Uniwersytecie Łódzkim. W 2024 roku obroniłam pracę doktorską „Modele krytyki filmowej wobec przemian dyskursu krytycznofilmowego w Polsce”. Początkująca pisarka, która wciąż nie może znaleźć czasu, by skończyć drugi tom debiutanckiego cyklu "Przed Czasem", czy napisać coś kompletnie innego. Amatorka wszelakich tekstów kultury - od kina klasy B do perełek z Sundance, od młodzieżowego fantasy do southern gothic czy Prousta. Perfekcjonistka, która wiecznie znajduje się w niedoczasie. Zawodowo zajmuję się copywritingiem, zarządzaniem treściami oraz optymalizacją stron pod SEO i GEO. Wykładam również na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Łódzkiego.
ekspres polarny recenzjaNIEPOKÓJ ŚWIĄTECZNEGO CIEPŁA
165 milionów dolarów uczyniło te animację najdroższą w historii kina. W 2004 roku, kiedy zadebiutowała na srebrnym ekranie IMAXA i to w 3D, robiła piorunujące wrażenie. Wcielający się w produkcji w aż sześć ról, uchwycony dzięki technologii motion capture (a nawet performance capture), Tom Hanks, bez trudu dawał się rozpoznawać pośród innych postaci i to też zachwycało. Kiedy zobaczyłam „Ekspres polarny” po raz pierwszy, byłam oczarowana. Dzisiaj, chociaż dalej wysoko cenię te produkcję, to z zupełnie innych powodów. Niestety, film Roberta Zemeckisa nie wytrzymał próby czasu.

Czytaj dalej →

the do-over recenzjaTYPOWY SANDLER!
Na pewno i wy macie znajomego, który wyróżnia się spośród innych charakterystycznym dowcipem. Być może chodzi o specjalny ton, którym posługuje się wyłącznie podczas opowiadania kawałów; być może ma w sobie to specjalne coś, co sprawia, że uchodzą mu na sucho nawet najbardziej niewybredne żarty; a może chodzi o to, że nikt poza waszą paczką (albo w ogóle nikt) nie rozumie jego poczucia humoru. Gdybyście teraz usłyszeli jak ten ktoś wykorzystuje tę cechę charakterystyczną, z miejsca powiedzielibyście – typowy XYZ! Dla mnie, takim charakterystycznym dowcipnisiem kina (poza Eddym Murphym i Jimem Carreyem) jest Adam Sandler. A „The Do-Over”, to film, na koniec którego nie pozostało mi nic innego, jak zakrzyknąć: Typowy Sandler!

Czytaj dalej →

recenzja anna ŚWIAT Z DETEKTYWAMI WSPOMNIEŃ
Nigdy nie zrozumiem mechanizmu pamięci. I nie chodzi o to, że pamiętam pierwszy dzień w szkole podstawowej, a za nic w świecie nie mogę przypomnieć sobie wydarzeń z zeszłego tygodnia. Zastanawiam się raczej nad kreacją wspomnień – co z nich jest moje, co zasłyszane, co zapamiętane z rodzinnego albumu. Czy te odległe obrazy zdarzeń i uczuć w zupełności należą do mnie? „Mindscape” (w tłumaczeniu polskiego dystrybutora „Anna”) traktuje, co prawda o innym aspekcie ludzkich powrotów do przeszłości, jednak w podobny sposób skłania do refleksji nad znaczeniem i mocą tego, co wydaje się nam, że pamiętamy.

Czytaj dalej →

recenzja niespodzianka na 6 literJAK (PRAWIE) ZMIENIŁAM ZDANIE O OBYCZAJOWYCH ROMANSACH
Mdli mnie na samą myśl o kolejnej książce Grocholi i „jej” pokrzywdzonej czterdziestolatce, która na wsi odkrywa sens swojego życia i faceta z Ferrari. Pastelowe okładki z kwiatami, działają na mnie jak płachta na byka, a kiedy pojawia się w telewizji reklama kolekcji książek Katarzyny Michalak, to czuję, że moja dusza płacze i jakby trochę umiera. Po „Niespodziance na 6 liter” spodziewałam się dokładnie tego samego. Miałam, co prawda nadzieję, że pewnego dnia trafię na romans obyczajowy, po którym nie będę chciała spalić wszystkich „kobiecych działów” w księgarniach świata, ale nie sądziłam, że… stanie się to tak szybko. 

