Szybcy i wściekli Hobbs i Shaw recenzjaOLDSCHOOL ROCK

Wybierając się na seans „Hobbs i Shaw” spodziewaliśmy się samoświadomego, komediowego kina akcji w stylu ostatnich odsłon serii „Szybcy i wściekli” – serii, której swoją drogą jest to spin-off. Nie spodziewaliśmy się jednak, że będzie to aż tak udana realizacja tej konwencji. Czytaj dalej

sleepy hollow 2 ocenaŚMIERTELNE STĘŻENIE ABSURDU

Pierwszy sezon „Sleepy Hollow” zebrał u mnie mnóstwo komplementów. Obiecywałam widzom fale śmiechu i rozbawienia oraz chwile pełne napięcia i stresu. Nie wycofuję się z tego, wciąż uważam, że pierwszy sezon tego serialu był udanym mariażem gatunków. Niezmiennie jestem też ogromną fanką przepięknego brytyjskiego akcentu Toma Misona. Szkoda jedynie, że scenariusz, który już w pierwszym sezonie wydawał się nierówny i nieco dziurawy, w drugim sezonie jeszcze bardziej stracił na jakości.

Czytaj dalej

sleepy hollow ocenaJAK (ZNOWU) STRACIŁAM GŁOWĘ DLA BRYTYJSKIEGO AKCENTU

By policzyć wszystkie legendy o Jeźdźcu (-ach) bez głowy nie starczyłoby mi palców. I nic w tym dziwnego, skoro w mrocznej historii świata ludzie nierzadko tracili czerepy na polu bitwy – w faktycznej potyczce lub na skutek działania kata. „Sleepy Hollow” nie do podań się jednak odwołuje, a do XIX-wiecznego tekstu Washingtona Irvinga pod tytułem „Legenda o Sennej Kotlinie”. Trudno byłoby jednak nazwać produkcję Foxa ekranizacją, bo poza kilkoma imionami, raczej się z literaturą nie łączy.

Czytaj dalej

jak mniej myśleć ocenaJAK SIEBIE POKOCHAĆ

Popularność „Jak mniej myśleć” Christel Petitcollin to rzecz, której obejmując patronat nad tym tytułem, kompletnie się nie spodziewaliśmy. Wydawało nam się, że gonitwy myśli to problem uciążliwy, ale mało powszechny. Że istnieje jakaś mityczna, piękna normalność, w której ludzie są szczęśliwi i wolni od wiecznego kwestionowania świata. Niezbyt pocieszająca wydaje się w tym kontekście nawet świadomość, że być może u części ta nadaktywność to cena za… bycie geniuszem.

Czytaj dalej

złodziejaszki ocenaBEZTROSKA PUŁAPKA

Coraz częściej mówi się o prawie do wybierania rodziny. O tym, że na szacunek i miłość trzeba sobie zasłużyć, że genetyka nie jest gwarantem więzi i uczuć, że biologia to nie obowiązek wybaczania traum czy akceptowania bólu. „Złodziejaszki” Hirokazu Koreedy, zgodnie z dotychczasowym emploi reżysera, w dużej mierze opowiadają właśnie o tym, ale również o samotności i sensie życia.

Czytaj dalej

zwierzęta z zielonego lasuŚMIERĆ, NOSTALGIA, STAGNACJA, APOKALIPSA… I ZWIERZACZKI

O istnieniu „Zwierząt z Zielonego Lasu” dowiedziałem się z rankingu ulubionych seriali jednej z osób piszących o sztuce filmowej. Z innych źródeł dowiedziałem się, iż jest to adaptacja prozy dziecięcej Colina Danna, a niektórzy uważają już tę produkcję BBC za klasykę animacji.

