romans

PapermanUROKI SZALEŃSTWA
Kiedy do kin wszedł „Ralph Demolka”, przed właściwymi seansami wyświetlany był krótkometrażowy film Disneya pod tytułem „Paperman”. Nad subtelnością tej produkcji czuwał John Kahrs, jej reżyser i pomysłodawca. O tym, że udało mu się stworzyć dzieło niesamowite świadczy nominacja „Papermana” do Oscara w kategorii „Najlepszy krótkometrażowy film animowany”.

Czytaj dalej

sala samobójcówTO NIE JEST FILM DLA WSZYSTKICH LUDZI
Sześć lat temu, podczas 38. Ińskiego Lata Filmowego miałem okazję po raz drugi obejrzeć Salę samobójców. Z przyjemnością udałem się na niego ponownie, choćby po to, by przekonać się, czy pierwsze, pozytywne wrażenie sprzed kilku miesięcy nie uległo zmianie. Poza tym, warto było skonfrontować swoją opinię z ocenami redakcji „Ińskie Point”. Recepcja filmu Jana Komasy wśród naszych redaktorów odzwierciedla w dużej mierze odbiór filmu przez widzów w ogóle. A jest on skrajnie zróżnicowany, ponieważ obok peanów pojawiają się zdania zdecydowanie krytyczne.

Czytaj dalej

akademia wampirówMIAŁO BYĆ SEXY. CHYBA
Nie czytałam żadnej z części „Akademii wampirów” Richelle Mead, niemniej sama autorka nie jest mi obca. W ramach pisania pracy licencjackiej zapoznałam się z całą jej serią o Georginie Kincaid (sukubie). Nie mogę niestety porównywać tych pozycji, bowiem wchodzą one w skład zasadniczo różniących się gatunków – „Akademia” to paranormalny romans dla młodzieży, cykl o sukubach należy z kolei do adult fiction.  A adult fiction nie cenzuruje. Seks to seks, a nie „przytulenie się bardzo mocno w swej nieskalanej pożądaniem prawdziwej, niezależnej od czasu i przestrzeni, miłości”; z kolei wulgaryzmy nie zamieniają się w kurczaki i psa w dole. Zupełnie inaczej niż większość paranormal romance dla młodzieży.

Czytaj dalej

ŻYCIE ŻYCIE JEST NOWELĄ
Jest podobno tak, że jak ma się krótkie włosy, to chciałoby się mieć długie, a jak ma się kręcone, to chciałoby się mieć proste; kiedy jest się wysokim, chciałoby się być niższym, a kiedy ma się ciemną skórę, chciałoby się być człekiem bladolicym. I tak w nieskończoność. Najbardziej absurdalnym z takich antagonistycznych pragnień wydaje się śmiertelność-nieśmiertelność. W pierwszym, właściwie naturalnym, przypadku chlipiemy nad tym, że życie jest za krótkie, chociaż marnujemy je na głupoty. Drugie wyobrażamy sobie jako samotność; śmierć wokół, która tylko nas omija oraz ogólny rozpad uczuć wyższych. Nie inaczej jest w przypadku „Wieku Adaline”, którego główna bohaterka zmaga się z ciemnymi stronami wiecznej młodości.

Czytaj dalej


IntruzINACZEJ, A TAK SAMO, CZYLI KOLEJNY PROJEKT STEPHANIE MAYER
„Intruza” równie łatwo przecenić, jak i nie docenić. Niewątpliwie to jeden z tych tytułów, na który czekały miliony widzów na całym świecie. Jego chwilowa popularność nie wiązała się jednak ani ze znanym nazwiskiem reżysera (choć ten ma na koncie kilka dobrych filmów), ani ze szczególnie odkrywczą fabułą. Utwór nie jest nawet kontynuacją żadnej popularnej historii. Skąd więc tak liczne grono oczekujących? Otóż nikogo nie powinno ono dziwić, kiedy weźmiemy pod uwagę, że mamy do czynienia z ekranizacją kolejnej powieści Stephenie Meyer.

Czytaj dalej

La La Land

KOLOROWE SNY
Znacie to uczucie, kiedy wszyscy wokół zachwycają się jakimś filmem, a Wy go jeszcze nie widzieliście? Dla „równowagi” pojawia się kilka skrajnie krytycznych opinii ze strony frustratów nie rozumiejących powszechnego uznania i obsmarowujących go mocniej, na zapas. Zasadniczo jednak pochwały sypią się z każdej strony, a Wy z każdą kolejną pochlebną recenzją obawiacie się coraz bardziej rozczarowania. Właśnie tak się czuliśmy z Alicją, zanim zobaczyliśmy „La La Land”.