Czytaj dalej →

kochajmy się od święta recenzjaNORMALNIE NIENORMALNI
Kiedy miałam dziesięć lat za stereotyp przyczynków do niechęci wobec rodzinnych zjazdów (a więc najczęściej wizyt świątecznych) uważałam powracające jak mantra pytanie: co w szkole? Odkąd podrosłam znajduję ku temu znacznie więcej przyczyn, ale na pierwszy plan wciąż wysuwa się jedno pytanie. Teraz już zupełnie, ale też absolutnie upierdliwe: to kiedy ślub?

Czytaj dalej →

tancerka recenzjaDANSE MACABRE
Nawet najpiękniejsza róża posiada kolce. Nawet za najpiękniejszym z artystycznych wyrazów, za najcudowniejszą ze sztuk kryją się połacie bólu, cierpienia i wyrzeczeń. Właśnie o tym, o zatracaniu siebie w imię (i ironio!) wyrażania siebie, opowiada debiutancki film fabularny Stéphanie Di Giusto, „Tancerka”. To, choć nie tak widowiskowa i zapadająca w pamięć, jeszcze jedna historia w duchu „Czarnego łabędzia” czy „Whiplash”.

Czytaj dalej →

imigranci recenzjaTYGRYSY, SŁONIE I LUDZIE-ZWIERZĘTA
O tym, że temat imigrantów nie schodzi od jakiegoś czasu z języków ludzi na całym świecie nie trzeba nikomu przypominać. Wbrew polskiemu tytułowi filmu „Dheepan” – „Imigranci” – najnowszy film Jacquesa Audiarda nie porusza jednak wyłącznie tematyki związanej z napływem uciekającej przed wojną ludności. To raczej dramatyczny thriller o próbie zachowania godności, poszukiwaniu spokoju oraz pragnienia, bardziej niż czegokolwiek innego, uwolnienia się od bolesnych wspomnień i stworzenia swojego życia na nowo. Tylko czy nowe otoczenie zawsze oznacza świeży początek?

Czytaj dalej →

mama recenzjaDOJRZEĆ DO ZROZUMIENIA
W 2009 roku dwudziestoletni Xavier Dolan zadziwił świat swoim reżyserskim debiutem. Zgarnął w Cannes trzy nagrody i otrzymał owacje na stojąco. Doskonały początek. Gdzieś w tym sukcesie rozmył się jednak fakt, że „Zabiłem swoją matkę” to film z elementami autobiograficznymi, rozliczający pewien etap młodego twórcy. Pytanie, czy do owego rozliczenia w ogóle doszło, bowiem w 2014 roku na ekrany kin wszedł kolejny film Dolana przedstawiający relację matki i syna. Czy po pięciu latach można wnieść do tematu coś nowego? Okazuje się, że owszem. Można, jak sugeruje jeden z bohaterów produkcji, zobaczyć całość z innej perspektywy.

Czytaj dalej →

wyspa kukurydzy recenzja

INTELIGENTNE KINO CZY WIELOZNACZNY ZBIÓR PUSTY?
Mam z „Wyspą kukurydzy” pewien problem. Być może problem ten zaczyna się i kończy na mojej niedostatecznej wrażliwości albo wygórowanych oczekiwaniach; a może ma w tym udział ten szeroko-wąski temat, uparte milczenie bohaterów, ślimacze (acz mające pewien urok) tempo produkcji. W każdym razie nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, o czym właściwie opowiada ten film. A o czymś musi, skoro zdążył już otrzymać nagrodę w Karlovych Varach; to przecież dowód, że ktoś coś w nim zobaczył.

Czytaj dalej →

nawet o tym nie myśl recenzja

WIELKA MOC TO WIELKA ODPOWIEDZIALNOŚĆ
„Chciałabym wiedzieć, o czym teraz myślisz” – zdarza mi się mówić, spoglądając bliskiej osobie głęboko w oczy. Ale czy naprawdę bym tego chciała? Do momentu przeczytania „Nawet o tym nie myśl” Sarah Mlynowski byłam przekonana, że telepatia mogłaby być całkiem zabawna (albo po prostu przydatna). Jak jednak wiadomo światu od dawna „wielka moc to wielka odpowiedzialność”, a odpowiedzialność niekoniecznie wypada zabawnie. Wprost przeciwnie. Teraz więc, już po lekturze, gdy spoglądam w oczy drugiej osoby, myślę sobie po prostu, że jestem szczęśliwa.

