Alicja Górska
BEZ POCIĄGU
Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć, ile mozambijskich filmów w życiu widziałam. Niestety, mimo marnej konkurencji w walce o moje względy, „Pociąg soli i cukru” nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Bez zdziwienia przyjęłam informację, że chociaż film ten był kandydatem Mozambiku (pierwszym w historii) do walki o oscarową statuetkę, to nie wyszedł poza listę 92 propozycji dla Akademii.
MIŁOŚĆ JEST KLUCZEM
Z polskiej perspektywy przeciętnego zjadacza chleba reggae to muzyka będąca wyrazem najcieplejszych doświadczeń ducha – radości, spokoju, harmonii. Innymi słowy: chillu. Od lat chętnie bujamy się w rytm jamajskiego brzmienia, nie znając zupełnie jego historii. A ta już taka radosna nie jest.
PATRZEĆ PRZED SIEBIE
Czy można jednocześnie wychodzić ze strefy komfortu i trwać w stuporze wstydliwości? Czy można wierzyć w miłość i ze strachu się przed nią bronić? Czy można zaakceptować przeszłość i śmiało ruszyć w przyszłość? W drugim tomie cyklu „Begin Again” zatytułowanym „Trust Again” Mona Kasten bierze na tapet kolejną parę młodych ludzi z trudną przeszłością, którzy zasługują na szczęście.
KORZYŚCI PŁYNĄCE Z BYCIA ZOMBIE
Zombie niezmiennie zajmują wysokie miejsce wśród tematów popkulturowych tytułów. Interesują twórców do tego stopnia, że każdy fan nieumarłych znajdzie coś dla siebie. Najpopularniejszym rozwiązaniem fabularnym jest oczywiście postapokaliptyczny świat i hordy pożeraczy mózgów, które próbują dopaść niedobitków ludzkości, ale zdarzają się również oryginalne perełki, reinterpretujące motyw zombie. Jedną z takich perełek jest „Santa Clarita Diet”.
U NAS, NA DZIKIM WSCHODZIE
Podczas tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni największym zaskoczeniem okazało się dla mnie „Eastern”. Kolejna po „Supernovej” produkcja zrealizowana w ramach projektu „60 minut” Studia Munka-SFP jest moim zdaniem dużo ciekawsza niż film Kruhlika i aż dziw bierze, że nie trafiła do konkursu głównego festiwalu. Ale może zamknięcie na podobny projekty tylko podkreśla wydźwięk tego tytułu?
ANTYCZNA TRAGEDIA BEZ KATHARSIS
Bartosz Kruhlik jest niewątpliwie utalentowanym człowiekiem. Lista nagród, które otrzymał za szkolne etiudy może onieśmielać już samą długością. „Supernova” – jego pełnometrażowy debiut – została zaś zakwalifikowana do Konkursu Głównego 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Jednak czy ta „antyczna tragedia” rozgrywająca się na polskiej, wiejskiej szosie faktycznie może konkurować z resztą nominowanych?
KIEDY NAWET THE ROCK TO ZA MAŁO
Moda na antystresowe kolorowanki znajduje się w odwrocie. Część zestresowanych schowała już swoje kredki, nowych propozycji do wypełniania jest na rynku coraz mniej, a starsze książki wyprzedaje się teraz za ułamek pierwotnej ceny. Zapytacie więc, dlaczego zdecydowałam się za horrendalną kwotę kupić „Dwayne Johnson Coloring Book”, pod którą dumnie podpisuje się niejaka Michelle Line? No przecież, że chodziło o The Rocka!
MIŁOŚĆ PRZEZ CZAS I PRZESTRZEŃ
Teleportacja kojarzona jest przede wszystkim z XXI wiekiem, ale to nie współcześni autorzy i twórcy ją wymyślili. Przesłanki do rozpraw o teleportacji daje już sama Biblia. Obecnie kojarzymy ją głównie z fantastyką naukową i technologicznym postępem lub wariacjami na jego temat (np. „Star Trek” itp.). A gdzie podziała się pierwotna teleportująca magia? Z pewnością sporo namieszała w życiu Claire Randall, bohaterki cyklu książek „Obca” autorstwa Diany Gabaldon oraz głównej postaci serialu „Outlander”.
