romans

anna kareninaZATAŃCZYĆ Z JOE WRIGHTEM
Film to bodziec przede wszystkim wizualny. Bardzo często o tym zapominamy i rozbieramy go na części pierwsze, ignorując prymat samego obrazu. Czy można zrobić film bez dźwięku? Kłaniam się nisko kinu niememu! Ale czy można zrobić film bez wizji? (tutaj rozlega się jazgotliwy dźwięk błędu z teleturnieju). Joe Wrightowi i jego wizualnej koncepcji nie można odmówić pomysłu, piękna i niesamowitego uroku. Nawet niekompletnie wierną ekranizację klasyki literatury jestem w stanie przyjąć w takim opakowaniu.

Czytaj dalej

GŁOS SERCA PONAD WSZYSTKO
Myli się ten, kto uważa, że komedie romantyczne i romanse ogląda się dla pocałunków oraz randek pary głównych bohaterów. Filmy te mają w człowieku zbudować pewność, co do podejmowanych nawet intuicyjnie decyzji i podważyć rozumowe podejście do życia. Zachęcają, by po prostu czuć i marzyć. Zwieńczeniem tego procesu odkrywania swojej pierwotności jest rzecz jasna randka czy pocałunek głównych bohaterów, ale to tylko symbol. Metafora tego, że powinniśmy wsłuchiwać się w nasze wnętrz tak, jak bohaterowie „Żółtych cytrynek” wyreżyserowanych przez Teresę Fabik.

Czytaj dalej

wydarzyło się w TeksasieZA PAJĘCZYNĄ
Są filmy, które jedynie wydają się istnieć jako odbicie w spokojnej tafli. Wystarczy tylko delikatne muśnięcie, by taki miraż rozpierzchł się i rozmył. „Ain’t Them Bodies Saints” („Wydarzyło się w Teksasie”) Davida Lowery może być postrzegany jako właśnie takie odbicie, jak sen, którego istnienia po przebudzeniu nie jesteśmy pewni.

Czytaj dalej

czas na miłośćŻYĆ TAK, JAKBY KAŻDY DZIEŃ BYŁ OSTATNIM
Ostatnimi czasy niewiele dzieje się w kategorii filmów romantycznych. Te same schematy, te same historie, nawet twarze bohaterów jakieś podobne. Wszyscy piękni, młodzi, bogaci. Włosy blond albo brąz, oczy błękitne albo czekoladowe. Ona go kocha; on ją też, ale jeszcze o tym nie wie i tak dalej, i tak dalej. Gdy pojawiła się produkcja „Czas na miłość” długo zwlekałam z jej obejrzeniem. Bo i po co skoro wiedziałam, co się wydarzy? No cóż. Każdy popełnia błędy.

Czytaj dalej

CO SIĘ KRYJE ZA FASADĄ AMERYKAŃSKIEGO SNU?
„Daleko od nieba”, melodramat w reżyserii Todda Haynesa, mimo gatunku niewiele łączy z ckliwymi historyjkami o miłościach przeszłego Hollywood. Amerykański sen lat 50. w „Far away from heaven” ukrywa za ścianą ideałów homofobię, rasizm i obawę przed społecznym odtrąceniem. Doceniono to z pewnością na Independent Spirit Award, gdzie produkcja otrzymała aż cztery statuetki (najlepszy film, najlepsza reżyseria, najlepsza rola żeńska oraz męska).

Czytaj dalej

7 rzeczy, których nie wiecie o facetachTAKICH SIEDMIU, JAK NAS SZEŚCIU TO JEST CAŁA MASA
Dlaczego „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach” to „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach”, a nie, np. „7 stereotypowych wątków, które dobrze znacie” tudzież „7 razy to samo jeszcze raz”? Pojęcia nie mam. Być może wskazane propozycje okazałyby się za bardzo związane z faktyczną treścią filmu. Jeżeli bowiem chcecie poznać jakiekolwiek sekrety płci męskiej, to film w reżyserii Kingi Lewińskiej absolutnie wam w tym nie pomoże. Sprawdzi się za to, jako remedium na emocjonalną bezbarwność. Przetrwanie całego, dwugodzinnego seansu gwarantuje osiągnięcie nowego poziomu irytacji – na zmarnowany czas oraz… zaprzepaszczony potencjał filmu.

Czytaj dalej

romeo i juliaWYPIJMY ZA MIŁOŚĆ
Dla wielu „Romeo i Julia” to najbardziej romantyczna historia w dziejach świata. Jest w niej wszystko – gorące uczucie, przeszkody stojące na drodze zakochanych (które, w większości, ci pokonują; albo z których niewiele sobie robią) i skomplikowana intryga. Pociągający duet Eros i Tanatos raz jeszcze święci więc sukcesy, zwłaszcza wśród hołdujących duchowi romantyzmu osób.

Czytaj dalej

piękna i bestiaROLE ODWRÓCONE?
Zanim na ekrany weszła nowa, aktorska wersja „Pięknej i bestii” dla młodszej części widowni, w 2014 roku podjęto próbę przywrócenia baśniowemu romansowi mroku. Za produkcję wzięło się nie Hollywood, a Francja, z której to „Piękna i bestia” się wywodzi. Filmowcy z kraju winem i pleśniowym serem płynącego wyłożyli na obraz sporą sumkę i zatrudnili najlepszych aktorów (Léa Seydoux, Vincent Cassel) oraz Christophe’a Gansa, reżysera pierwszej części filmu „Silent Hill”. Zaintrygowani?

