Oceny

DUŻY MIŚ O MAŁYM ROZUMKU
Chciałabym być Stephenem Kingiem, Richardem Bachmanem albo Johnem Swithenem. Albo chociaż Joe Hillem (byłabym wtedy bliżej wymienionej trójki). Jestem jednak Alicją Górską i maksymalną bliskość, jaką mogę osiągnąć do każdego z tych pisarzy jest – i najpewniej zawsze będzie – czytanie ich książek. Podziwiam ich, doceniam i staram się czerpać z doświadczenia, którym raczą dzielić się ze światem. Taki „Blaze” udowodnił mi na przykład, że nawet najbardziej antypatyczny z pozoru bohater może być postacią smutną i godną współczucia czytelnika.

Czytaj dalej →

caribeSUKCESY KOSTARYKI
W XXI wieku film opanował niemalże każdy zakątek świata. Kostaryka musiała jednak bardzo długo czekać na względne uznanie ze strony Amerykańskiej Akademii Filmowej, swoistej wyroczni w sprawach jakości produkcji. Dopiero obraz z roku 2004, „Caribe” w reżyserii Estebana Ramireza dopuszczono do pierwszej selekcji nagrody Oscar w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego (zgłoszony został w 2005 i wziął udział w konkursie w 2006). Oczywiście, czego można się spodziewać w przypadku tego typu debiutów, dobrnął jedynie do pierwszej pięćdziesiątki. Dla Kostaryki wciąż jednak był to sukces. Sukces porównywalny do samego zgarnięcia nagrody.

Czytaj dalej →

overcookedGOTOWANIE NA EKRANIE
Czasami zasiadamy do konsoli, żeby rozegrać jakąś epicką historię, doświadczyć wielkiej przygody i związać się z bohaterami. Innymi razy wolimy gry, w których fabuła schodzi na dalszy plan, a przy których można po prostu trochę się rozerwać bez myślenia. Niekiedy, natomiast, chcemy spędzić trochę czasu razem. Jeśli akurat nie mamy ochoty ze sobą konkurować, wybieramy wtedy gry kooperacyjne. W ostatnim czasie nasze koopowe rozgrywki zdominował jeden tytuł – „Overcooked”.

Czytaj dalej →

ukryte działaniaKOBIECA (I AFROAMERYKAŃSKA) HISTORIA NASA
Dzisiaj wydaje się, że osiągnięcie większości marzeń to tylko kwestia zaangażowania w sprawę. Dzieciaki bez skrępowania śnią o stanowiskach kierowniczych, występach przed milionami ludźmi, setkach tysięcy czytelników albo wielkich naukowych odkryciach. Kiedyś sprawy nie były takie proste. Nawet w słynących ze swojego snu Stanach Zjednoczonych, które na przełomie lat 50. i 60. przeżywały apogeum napięć związanych z segregacją rasową. „Ukryte działania” w reżyserii Theodore’a Melfiego opowiadają nieznaną i nietypową historię właśnie z tego okresu.

Czytaj dalej →

trafny wybórWIELKA BRYTANIA W PIGUŁCE
J.K.Rowling ma u mnie ogromny kredyt zaufania. Kochałam „Harry’ego Pottera”. Wyczekiwałam premier następujących po sobie części, a w domowej kolejce do czytania zajmowałam pierwsze miejsce, bo wszyscy domownicy wiedzieli, że jak zacznę lekturę, to nie oderwę się dopóki nie skończę. Kiedy więc lata później w księgarni zobaczyłam „Trafny wybór” po prostu musiałam go mieć. MUSIAŁAM.

Czytaj dalej →

objawienieZASKOCZEŃ CZAR
Trzeci tom „Błękitnokrwistych” pod tytułem „Objawienie” manifestuje swoją odmienność od pierwszej chwili. W innym tonie utrzymane zostały okładka i blurb, którego autor jakby nagle zapomniał, że należy podkreślać manhattański snobizm powieści. Już w materialnej części książka obiecywała więc sporą dawkę zaskoczeń, ale dopiero lektura zaserwowała mi naprawdę niespodziewane atrakcje.

Czytaj dalej →

maskaradaPROTAGONISTKA MA KONKURENTKĘ
Po lekturze pierwszego tomu „Błękitnokrwistych” nie zwlekałam z sięgnięciem po drugi. Wielki zegar odliczający czas do złożenia pierwszego rozdziału pracy magisterskiej tykał w tamtym okresie nad moją głową na tyle głośno, że wydawało mi się, że i ta jedna powieść dziennie to za mało. Czytelniczy sukces zawdzięczam jednak w dużej mierze autorce serii, która sprawiła, że nawet mimo wielu wad powieści, nie mogłam się od niej oderwać.