Czytaj dalej

baywatch ocenaPLAŻA I PORZĄDEK

Nie mam wątpliwości, że filmowa wersja kultowego serialu „Baywatch. Słoneczny patrol” wielu nie przypadła do gustu. To bardzo niebezpieczna rzecz realizować produkcje oparte na tak głęboko zakorzenionej w społecznej pamięci, darzonej sentymentem marce – zwłaszcza gdy coraz trudniej odróżnić projekty fanboy’ow od skoków na kasę. Wystarczy jednak nie myśleć zbyt dużo, by na takich produkcjach jak „Baywatch” dobrze się bawić.

Czytaj dalej

słodko-gorzkie latoJAK LODY BEZ CUKRU

Dwa lata temu Siobhan Vivian nie podbiła mojego serca. „Fatalna lista” okazała się… fatalna i szybko uleciała z mojej pamięci. W tym roku dałam jednak autorce jeszcze jedną szansę. „Słodko-gorzkie lato” miało być lekką wakacyjną lekturą, która odciągnie mnie od pełnego stresów codziennego życia. Czy tym razem autorce udało się podarować mi nieco wytchnienia? I tak, i nie.

Czytaj dalej

powracający ocenaMARTWICA SERCA

Czy „Powracający” Fabrice’a Goberta to serial będący francuskim odpowiednikiem „Nocy żywych trupów”? Nie, choć nie da się zaprzeczyć, że jest to opowieść o zombie. Dokładniej: inwazji zombie na małe miasteczko, która podzieliła lokalną społeczność na wrogie frakcje, barykadujące się w domach lub stające do walki z martwym najeźdźcą. Wciąż nie jest to jednak klasyczna historia o morderczych amatorach ludzkiego mózgu.

Czytaj dalej

sweetbitter ocena51% PROCENT

Torfowa whisky, surowe ostrygi, płatki trufli. Poezja, slow cinema, performance art. Doświadczenia dla wybranych, stymulujące nielicznych, rozumiane przez garstkę. „Sweetbitter”, debiut Stephanie Danler, to historia opowiadająca o nieoczywistej wrażliwości w specyficznym świecie. By ją zrozumieć, trzeba ją poczuć. By ją poczuć, trzeba mieć w sobie choć odrobinę sentymentu dla dekadencji i krztynę poczucia zagubienia.

Czytaj dalej

winniSZUM TŁA

W 1957 roku powstaje jeden z klasyków epoki klasycznego Hollywood – „Dwunastu gniewnych ludzie” Sidney’a Lumeta. Kilkadziesiąt lat później swoją premierę ma „Locke” Stevena Knighta. Mimo ogromnej różnicy wieku oba obrazy skrzętnie korzystają z dobrodziejstw rewolucji dźwiękowej, eksponując w ten sposób dialog jako jedyną formę aktywności bohaterów oraz czynnik pchający fabułę do przodu. „Winni” w reżyserii Gustava Möllera również korzystają z podobnego chwytu.

Czytaj dalej

podróż na tajemniczą wyspęZ THE ROCKIEM NA KONIEC ŚWIATA

Jako czytelniczka przechodziłam różne fazy tematyczne. Jedną z najwcześniejszych moich obsesji były opowieści przygodowe takich autorów, jak James Curwood czy Alfred Szklarski. Wiele nocy śniły mi się historie godne samego Juliusza Verne’a, choć były chyba jednak nieco bardziej mroczne niż „Podróż na tajemniczą wyspę” w reżyserii Brada Peytona – kolejnej produkcji, która w naszym cyklu pojawia się z powodu zaangażowania The Rocka.

Czytaj dalej

kociarzDZIWACZNY UROK KOCIARZY

To, że pragnę „Kociarza”, wiedziałam na długo przed jego oficjalną premierą. Przeczytałam udostępnione w sieci tytułowe opowiadanie ze zbioru i wpadłam po uszy. Później dorwałam kilka artykułów na temat książki i wywiad z autorką – Kristen Roupenian. To wszystko spowodowało, że w dzień premiery pobiegłam do księgarni i kupiłam ten (jak zapewniała machina promocyjno-dystrybucyjna) „portret pokolenia ery Instagrama, Tindera i #metoo”. Wróciłam do domu, zaczęłam czytać i uświadomiłam sobie, że… zostałam oszukana!