Czytaj dalej →

pizza wars recenzjaTAKI MAŁY, TAKI DUŻY MOŻE PIZZERMANEM BYĆ
Może nie każdy marzył o założeniu pizzerii, ale wielu śniło o nieograniczonym dostępie do pizzy. „Pizza Wars” nie gwarantuje może tego drugiego, ale pozwala – z przymrużeniem oka – wcielić się we świeżo upieczonego właściciela restauracji serwującej właśnie ukochane przez Włochów drożdżowe ciasto z najrozmaitszymi dodatkami. To jak? Jesteście gotowi stanąć do walki o tytuł najlepszej pizzerii w mieście?

Czytaj dalej →

WARSZTAT TO NIE WSZYSTKO
„Ja, ja! Wybierz mnie! Mnie wybierz!” – krzyczałam, gdy w redakcji Secretum pojawiła się możliwość otrzymania przedpremierowego egzemplarza „Reputacji” Andrzeja Pilipiuka, chociaż zapoznawać się z jego twórczością zaczęłam stosunkowo niedawno i to nie od przygód (jeżeli tak można je nazwać) osławionego Jakuba Wędrowycza, a od „Oka Jelenia”. Autor uwiódł mnie jednak lekkością pióra i niezwykłą umiejętnością do tworzenia gatunkowego mariażu w takim stopniu, że zapragnęłam być z jego dziełami na bieżąco. „Reputacja” jednak, pomimo że przyjemna i lekka w odbiorze, nie sprostała moim oczekiwaniom.

Czytaj dalej →

the royals recenzjaKAWIOR I KOKAINA
Kogo nie fascynują wyższe sfery? Kto nie chciałby wiedzieć, co tak naprawdę dzieje się za drzwiami pokoi głów państwa? Kto nie marzył o obiedzie z królową albo ślubem z zamożnym księciem? Te idee trwają w każdym z nas i ewoluują. Jako dzieci marzyliśmy o gustownych balach albo pasowaniu na rycerzy. Teraz bardziej zależy nam na smaczkach i brudach z pałacowych komnat (chociaż nie zawsze). Nie wiem, czy ktoś wierzy w świat przedstawiony w serialu „The Royals”, ale jedno jest pewne – to naprawdę grzeszna, oj grzeszna rzeczywistość.

Czytaj dalej →

słaba płeć recenzjaJAJNIKI I PENISY
Czy aby nie cofnęłam się w czasie? Czy to XXI wiek, czy może jakaś alternatywna rzeczywistość? Takie pytanie chodziły mi po głowie podczas domowego seansu „Słabej płci”.  Filmu, który tak bardzo starał się nie być szowinistyczny i wepchnąć kobiety w supermęskie spodnie, że okazał się kobiecą nagonką na i tak pokrzywdzonych – według twórców produkcji – intelektualnie przez los nieudaczników płci brzydkiej. Filmu, który odwrócił stereotypy i wykrzywił je do tego stopnia, że stworzył nowe, tylko śmiesznie karykaturalne.

Czytaj dalej →

ŚWIĄTECZNY ROMANS W RYTMIE NIESTRAWNEGO RODEO
Święta to czas ogólnego rozleniwienia. Fizycznego, uwolnienia od codziennej pracy (przynajmniej dla większości) i ucieczki mentalnej. U mnie objawia się to oglądaniem wszystkiego, co nie wymaga ode mnie intelektualnego zaangażowania. Najczęściej pada więc na produkcje telewizyjne o słodkich, milusich spotkaniach rodzinnych albo na komedie z kontrastującą wizją, która mimo wszystko kończy się mdłym, przytulaśnym finałem. Wciskam się w kanapę, przygarniam kota a tata pyta się „to co, teraz kawka i ciasto?” i jest mi miło, błogo i cudownie. Chyba, że film nie spełnia swoich rozluźniających właściwości. Jak na przykład taki „Pewnych gwiaździstych świąt”.

Czytaj dalej →