Alicja Górska
PALĄC GUMĘ
Oj, kiepsko ostatnio z rynkiem komediowym, kiepsko. Trudno znaleźć film odmiennej kategorii, niż ta zwana „kloaczną” z serią żartów dotyczących biologicznych aspektów ludzkiej egzystencji – seksem i fekaliami – czy opartej na obrzydliwych wpadkach w stylu lądowania w zbiorniku zepsutego jogurtu lub odchodów. Z pewnym dystansem i obawami usiadłam więc przed telewizorem i włączyłam „Gorący pościg”. Takie zaskoczenia lubię!
GŁUPIA I NUDNA PARODIA „UPROWADZONEJ”
„Straszny film” to fenomen, który trudno powtórzyć, więc zwykle stronię od produkcji wzorowanych na duchu tej komediowej serii. Najgorzej bowiem wypadają te pastisze te, które bardzo by „Strasznym filmem” być chciały, ale nie mają na to, ani pieniędzy, ani kontaktów wśród popularnych aktorów „drugiej kategorii” (np. Tara Reid, która jest rozpoznawalna, ale zdecydowanie niezbyt utalentowana). Zdarza się jednak, że się złamię. Tak było w przypadku „Wyprowadzonej”.
BEZPIECZNY PARKOUR?
Tylko nielicznym udaje się utrzymać w świecie Hollywood. Gwiazdki jednego sezonu, jednego filmu, jednego serialu – to najczęstsze zjawiska. Podobny los podzieli najprawdopodobniej Taylor Lautner, który po sukcesie serii „Zmierzch” nie przyciągnął już tłumów. Co więcej – nie zaproponował niczego, co mogłoby te tłumy przyciągnąć. Idealnym przykładem jest tutaj jeden z nowszych z filmów z jego udziałem, „Nieuchwytni”.
TRZYNASTKA ZNÓW RATUJE LUDZKIE ŻYCIA
„Projekt Lazarus” właściwie niczym nie nęci. Filmowy plakat zanadto przypomina kino klasy B, a zwiastun wydaje się bardzo nieprofesjonalny – zwłaszcza, jak na wabienie widzów sloganem: Film producenta „Naznaczonego” i „Paranormal activity”. Dopiero opis produkcji i obsada aktorska coś obiecują. Niekoniecznie są to przyrzeczenia doświadczenia strachu z najwyższej horrorowej półki, ale wystarczające bym się skusiła.
BARDZO POWAŻNA KOMEDIA
Nie wiem, ile miałam lat, gdy moja chrzestna sprezentowała mi na urodziny lalkę-klauna, który po naciśnięciu brzucha śpiewał „Happy Birthday”. Już wtedy bałam się jego wymalowanej twarzy, zabarwionych włosów, a przede wszystkim demonicznego uśmiechu, który w mojej wyobraźni był zawsze przerażający, a nigdy zabawny. Do seansu „Klauna” Jona Wattsa przystąpiłam więc z dużą dozą niepewności. Z jednej strony miałam nadzieję, że wreszcie powstał jakiś horror, który mnie przestraszy; z drugiej – obawiałam się sennych koszmarów. Tymczasem nie dostałam ani jednego, ani drugiego.
DZIKOŚĆ BEZ DZIKOŚCI
Kiedy usłyszałam o „Dzikim królestwie” Gin Phillips, pomyślałam sobie: „to może być naprawdę mocna rzecz”. Gdy książka do mnie dotarła, a ja miałam już za sobą kilkanaście stron akcji, pomyślałam: „tak, to naprawdę świetna, trzymająca w napięciu powieść!”. Przewracałam kolejne kartki, śledziłam postępującą fabułę, aż wreszcie zamknęłam książkę z myślą: „och, a mogło być tak dobrze”.



SUBLIMACJA POPĘDÓW
TAKICH SIEDMIU, JAK NAS SZEŚCIU TO JEST CAŁA MASA
BRUTALNIE ESTETYCZNY ABSURD
KAUKASKI KOCIOŁ KULTUR
PRZEKLEŃSTWA NIEWINNOŚCI
WSZYSTKIE ODCIENIE CIERPIENIA
NA GRANICY WTÓRNOŚCI
WYPIJMY ZA MIŁOŚĆ
