romans

365 dni365 NIE

Blanka Lipińska, autorka „365 dni”, niemal z miejsca stała się wrogiem publicznym purytańskiej rzeszy czytelników (czytelniczek?). Tych samych, którzy ledwie kilka miesięcy wcześniej z wypiekami na twarzy śledzili ekranizację kolejnej części „50 twarzy Greya” i zaczytywali się w książkach Sylvii Day. Co różni autorkę z naszego rodzimego podwórka od E.L. James? Dlaczego „365 dni”, zamiast rozpalić pożądanie między nogami, rozgrzało przede wszystkim hejterów?

Czytaj dalej →

bad boys girl 2TOKSYCZNE DRAMY

Wakacyjny czas zawsze nieco mnie „ogłupia”. Przebijanie się przez ciężkie tematy i nierzadko wybitne artystyczne formy jest ponad moje siły. Zdolność do intelektualnego wysiłku w okresie odpoczynku przychodzi mi po prostu niezwykle ciężko. Nie oznacza to jednak, że łykam z beletrystyki jak młody pelikan wszystko, co podstawi mi się pod dziób. Taki na przykład drugim tom „Bad Boy’s Girl” autorstwa Blair Holden wciąż odbija mi się czkawką.

Czytaj dalej →

przesileniePOŻAR, CO MNIE NIE POŻARŁ

„Czy żarem miłości można się sparzyć?” pyta okładka czwartego (i chyba ostatniego?) tomu „Kwiatu paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk. Jak dotąd, to nawet się nie ogrzałam – chciałabym odpowiedzieć, ale jest w tym coś nazbyt złośliwego. Do finału historii Gosi docieram w końcu bez cierpienia, w jakiejś części usatysfakcjonowana i zainteresowana puentą. Czy „Przesilenie” ma w sobie tyle siły (lub jej nie ma), by przeciągnąć mnie na jedną ze stron – piekielnego żaru tudzież okrutnego chłodu?

Czytaj dalej →

żercaŁOWCA WYRUSZA NA ŻER

Redundancja w literaturze, rozumiana jako powtórzenie mające utrwalić coś w pamięci czytelnika, jest elementem przydatnym, jeżeli nie koniecznym – zwłaszcza w książkowych seriach. W końcu jak spamiętać wszystkie te poboczne wątki i wąteczki, gdy akcja ciągnie się już od tysiąca stron? Niestety, redundancja ma też swoje cienie. Nadmiernie stosowana zwyczajnie nudzi i frustruje. I coś takiego zadziało się w „Żercy”, trzecim tomie „Kwiatu paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk, który wydaje się po prostu kolejną porcją tego samego.

Czytaj dalej →

noc kupałyOJ, KUKAŁO, OJ, KUPAŁO

Po wprowadzeniu do uniwersum „Kwiatu paproci”, jakim był pierwszy tom cyklu „Szeptucha”, przyszedł czas na lekturę drugiej odsłony serii – „Noc Kupały”. Słowiańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, utożsamiane głównie z romansami, nie znalazło się w tytule powieści Katarzyny Bereniki Miszczuk przypadkiem. I nie chodzi wyłącznie o nieuchronne zmierzanie doń fabuły, ale też o tę miłosną otoczkę właśnie. O ile bowiem „Szeptucha” romansowa była średnio, o tyle „Noc Kupały” prezentuje całą feerię wyznań i pokazów zazdrości.

Czytaj dalej →

szeptuchaODDAĆ SŁOWIANOM, CO SŁOWIAŃSKIE

Wierzenia i kultura dawnych Słowian to ostatnimi czasy, na fali zainteresowania mitologiami w ogóle, temat dość intensywnie eksploatowany. Muszę jednak przyznać, że o ile panteon bóstw dawnych Skandynawów, Greków czy Egipcjan literatura przepracowała już całkiem solidnie, wydając na świat utwory dobre, jeżeli nie bardzo dobre, o tyle „fani” Słowian mieli na co narzekać. Poza „Wiedźminem” bowiem niewiele się w tej tematyce działo. I wtedy, cała na biało, weszła na ten rynek Katarzyna Berenika Miszczuk z „Szeptuchą”, pierwszym tomem serii „Kwiat paproci”.

Czytaj dalej →

biały krukBYLE ZAPOMNIEĆ O TU I TERAZ

Kiedyś tata zapytał mnie, dlaczego recenzuję książki dla młodzieży i proste romanse. „Co Ci to daje?” – drążył temat. Odpowiedziałam wtedy buńczucznie „bo lubię”, ale prawda jest bardziej skomplikowana. Raz na jakiś czas trafiam wśród tychże gatunków na perełkę. Nie chodzi o jej – niemierzalną przecież – wartość literacką, ale o to coś, co pozwala mi się cofnąć w czasie i raz jeszcze mieć naście lat. Coś, co umożliwia przypomnienie sobie moment, gdy świat był jeszcze wielką niewiadomą, a przyszłość przynieść mogła magiczne przygody i wielkie emocje. Ostatnio taką podróż w czasie zafundował mi „Biały kruk” J.L. Weil.