Czytaj dalej →

błękitnokrwiściNOWE PIĘTNAŚCIE, TO STARE DWADZIEŚCIA JEDEN
Aż trudno uwierzyć, że od wybuchu wampirycznego szału minęło już tyle lat. Uświadomiłam to sobie sięgając po serię Melissy de la Cruz, którą miałam w planach właściwie od chwili premiery, ale jakoś nigdy się nie składało. To nawet zabawne, że ostatecznie przystąpiłam do jej lektury dopiero na studiach i to z powodu motywacji, by stała się jedną z pozycji na liście bibliografii mojej pracy magisterskiej. Czy boleję nad tym, że tak długo zwlekałam z rozpoczęciem czytania serii „Błękitnokrwiści”?

Czytaj dalej →

niezłomniTHIS IS THE END YOU KNOW
Minęły lata od chwili, gdy po raz pierwszy spotkałam się z wyobraźnią C. J. Daugherty na kartach „Wybranych”. Jednak dopiero, kiedy trafili już w moje ręce „Niezłomni” finalny wymiar tego literackiego kontaktu okazał się  prawdziwy. Jednocześnie zapragnęłam: poznać zakończenie oraz opóźnić pojawienie się w moim umyśle wielkiego napisu KONIEC. Pożegnanie okazało się mimo wszystko dużo mniej bolesne, niż przypuszczałam.

Czytaj dalej →

zakwakaniKWACZE OPOWIEŚCI
„Zakwakani” w reżyserii Victora Lakisova to przedziwny film. Z jednej strony sprawia wrażenie tandetnej animacji wyprodukowanej tylko dla zbicia umiarkowanego hajsu, zanim widzowie zorientują się, jaki to przeciętniak. Z drugiej zaś – momentami prezentuje się jak pierwszoligowy hicior od Disneya albo raczej Blu Sky Studios.

Czytaj dalej →

chirurdzyBEZ SERCA NA DŁONI
Nie wiem, od kiedy można mówić o bumie na produkcje telewizyjne o tematyce medycznej. Być może zainicjował serialową manię już „Ostry dyżur” w 1994 roku, a może owa „mania” potrzebowała czasu i w pełnej krasie uwidoczniła się dopiero w „Chirurgach” w roku 2005. Po drodze, bo w 2004 roku, miał jeszcze swoją premierę „Dr House”, który także zgromadził przed telewizorami liczną widownię (w tym mnie). 

Czytaj dalej →

zbuntowaniLOVE, LOVE, LOVE, CRAZY LOVE
„Wybrani”, „Dziedzictwo”, „Zagrożeni”… Przebyłam drogą trzech tomów i wciąż, nawet mimo pewnych niedoskonałości serii, chciałam więcej. Kolejne zmiany w pentalogii C. J. Daugherty przyjmowałam lepiej lub gorzej, ale ostatecznie i tak dobre oraz złe strony równoważyły się, dając wysokiej jakości treść. Po „Zbuntowanych” nie sięgałam jednak z drżącymi palcami, urywanym oddechem i przyspieszonym rytmem serca. A może powinnam?

Czytaj dalej →

zagrożeniROZCHWIANIE EMOCJONALNE?
Pierwszy tom serii C. J. Daugherty wzbudził mój zachwyt, drugi nieco emocje ostudził. Nic więc dziwnego, że do trzeciego podchodziłam z lekką rozerwą. Miałam nadzieję, że autorka mnie zaskoczy i powróci w blasku chwały, ale jednocześnie – nauczona doświadczeniem – wiedziałam, iż to mało prawdopodobne. Mimo wszystko nęciła mnie jednak psychopatyczna osobowość Nathaniela (i może odrobinkę, ale tylko odrobinkę, wątek Allie i Cartera).

Czytaj dalej →

fugazi centrum wszechświataPOCZTÓWKA Z POPRZEDNIEGO ROZDZIAŁU
Nie trzeba było długo czekać, by uśmiech zagościł na mojej twarzy przy oglądaniu „Fugazi. Centrum wszechświata”. Ledwie film się rozpoczął, a w kadrze pojawił się Wujek Samo Zło, jedna z najważniejszych i zarazem najzabawniejszych postaci w polskim hip-hopie. Później zrobiło się natomiast jeszcze ciekawiej.

Czytaj dalej →

dziedzictwoDZIEDZICTWO STARYCH PRAWD
Są takie serie, na których kontynuację czekam oraz takie, których się obawiam. Jeżeli chodzi o „Wybranych”, to niemalże odliczałam dni. Potrzeba dalszego czytania przyćmiła kompletnie obawy w oparciu o starą zasadę, że druga część jest zazwyczaj gorsza od pierwszej. Istnieją przecież zresztą książki utrzymujące poziom (lub nawet go podnoszące) w kolejnych tomach, na przykład „Harry Potter”. Taki sukces można powtórzyć, prawda? Prawda?

Czytaj dalej →