Czytaj dalej

detoksDLA FANÓW MOCNYCH WRAŻEŃ

„Wiesz, że Stare Polesie i Centrum to najbardziej niebezpieczne osiedla w Łodzi?” – pyta jeden z bohaterów „Detoksu” gdzieś na początku debiutanckiej powieści Krzysztofa Domaradzkiego. Właśnie to niepozorne zdanie przesunęło kryminał łodzianina w mojej czytelniczej kolejce. Tak, zgadliście, mieszkam(y) na Starym Polesiu.

Czytaj dalej

pół wojnyŻEBY WYGRAĆ, TRZEBA GRAĆ

Seria „Morze Drzazg” Joe Abercrombiego od samego początku zaskakiwała. Najpierw za sprawą dekonstrukcyjnego podejścia do gatunku fantasy, przejawiającego się odsuwaniem wątków magicznych w przeszłość bohaterów i sprowadzeniem „apokalipsy” na postaci – nazwijmy je tak umownie – baśniowe; później poprzez rozplanowanie fabuły w poszczególnych tomach tej historii. Abercrombie zrezygnował też z typowego, odcinkowego snucia opowieści.

Czytaj dalej

pół świataJAK DRZAZGI TO I ZADRY

Ach długo musiało czekać na swoją kolej „Pół świata” Joe Abercrombiego na recenzenckim stosiku. Patrzyłam nań tęsknie i za każdym razem, gdy zbliżałam się do nagromadzonej literatury, walczyłam ze sobą, by nie zignorować kolejności i nie sięgnąć po drugi tom „Morza Drzazg”. Cierpliwość jednak bardzo się opłaciła. Smak długo wyczekiwanej kontynuacji okazał się dużo bogatszy i uzależniający, niż mogłam to sobie wyobrazić.

Czytaj dalej

oxenfreeRADIO NA FALI

Debiut Night School Studio, „Oxenfree”, ma w sobie coś z „Life is Strange” oraz „Until Dawn”. I nie chodzi tylko o rozbudowane systemy dialogowe i podejmowanie decyzji prowadzących do różnych zakończeń. Emocjonalny bagaż bohaterów, osadzenie historii u progu ich dorosłości oraz łatka indie odsyłają do „Life is Strange” (podobnie jak niebieskowłosa protagonistka i fetyszyzacji polaroidu). Natomiast mix horroru i thrillera oraz pogrywanie z konwencją są już w stylu „Until Dawn”. „Oxenfree” to jednak więcej niż zlepek tych dwóch inspiracji.

Czytaj dalej

cmętarz zwieżątOSWAJANIE ŚMIERCI

Śmierć to nie dzikie zwierzątko, które można udomowić. Kiedy przychodzi, rozrywa pazurami serca i wyciska łzy z oczu. Śmierć nie zna litości, nikogo nie omija, często atakuje z zaskoczenia. Do tego właśnie, do tej nieuniknioności i bezpardonowości śmierci, należy się przyzwyczaić; z tym się trzeba oswoić… Oto jak w telegraficznym skrócie można byłoby opisać sens „Cmętarza zwieżąt”, jedenastej powieści Stephena Kinga.

Czytaj dalej

Wesprzyj nas :)

Wesprzyj nas :)

Krytyki na YT!

Partnerzy:

business and culture
wydawnictwo literackie
edipresse
SQN
wydawnictwo otwarte
wydawnictwo axis mundi
zyska i s-ka wydawnictwo
jaguar
drageus
państwowy instytut wydawniczy
wydawnictwo dreams
Feeria Young
wydawnictwo czarna owca
rebis
CinemaPm
Kino Świat
woblink
gandalf
bookmaster

Współpraca:

secretum
duzeka
mediakrytyk
zBLOGowani.pl