Czytaj dalej →

żona między namiNICZEGO NIE ZAKŁADAJ

Ostatnio to thrillery i kryminały zajmują czołowe miejsca w mojej recenzenckiej kolejce. Wieczorami do snu oglądam też filmowe historie z tego gatunku, nadrabiając czasy, w których podobne opowieści nie budziły mojego zainteresowania. Poznaję prawidła gatunku i schematy. Klasyczne historie zderzam z nowoczesnymi rozwiązaniami. „Żona między nami” Greer Hendricks i Sarah Pekkanen jest gdzieś pomiędzy tym, co stare i dobrze znane oraz tym, co nowe i zaskakujące.

Czytaj dalej →

porwana pieśniarkaW KAMIENNEJ KLATCE

Paranormalny romans, tak popularny jeszcze kilka lat temu, dzisiaj znajduje się odwodzie. Czmychnęły gdzieś w zakurzone kąty księgarskich półek opowieści o uczuciu łączącym przeciętną nastolatkę i nadprzyrodzoną istotę. Zamiast tego prym wiodą opowieści miłosne bez wątków fantastycznych – z młodymi-dorosłymi, którzy zmagają się z całą gamą bardziej przyziemnych problemów. Od każdej reguły jest jednak wyjątek. W tym przypadku wyjątek ten to „Porwana pieśniarka” Danielle L. Jensen.

Czytaj dalej →

Bad Boys GirlI’M A DRAMA QUEEN

Gdybym miała podać argument za tym, dlaczego należy książki oceniać nie tylko pod kątem mitycznej uniwersalnej wartości, ale przede wszystkim z perspektywy targetu, to „Bad Boy’s Girl” Blair Holden byłoby przykładem idealnym. Powieść, która pierwszego – prawie 200-milionowego – grona czytelników dorobiła się na Wattpadzie jest bowiem tekstem specyficznym i trzeba mu wiele wybaczyć. Jeżeli nie kupujecie nastoletniej wrażliwości, a drama w młodych związkach Was odrzuca – możecie spasować już tutaj. Czytaj dalej →

begin againPO PROSTU POŻĄDANIE, PO PROSTU MIŁOŚĆ

Życie w pułapce oczekiwań rodziny może być trudne. Pół biedy, jeżeli bliscy nie są w stanie zaakceptować swoich przyzwyczajeń żywieniowych czy krytykują swoje gusta modowe, filmowe lub muzyczne. Gorzej, gdy rodzina wywiera na jej młodszych członkach presję dotyczącą życiowych wyborów – kierunków studiów, miejsca zamieszkania, planów na przyszłość. Z podobnie toksycznych relacji trudno jest się wyzwolić. Czasami nawet nie ma się świadomości, że wyzwolić się powinno.

Czytaj dalej →

silenceCISZA PRZED BURZĄ
Natasha Preston dała mi się poznać poprzez „Uwięzione” jako sprawna autorka-rzemieślniczka. Historia o porwanej i przetrzymywanej w piwnicy dziewczynie może nie zwaliła mnie z nóg, ale wciągnęła wystarczająco bym wpisała Preston na listę obserwowanych twórców beletrystyki. Drugie spotkanie z autorką – poprzez „Silence” – wywołało na podstawowym poziomie podobne emocje. Okazało się absorbujące, ale również pozbawione „tego czegoś”.

Czytaj dalej →

piosenki o dziewczynieOCH, ZAŚPIEWAJ DLA MNIE
Przez jakiś czas od 2005 roku świat należał do braci Kaulitz i zespołu Tokio Hotel. Była to pierwsza podobna fala szału fanostwa wśród nastolatek jakiej byłam świadkiem. W Internecie mnożyły się fanfiki z chłopcami i ich fankami w rolach głównych. W zaciszach pokoi dziewczyny całowały do snu plakaty. Na szkolnych korytarzach echem niosły się śpiewane z pamięci utwory. Świat zwariował. Zupełnie jak ten w „Piosenkach o dziewczynie” Chrisa Russella.

Czytaj dalej →

misja ivyBUNT MARIONETEK
Z jednej strony prym wśród zainteresowań literaturą fantastyczną wiedzie postapokalipsa, a z drugiej strony – dystopia. Chcemy albo destrukcyjnie niszczyć, albo naprawiać za wszelką cenę (kosztem np. wolności). Marzymy, by zesłać na świat atomówkę, a potem pozbierać się z gruzów i walczyć od przetrwanie. Czy to rodzaj pokuty? A może droga do wyzwolenia? Historia Amy Engel „Misja Ivy” to jeszcze jedna opowieść o ludziach, którzy musieli zaczynać od nowa po zagładzie świata. I byłoby cudnie, gdyby nie wmieszała się w to całe odradzanie z popiołów polityka.

Czytaj dalej →

objawienieZASKOCZEŃ CZAR
Trzeci tom „Błękitnokrwistych” pod tytułem „Objawienie” manifestuje swoją odmienność od pierwszej chwili. W innym tonie utrzymane zostały okładka i blurb, którego autor jakby nagle zapomniał, że należy podkreślać manhattański snobizm powieści. Już w materialnej części książka obiecywała więc sporą dawkę zaskoczeń, ale dopiero lektura zaserwowała mi naprawdę niespodziewane atrakcje.

Czytaj dalej →