Czytaj dalej

pentameronESTETYCZNA ACZ BESTIALSKA UCZTA
W ostatnich latach spragnieni sprawiedliwości dla baśni widzowie mają coraz więcej powodów do radości. Najpierw zwrócono honor braciom Grimm (chociaż głównie za sprawą literackiej części kultury) udostępniając do sprzedaży oryginalne, nieugładzone wersje spisanych przez nich historii. Następnie w kinie obok ckliwych, ugładzonych opowieści rodem z bajek Disneya, zaczęły pojawiać się obrazy przedstawiające alternatywne, mroczniejsze wersje znanych historii książąt i księżniczek. Do głosu doszły czarne charaktery, niekoniecznie potwierdzając idee bezpodstawnego okrucieństwa ich dusz; z kolei krystalicznie czyści bohaterowie, ujawnili skazy swoich charakterów. Jednak prawdziwym „odczarowywaniem” baśni z lukrowej otoczki okazał się dopiero „Pentameron”.

Czytaj dalej

słaba płeć recenzjaJAJNIKI I PENISY
Czy aby nie cofnęłam się w czasie? Czy to XXI wiek, czy może jakaś alternatywna rzeczywistość? Takie pytanie chodziły mi po głowie podczas domowego seansu „Słabej płci”.  Filmu, który tak bardzo starał się nie być szowinistyczny i wepchnąć kobiety w supermęskie spodnie, że okazał się kobiecą nagonką na i tak pokrzywdzonych – według twórców produkcji – intelektualnie przez los nieudaczników płci brzydkiej. Filmu, który odwrócił stereotypy i wykrzywił je do tego stopnia, że stworzył nowe, tylko śmiesznie karykaturalne.

Czytaj dalej

ŚWIĄTECZNY ROMANS W RYTMIE NIESTRAWNEGO RODEO
Święta to czas ogólnego rozleniwienia. Fizycznego, uwolnienia od codziennej pracy (przynajmniej dla większości) i ucieczki mentalnej. U mnie objawia się to oglądaniem wszystkiego, co nie wymaga ode mnie intelektualnego zaangażowania. Najczęściej pada więc na produkcje telewizyjne o słodkich, milusich spotkaniach rodzinnych albo na komedie z kontrastującą wizją, która mimo wszystko kończy się mdłym, przytulaśnym finałem. Wciskam się w kanapę, przygarniam kota a tata pyta się „to co, teraz kawka i ciasto?” i jest mi miło, błogo i cudownie. Chyba, że film nie spełnia swoich rozluźniających właściwości. Jak na przykład taki „Pewnych gwiaździstych świąt”.

Czytaj dalej

odrobinachaosu2ODROBINA, A JEDNAK ZBYT WIELE
Alan Rickman wyreżyserował podczas swego życia dwa filmy. Pierwszego, adaptacji sztuki Sharmana MacDonalda, pod tytułem „Zimowy gość” nie widziałam. Drugi, kostiumowy romans z gatunku komediodramatu, czyli „Odrobina chaosu” wywołał we mnie mieszane uczucia. Z jednej bowiem strony rzucają się w oczy wyraźnie liczne wady i pewien brak szlifu, z drugiej zaś – smutne spojrzenie mojej nowej miłości, Matthiasa Schoenaertsa. Czytaj dalej
piekneistoty2UROKLIWY CZAR MIŁOŚCI
Z bogatej menażerii istot fantastycznych czarownice – czy też szeroko rozumiane istoty magiczne – zdają się zajmować dziś w kinie rolę niemal marginalną, zwłaszcza w porównaniu z wampirami czy na przykład wilkołakami. Ekranizacja powieści „Piękne istoty” to próba wypełnienia tej niszy. Miłym zaskoczeniem jest, że próba ta okazała się całkiem udaną.

Czytaj dalej

niemoznapocalowacpannymlodej2JAK NIE ROBIĆ KOMEDII ROMANTYCZNYCH?
Śmiejemy się, niekiedy wzruszamy, bywa, że płaczemy. Po tym rozpoznać można dobrą komedię, nie tylko zresztą romantyczną. Po czym zaś poznać złą? Wystarczy zdecydować się na obejrzenie „Nie można pocałować panny młodej”.
zdalaodzgielku2W KLESZCZACH NIEZALEŻNOŚCI
Tak naprawdę w „Z dala od zgiełku” nie chodzi wyłącznie o tragiczną historię miłosną. To również bardzo dobrze ukazana sytuacja społeczna i pozycja kobiet w XIX wieku oraz swoista krytyka skrajnej niezależności, która sama w sobie nie stanowi żadnej wartości. O jej znaczeniu świadczą dopiero sytuacje, w których dochodzi do głosu.

Czytaj dalej

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Partnerzy:
Partnerzy:
Współpraca:
Współpraca:
zBLOGowani.pl