Czytaj dalej

PapermanUROKI SZALEŃSTWA
Kiedy do kin wszedł „Ralph Demolka”, przed właściwymi seansami wyświetlany był krótkometrażowy film Disneya pod tytułem „Paperman”. Nad subtelnością tej produkcji czuwał John Kahrs, jej reżyser i pomysłodawca. O tym, że udało mu się stworzyć dzieło niesamowite świadczy nominacja „Papermana” do Oscara w kategorii „Najlepszy krótkometrażowy film animowany”.

Czytaj dalej

sala samobójcówTO NIE JEST FILM DLA WSZYSTKICH LUDZI
Sześć lat temu, podczas 38. Ińskiego Lata Filmowego miałem okazję po raz drugi obejrzeć Salę samobójców. Z przyjemnością udałem się na niego ponownie, choćby po to, by przekonać się, czy pierwsze, pozytywne wrażenie sprzed kilku miesięcy nie uległo zmianie. Poza tym, warto było skonfrontować swoją opinię z ocenami redakcji „Ińskie Point”. Recepcja filmu Jana Komasy wśród naszych redaktorów odzwierciedla w dużej mierze odbiór filmu przez widzów w ogóle. A jest on skrajnie zróżnicowany, ponieważ obok peanów pojawiają się zdania zdecydowanie krytyczne.

Czytaj dalej

akademia wampirówMIAŁO BYĆ SEXY. CHYBA
Nie czytałam żadnej z części „Akademii wampirów” Richelle Mead, niemniej sama autorka nie jest mi obca. W ramach pisania pracy licencjackiej zapoznałam się z całą jej serią o Georginie Kincaid (sukubie). Nie mogę niestety porównywać tych pozycji, bowiem wchodzą one w skład zasadniczo różniących się gatunków – „Akademia” to paranormalny romans dla młodzieży, cykl o sukubach należy z kolei do adult fiction.  A adult fiction nie cenzuruje. Seks to seks, a nie „przytulenie się bardzo mocno w swej nieskalanej pożądaniem prawdziwej, niezależnej od czasu i przestrzeni, miłości”; z kolei wulgaryzmy nie zamieniają się w kurczaki i psa w dole. Zupełnie inaczej niż większość paranormal romance dla młodzieży.

Czytaj dalej

ŻYCIE ŻYCIE JEST NOWELĄ
Jest podobno tak, że jak ma się krótkie włosy, to chciałoby się mieć długie, a jak ma się kręcone, to chciałoby się mieć proste; kiedy jest się wysokim, chciałoby się być niższym, a kiedy ma się ciemną skórę, chciałoby się być człekiem bladolicym. I tak w nieskończoność. Najbardziej absurdalnym z takich antagonistycznych pragnień wydaje się śmiertelność-nieśmiertelność. W pierwszym, właściwie naturalnym, przypadku chlipiemy nad tym, że życie jest za krótkie, chociaż marnujemy je na głupoty. Drugie wyobrażamy sobie jako samotność; śmierć wokół, która tylko nas omija oraz ogólny rozpad uczuć wyższych. Nie inaczej jest w przypadku „Wieku Adaline”, którego główna bohaterka zmaga się z ciemnymi stronami wiecznej młodości.

Czytaj dalej


IntruzINACZEJ, A TAK SAMO, CZYLI KOLEJNY PROJEKT STEPHANIE MAYER
„Intruza” równie łatwo przecenić, jak i nie docenić. Niewątpliwie to jeden z tych tytułów, na który czekały miliony widzów na całym świecie. Jego chwilowa popularność nie wiązała się jednak ani ze znanym nazwiskiem reżysera (choć ten ma na koncie kilka dobrych filmów), ani ze szczególnie odkrywczą fabułą. Utwór nie jest nawet kontynuacją żadnej popularnej historii. Skąd więc tak liczne grono oczekujących? Otóż nikogo nie powinno ono dziwić, kiedy weźmiemy pod uwagę, że mamy do czynienia z ekranizacją kolejnej powieści Stephenie Meyer.

Czytaj dalej

La La Land

KOLOROWE SNY
Znacie to uczucie, kiedy wszyscy wokół zachwycają się jakimś filmem, a Wy go jeszcze nie widzieliście? Dla „równowagi” pojawia się kilka skrajnie krytycznych opinii ze strony frustratów nie rozumiejących powszechnego uznania i obsmarowujących go mocniej, na zapas. Zasadniczo jednak pochwały sypią się z każdej strony, a Wy z każdą kolejną pochlebną recenzją obawiacie się coraz bardziej rozczarowania. Właśnie tak się czuliśmy z Alicją, zanim zobaczyliśmy „La La Land”.

Czytaj dalej

pentameronESTETYCZNA ACZ BESTIALSKA UCZTA
W ostatnich latach spragnieni sprawiedliwości dla baśni widzowie mają coraz więcej powodów do radości. Najpierw zwrócono honor braciom Grimm (chociaż głównie za sprawą literackiej części kultury) udostępniając do sprzedaży oryginalne, nieugładzone wersje spisanych przez nich historii. Następnie w kinie obok ckliwych, ugładzonych opowieści rodem z bajek Disneya, zaczęły pojawiać się obrazy przedstawiające alternatywne, mroczniejsze wersje znanych historii książąt i księżniczek. Do głosu doszły czarne charaktery, niekoniecznie potwierdzając idee bezpodstawnego okrucieństwa ich dusz; z kolei krystalicznie czyści bohaterowie, ujawnili skazy swoich charakterów. Jednak prawdziwym „odczarowywaniem” baśni z lukrowej otoczki okazał się dopiero „Pentameron”.

Czytaj dalej

Zapraszam do lektury mojej debiutanckiej powieści oraz na fanpage Alice Hill :).

Oglądaj Krytyków na YT! :)
Partnerzy:
Partnerzy:
Współpraca:
Współpraca:
zBLOGowani.pl