PSIĄŻĘ Z BAJKI
Don Corleone miał swojego kota, farmer Hogget świnkę, co chciała być psem pasterskim, a brytyjska królowa upatrzyła sobie psy rasy corgi. Kwestią czasu było, aż ktoś postanowi wykorzystać ten pomysł w kinematografii – zwłaszcza na fali animacji o sekretach domowych pupili. Niestety, nawet najgorętsza moda nie pozwoliłaby przymknąć oka na niepoprawność bajki „Corgi, psiak Królowej”.
CHŁOPCY KOCHAJĄ BRYLANTYNĘ
Czy zrealizowany w latach 70. musical będący hołdem dla musicali „drugiego sortu” z lat 50. może jeszcze dzisiaj sprawiać komuś radość? A może piętrowa reminiscencja przeszłości uniemożliwia oglądanie podobnego filmu z przyjemnością? Minęło już ponad 40 lat od premiery kinowego debiutu Randala Kleisera, ale „Grease” – mimo oczywistych niedoskonałości – wciąż wbija się w rytm serc wielu wielbicieli produkcji muzycznych.
W POGONI ZA NORMALNOŚCIĄ
„Pestki” Anny Ciarkowskiej są dla mnie ważne z wielu powodów. Każdy z nich wydaje się zbyt delikatny, zbyt intymny, zbyt prywatny, by dzielić się nim w oficjalnej recenzji, by wystawiać go na pokaz przypadkowym ludziom. Jednocześnie jednak nie da się pisać/mówić o tej książce bez pewnego ekshibicjonizmu. Ma ona bowiem dotykać i to dotykać poprzez utożsamienie. Przyznając więc, że nas dotknęła, przyznajemy się jednocześnie do pewnego współdzielenia doświadczeń z autorką „Pestek”.
Czytaj dalej
ŚMIERTELNE STĘŻENIE ABSURDU
Pierwszy sezon „Sleepy Hollow” zebrał u mnie mnóstwo komplementów. Obiecywałam widzom fale śmiechu i rozbawienia oraz chwile pełne napięcia i stresu. Nie wycofuję się z tego, wciąż uważam, że pierwszy sezon tego serialu był udanym mariażem gatunków. Niezmiennie jestem też ogromną fanką przepięknego brytyjskiego akcentu Toma Misona. Szkoda jedynie, że scenariusz, który już w pierwszym sezonie wydawał się nierówny i nieco dziurawy, w drugim sezonie jeszcze bardziej stracił na jakości.
JAK (ZNOWU) STRACIŁAM GŁOWĘ DLA BRYTYJSKIEGO AKCENTU
By policzyć wszystkie legendy o Jeźdźcu (-ach) bez głowy nie starczyłoby mi palców. I nic w tym dziwnego, skoro w mrocznej historii świata ludzie nierzadko tracili czerepy na polu bitwy – w faktycznej potyczce lub na skutek działania kata. „Sleepy Hollow” nie do podań się jednak odwołuje, a do XIX-wiecznego tekstu Washingtona Irvinga pod tytułem „Legenda o Sennej Kotlinie”. Trudno byłoby jednak nazwać produkcję Foxa ekranizacją, bo poza kilkoma imionami, raczej się z literaturą nie łączy.
Czytaj dalej
JAK SIEBIE POKOCHAĆ
Popularność „Jak mniej myśleć” Christel Petitcollin to rzecz, której obejmując patronat nad tym tytułem, kompletnie się nie spodziewaliśmy. Wydawało nam się, że gonitwy myśli to problem uciążliwy, ale mało powszechny. Że istnieje jakaś mityczna, piękna normalność, w której ludzie są szczęśliwi i wolni od wiecznego kwestionowania świata. Niezbyt pocieszająca wydaje się w tym kontekście nawet świadomość, że być może u części ta nadaktywność to cena za… bycie geniuszem.




